Reklama


Pożegnanie z Zawoją, czyli podsumowanie VI kolejki SALF

13/01/2016 17:45

6 kolejka SALF za nami. Kolejne 6 meczy, które emocjami i swoją dramaturgią przyprawiły zgromadzonych w hali widowiskowo-sportowej w Zawoi o palpitacje serca!

 

10-01-2016 19:10

The Dreamers

3 : 3

zawojski.pl

10-01-2016 18:20

Granda

3 : 7

Dzikie Wieprze

10-01-2016 17:30

Synowie Luja

2 : 1

RAFkOP

10-01-2016 16:40

Playboys

8 : 1

Drink Team

10-01-2016 15:50

AKS

3 : 3

FC Fikoł

10-01-2016 15:00

2ez

2 : 4

Guziec

6 kolejka SALF za nami. Kolejne 6 meczy, które emocjami i swoją dramaturgią przyprawiły zgromadzonych w hali widowiskowo-sportowej w Zawoi o palpitacje serca!

W pierwszym spotkaniu suski 2ez podejmował Guźców z Jordanowa. Zgodnie z oczekiwaniami mecz stał na wyrównanym, wysokim poziomie. Obydwa zespoły preferują szybką grę krótkimi podaniami, co sprawia, że ich mecze ogląda się bardzo dobrze. Pierwsza połowa zakończyła się bramką do szatni strzeloną przez zespół z Jordanowa. Po przerwie 2ez odrobił straty z nawiązką. Po kilku minutach na tablicy widniał bowiem wynik 2:1 dla chłopaków ze Suchej Beskidzkiej. Gdy wydawało się, że 2ez kontroluje mecz swój koncert rozpoczęła drużyna dyrygowana przez Mariusza Figurę. Kilka efektownych akcji przeprowadzonych na dużej szybkości sprawiło, że po końcowej syrenie z 3 punktów cieszy się Guzieć. Dzięki zgarnięciu kompletu punktów drużyna z Jordanowa utrzymała bezpośredni kontakt z czołówką tabeli, potwierdzając tym samym aspirację do walki o mistrzostwo SALF.

Reklama

Kolejnym zespołem, z którym faworyci muszą się liczyć są Dzikie Wieprze. Od początki sezonu zawodnicy z Wieprzca prezentują równy, wysoki poziom, punktując bardzo regularnie. Nie inaczej było w „derbowym” pojedynku z Grandą Kojszówka.

Zdawać by się mogło, że po dwóch szybkich bramkach zaaplikowanych przez Dzikie Wieprze Granda się już nie pozbiera. Jednak futbol pisze zaskakujące scenariusze. Granda trafia dwukrotnie, najpierw z rzutu karnego, później z wolnego i na tablicy widnieje wynik 2:2. Sporo kłopotów graczom z Wieprzca sprawia upilnowanie szybkich i ruchliwych graczy Grandy- Folwarskiego i Stanka. To właśnie po kilku faulach na tych zawodnikach Granda w końcówce pierwszej polowy meczu staje przed szansą wyjścia na prowadzenie- bowiem za 6 faul akumulowany podyktowany zostaje przedłużony rzut karny, a z boiska na 2 minuty wylatuje lider „wieprzy” Wojtek Pająk. Rzut karny przedłużony to jeszcze nie gol. Ta maksyma sprawdziła się w niedzielę w 100%. Gracz Grandy nie trafia w bramkę. Gra w przewadze nie przyniosła Grandzie większej korzyści, co więcej- równo z końcową syreną zawodnik grających w osłabieniu Dzikich Wieprzy zostaje sfaulowany, za co sędzia odgwizduje rzut wolny. Po tym rzucie Granda traci bramke do szatni. Jak się okazuje gol do szatni na 2:3 to był gwóźdź do trumny drużyny z Kojszówki. Po przerwie obserwujemy one man show w wykonaniu Wojtka Pajaka. Ostatecznie Dzikie Wieprze zwyciężają 7:3 zachowując realne szanse na miejsce na podium.

Reklama

Jeśli mowa o bramkach i emocjach w końcówkach meczów nie można przejść obojętnie nad meczem FC Fikoł vs. AKS Las. Typowy mecz walki, z licznymi składnymi i pomysłowymi akcjami z obu stron. Fikoł zaczął mecz nerwowo, wielokrotnie przerywając groźne akcje AKSu łamiąc przepisy. Mimo iż gracze ze Skawicy prowadzili, nie mogli być pewni swego właśnie przez mnogość popełnianych przez siebie przewinień. Już w 9 minucie I połowy AKS wykonywał pierwszy rzut karny przedłużony. Pewny strzał dał drużynie z Lasu wyrównanie. W  1. połowie AKS jeszcze trzykrotnie próbował swoich sił z drugiego punktu karnego, ale próby te niweczył będący w doskonałej formie bramkarz ze Skawicy. W drugiej połowie grę prowadził AKS, zaś Fikoł groźnie kontrował. Na kilka minut przed końcem FC Fikoł objął prowadzenie 3:2. AKS nie dawał za wygraną, cały czas bombardując bramkę strzeżoną przez Janusza Czarnego. Równo z syreną oznajmiającą koniec meczu jeden z graczy FC Fikoł zablokował piłkę ręką. A że miało to miejsce na linii pola karnego sędzia nie zawahał się podyktować rzutu karnego. Próbę nerwów wygrał napastnik AKS pakując piłkę od poprzeczki do bramki. 3-3! Co za emocje!!!

Takim samym wynikiem zakończyła się potyczka lidera- The Dreamers z Zawojski.pl. „Już był w ogródkujuż witał się z gąską; kiedy skok robiąc wpadł w beczkę wkopaną, gdzie wodę zbierano;” słowa wieszcza mogą służyć za puentę tego meczu. 2-0 do przerwy. Potem podwyższenie na 3-0. Nic nie zwiastowało, by marzenia drimersów o kolejnym skalpie ktoś był w stanie zniweczyć. A jednak! Determinacja drużyny Zawojski.pl połączona z licznymi osłabieniami sprawiły, że drużyny podzieliły się punktami. Można by rzec; Liga będzie ciekawsza.

Reklama

„Pierwsze stracone punkty w tym sezonie. I to stracone na własne życzenie. Z różnych względów zabrakło braci Pawła i Tomka Czarnych, Tomka Jancarza, Arka Piątka i Kamila Białończyka. Kadra meczowa na pierwszą połowę liczyła sześciu, a na drugą już tylko pięciu zawodników. Całą drugą połowę graliśmy bez zmian i bez nominalnego bramkarza. Rolę bramkarza musiał pełnić Krzysiek Hubicki. Do przerwy prowadziliśmy 2:0, wszystko szło dobrze. Chociaż trzeba uczciwie przyznać, że graliśmy przeciętnie. Na początku drugiej połowy podwyższyliśmy wynik, za sprawą mocnego strzału Maćka Pęczka. W końcówce opadliśmy z sił. Rywale na dwie minuty przed końcem zdołali nas dogonić. Trochę zemściły się na nas zmarnowane sytuacje. Minimum dwie - trzy powinny przynieść nam kolejne gole. Cóż, mówi się trudno, żyje się dalej. Nic straconego. Dziękujemy Zawojskiemu za zacięty mecz i życzymy powodzenia w dalszych meczach. Za tydzień Dzikie Wieprze, potem Guziec, a w dalszej perspektywie Gamba. Te mecze pokażą o co będziemy grać.”

Kolejny raz blisko przełamania był Raf-Kop. W meczu z jordanowskimi Synami Luja prezentowali się bardzo dobrze. Prowadzili grę, stwarzali mnóstwo doskonałych okazji bramkowych a po golu Rafała Zielonki objęli prowadzenie. Rafkop prowadził bardzo długo, groźnie atakując. Jednak jak życie uczy 1:0 to żadne prowadzenie! Wystarczyły dwa błędy w obronie i sytuacja odwróciła się o 180 stopni, 1:2 dla Synów Luja. Kolejna porażka Raf-kopu okraszona ładną grą. Chyba czas na brzydkie zwycięstwa?

Reklama

  Kolejnym zespołem, który liczył na pierwsze punkty w sezonie był zawojski Drink Team. Jednak bez lidera i motoru napędowego ekipy- Marcina Rzeszótko zadanie stało się niewykonalne. Oczywiście stało się tak dzięki bardzo dobrej grze Playboysów, którzy można rzec- rozsmarowali Drink Team. Wynik 1:8 mówi sam za siebie, a był to zdecydowanie najniższy wymiar kary.

Reasumowując- za większością zespołów niemal półmetek rozgrywek. W walce o tytuł pozostają 4 ekipy: The Dreamers, Guziec, Dzikie Wieprze i Gamba Furiosa (kolejność przypadkowa). Z wyścigu na własne życzenie wypisała się Granda. Występy na hali w Zawoi najlepiej wspominać będą Dzikie Wieprze (albowiem tylko ta ekipa zdobyła komplet punktów w meczach na tej arenie) oraz oczywiście Gamba Furiosa, która rozegrała tu tylko jeden, wygrany mecz, zaś po 6 kolejce, zaś kolejne powody do radości dał Gambie Zawojski.pl- urywając liderowi punkty. Kolejne 7 serii gier rozstrzygnie losy mistrzowskiego tytułu.

Reklama

Po zmaganiach ligowych, organizator zaprasza wszystkie chętne zespoły do gry w Pucharze Ligi. Prócz zespołów rywalizujących w SALF (te mają zapewniony bezpłatnie udział w rozgrywkach pucharowych) w rywalizacji wziąć udział mogą inne amatorskie ekipy. Więcej szczegółów wkrótce!!!

Od soboty 16 stycznia rywalizacja powraca do hali w ZS Goetla w Suchej Beskidzkiej. Serdecznie zapraszamy!!!

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama