Sceny niczym z kina akcji rozegrały się dziś późnym popołudniem tuż za granicą powiatu suskiego, bo w Stryszowie. Pisk opon, gwałtowne manewry i finał w postaci zderzenia z radiowozami – tak zakończył się policyjny pościg za kierowcą Jeepa Grand Cherokee, który nie zamierzał zatrzymać się do kontroli.
Do zdarzenia doszło około godziny 16:35. Dzielnicowi z rozpoznali za kierownicą Jeepa osobę, która zgodnie z prawomocnym wyrokiem sądu nie powinna w ogóle prowadzić żadnego pojazdu. Gdy funkcjonariusze podjęli próbę zatrzymania auta, kierowca zareagował w najbardziej niebezpieczny sposób. Gwałtownie przyspieszył i rozpoczął ucieczkę w kierunku Kalwarii Zebrzydowskiej.
Rozpoczął się pościg, który trwał kilkadziesiąt kilometrów i stwarzał realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. W Stryszowie jednej z policyjnych załóg udało się zablokować drogę. Jak relacjonuje asp. szt. Katarzyna Cisło, rzeczniczka małopolskiej policji, w rozmowie z portalem Wadowice24.pl, kierowca uderzył w unieruchomiony radiowóz, a następnie próbował cofnąć, by kontynuować ucieczkę. Podczas tego manewru doszło do kolejnego zderzenia – tym razem z drugim radiowozem nadjeżdżającym z przeciwka.
Po dramatycznym finale akcji, w rozbitym Jeepie pozostało dwóch mężczyzn. Policjanci, którzy wyciągnęli ich z pojazdu, byli świadkami niecodziennej sceny. Obaj mężczyźni przesiadali się wewnątrz auta, próbując zatrzeć ślady i wprowadzić funkcjonariuszy w błąd. Co więcej, odmówili wskazania, który z nich faktycznie prowadził samochód podczas szaleńczej ucieczki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze