Reklama


Pokonywali w bród Skawę, taplali się w błocie, wspinali na skocznię. Na Biegu Harpagana po prostu się działo

21/09/2020 20:13

Niektórzy mają tak, że jak się nie zmęczą, nie dostaną w kość, to czują się… nieszczęśliwi i niespełnieni, żeby nie napisać niedowartościowani. Uczestnicy II Biegu Harpagana nie mogli narzekać na brak wyzwań.

  Przygotowywana od kilku tygodni przez Dom Kultury w Makowie Podhalańskim i Stowarzyszenie Mocni Pomocni impreza pokazała, że nawet niewielkim lub stosunkowo niewielkim nakładem kosztów, ale za wykazując się kreatywnością można stworzyć coś wielkiego. Najbardziej przekonali się chyba o tym ci, którzy w Makowie Podhalańskim pojawili się rok temu. Niby wiedzieli czego mogą się spodziewać, a jednak i oni zostali solidnie zaskoczeni.

Pierwszą nowością było już to, że 5 km trasę pokonywało się nie raz, ale dwa razy. Na początek tylko biegiem, omijając przeszkody. Z jednej strony każdy dostał szansę zapoznania się z trasą i obejrzenia przeszkód, ale na ich analizowanie nie było czasu. Wszak zegar odmierzał upływające sekundy. Bieg na 5 km był bowiem pierwszą konkurencją, czy jak kto woli przeszkodą, a jego czas był składową końcowego rezultatu.

Reklama

Po około godzinnym odpoczynku Harpaganom przyszło ruszyć ponownie do walki. Tym razem już z dystansem i rozmieszczonymi na nim przeszkodami, a tym samym własnymi słabościami. Już na starcie trzeba było złapać dwie opony i pokonać z nimi dwie długości boiska piłkarskiego. Po zrzuceniu zbędnego balastu zawodnicy zmagali się z zasiekami, przeskakiwali przez ławki, a gdy popędzili dalej przyszło im kolejny raz pokonać w bród Skawę, której poziom w ostatnich dniach nie należy do najniższych. Na tych, którzy z mniejszymi lub większymi kłopotami przebrnęli przez spiętrzoną rzekę ponownie czekało zadanie z oponą. Tym razem już jedną, ale za to trzeba było wyjść z nią pod strome wzniesienie. Zrobienie na nim kilka pompek (mężczyźni 10, kobiety 5) to była pestka. Sprint w dół, przez zarośla, kałuże i błota niczym na rajdzie Camel Trophy były preludium do wspinaczki pod skocznię narciarką. A na kolejnych kilometrach na śmiałków czekały jeszcze takie wyzwania jak czołganie się pod plandeką, spacer z drewnianymi balami, robienie przysiadów, znoszenie opon ze wzniesienia, na które je wcześniej wnoszono i kolejna przeprawa przez lodowatą Skawę. Widok stadionu wcale nie był ukojeniem. Na nim wytyczono jeszcze cztery konkurencje – przeskakiwanie przez opony, wdrapywanie się i zeskakiwanie z bali słomy, przeciąganie trylinki, a na koniec skok do… basenu strażackiego.

 

Reklama

Wyniki Biegu Harpagana (bieg z przeszkodami):
1. Martyna Charusta (Targanice) 55:40 (bieg - 24:33 i bieg z przeszkodami 31:07)
2. Natalia Kłaput (Wadowice) 55:45 (24:01 i 31:44) 
3. Anna Chrzanowska (Kalwaria Zebrzydowska) 55:18 (25:27 i 32:43)

1. Szymon Kastelik (Gilowice) 42:09 (18:33 i 23:36)
2. Rafał Oleś (Zembrzyce) 43:15 (19:25 i 23:50)
3. Remi Jeleń (Maków) 44:02 (19:37 24:25) 

  Wyniki Nordic Walking:
1. Aneta Pszczółka (Tarnawa Górna) 35:17
2. Marzena Sala (Juszczyn) 36:22
3. Maria Sala – Kita (Juszczyn) 38:49

Reklama

1. Piotr Ordzowiały (Osielec) 28:30
2.Jerzy Krakowski (Mielec) 31:26
3.Piotr Grajny (Lachowice) 32:31

Pełne wyniki biegu: tutaj

Pełne wyniki nordic walking: tutaj

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama