Niektórzy mają tak, że jak się nie zmęczą, nie dostaną w kość, to czują się… nieszczęśliwi i niespełnieni, żeby nie napisać niedowartościowani. Uczestnicy II Biegu Harpagana nie mogli narzekać na brak wyzwań.
Przygotowywana od kilku tygodni przez Dom Kultury w Makowie Podhalańskim i Stowarzyszenie Mocni Pomocni impreza pokazała, że nawet niewielkim lub stosunkowo niewielkim nakładem kosztów, ale za wykazując się kreatywnością można stworzyć coś wielkiego. Najbardziej przekonali się chyba o tym ci, którzy w Makowie Podhalańskim pojawili się rok temu. Niby wiedzieli czego mogą się spodziewać, a jednak i oni zostali solidnie zaskoczeni.
Pierwszą nowością było już to, że 5 km trasę pokonywało się nie raz, ale dwa razy. Na początek tylko biegiem, omijając przeszkody. Z jednej strony każdy dostał szansę zapoznania się z trasą i obejrzenia przeszkód, ale na ich analizowanie nie było czasu. Wszak zegar odmierzał upływające sekundy. Bieg na 5 km był bowiem pierwszą konkurencją, czy jak kto woli przeszkodą, a jego czas był składową końcowego rezultatu.
Po około godzinnym odpoczynku Harpaganom przyszło ruszyć ponownie do walki. Tym razem już z dystansem i rozmieszczonymi na nim przeszkodami, a tym samym własnymi słabościami. Już na starcie trzeba było złapać dwie opony i pokonać z nimi dwie długości boiska piłkarskiego. Po zrzuceniu zbędnego balastu zawodnicy zmagali się z zasiekami, przeskakiwali przez ławki, a gdy popędzili dalej przyszło im kolejny raz pokonać w bród Skawę, której poziom w ostatnich dniach nie należy do najniższych. Na tych, którzy z mniejszymi lub większymi kłopotami przebrnęli przez spiętrzoną rzekę ponownie czekało zadanie z oponą. Tym razem już jedną, ale za to trzeba było wyjść z nią pod strome wzniesienie. Zrobienie na nim kilka pompek (mężczyźni 10, kobiety 5) to była pestka. Sprint w dół, przez zarośla, kałuże i błota niczym na rajdzie Camel Trophy były preludium do wspinaczki pod skocznię narciarką. A na kolejnych kilometrach na śmiałków czekały jeszcze takie wyzwania jak czołganie się pod plandeką, spacer z drewnianymi balami, robienie przysiadów, znoszenie opon ze wzniesienia, na które je wcześniej wnoszono i kolejna przeprawa przez lodowatą Skawę. Widok stadionu wcale nie był ukojeniem. Na nim wytyczono jeszcze cztery konkurencje – przeskakiwanie przez opony, wdrapywanie się i zeskakiwanie z bali słomy, przeciąganie trylinki, a na koniec skok do… basenu strażackiego.
Wyniki Biegu Harpagana (bieg z przeszkodami):
1. Martyna Charusta (Targanice) 55:40 (bieg - 24:33 i bieg z przeszkodami 31:07)
2. Natalia Kłaput (Wadowice) 55:45 (24:01 i 31:44)
3. Anna Chrzanowska (Kalwaria Zebrzydowska) 55:18 (25:27 i 32:43)
1. Szymon Kastelik (Gilowice) 42:09 (18:33 i 23:36)
2. Rafał Oleś (Zembrzyce) 43:15 (19:25 i 23:50)
3. Remi Jeleń (Maków) 44:02 (19:37 24:25)
Wyniki Nordic Walking:
1. Aneta Pszczółka (Tarnawa Górna) 35:17
2. Marzena Sala (Juszczyn) 36:22
3. Maria Sala – Kita (Juszczyn) 38:49
1. Piotr Ordzowiały (Osielec) 28:30
2.Jerzy Krakowski (Mielec) 31:26
3.Piotr Grajny (Lachowice) 32:31
Pełne wyniki biegu: tutaj
Pełne wyniki nordic walking: tutaj
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze