Nawet osiem lat może spędzić w więzieniu 23-latek, który do niedawna pracował na jednej ze stacji paliw w powiecie suskim. Mężczyzna w dość wyszukany sposób „dorabiał” sobie do pensji, jednocześnie jednak okradając swojego szefa.
Końcem marca właściciel jednej ze stacji paliw w powiecie suskim poinformował policję o tym, że jego pracownik go oszukuje. Pracodawca, przeglądając rachunki zauważył, że przyznawane rabaty za paliwo są zbyt wysokie. Proceder trwał już kilka ładnych miesięcy. Zachodziło podejrzenie, że 23-latek stosuje upust dla swoich znajomych. Nic z tych rzeczy. Jego szef ustalił, że jego pracownik naliczał rabat, ale od klientów pobierał pełną kwotę. - Gdy otrzymał pieniądze, nabijał nienależny rabat za transakcję, a różnice w gotówce zabierał dla siebie – opisuje rzecznik suskiej policji Wojciech Copija metodę, jaką stosował nieuczciwy pracownik.
Policjanci zweryfikowali zgłoszenie i ustalili, że 23-latek przeprowadził wiele takich transakcji. Wykorzystując zaufanie właściciela, potrafił w ciągu jednego dnia oszukać go na kwotę kilkuset złotych. Największa kwota z jednego takiego dnia to prawie 2 tys. zł! - Takim zachowaniem wprowadzał w błąd właściciela firmy, co do faktu i ilości udzielonych rabatów procentowych, powodując straty firmy w łącznej kwocie prawie 12 tys. zł – mówi Wojciech Copija.
Nieuczciwy pracownik usłyszał zarzuty oszustwa, za co grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze