Druga odsłona jesiennej edycji Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego pokazała, że w tym sezonie niczego nie można być pewnym. Stawka jest wyrównana jak nigdy wcześniej. Każdy może wygrać z każdym, a mający chwilę słabości muszą spodziewać się solidnego łomotu.
Black Shadows przeszli od słów do czynów
Przed tygodniem Black Shadows dostali srogie lanie od Montera i nic nie wskazywało na to, że w meczu z Relaxem może coś się zmienić. Futbol jest jednak bardzo nieprzewidywalny.
- Nie spodziewaliśmy się tak łatwej wygranej, bo Black Shadows zapowiadali, że w tym sezonie powalczą o coś więcej – mówił tydzień temu Tadeusz Copija, kapitan Montera. A i kapitan Black Shadows posypywał głowę popiołem. - Fatalny początek sezonu. Zabrakło sił i energii do walki. Mam nadzieję że w następnym meczu pokażemy coś więcej w grze – komentował porażkę Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.
Zawojanie już wielokrotnie zapowiadali, że w kolejnym sezonie wrócą mocniejsi, ale dotychczas kończyło się to na słowach. Aż do niedzieli. Piłkarze Relaxu biegali, walczyli, wręcz gryźli trawę i to nawet tę sztuczną. Jednak ekipa Black Shadows skutecznie rozbijała ich ataki, a momentami nawet spychała do głębokiej defensywy. Co więcej zawojanie wykazali się dużą skutecznością i aż 10 razy umieścili piłkę w siatce rywali, w tym trzykrotnie Łukasz Dudziak, pokazując partnerów, że kapitan jest na pokładzie. Ambicja zawodników Relaxu pozwoliła im na zdobycie trzech – tyle że nie punktów, lecz bramek. - Bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu. Każdy zawodnik z osobna zasługuje na pochwałę. Widać było, że drużyna przeciwna była osłabiona brakiem zmian. Nasza kadra na ten mecz dopisała. Ale za tydzień mecz z mistrzem wiosny i na pewno będzie bardzo trudno. Ale powalczymy – komentował na gorąco Łukasz Dudziak.
Black Shadows Zawoja – Relax Białka 10:3
Bramki: Dudziak (3), M. Głuszek (2), G. Głuszek (2), Bienias, Ficek, Polak – Bargiel, Białończyk, Pacyga
* * * * *
Walka trwała do końca, ale stary mistrz pokazał klasę
Ozdobą kolejki była konfrontacja suskich Los Asfaltos z kurowskim Monterem. Mecz szybki, wyrównany i obfitujący w gole oraz sytuacje bramkowe.
Suszanie na inaugurację sezonu przegrali z Mucharz Team, więc nie tylko nie mogli, ale i nie chcieli pozwolić sobie na drugą porażkę z rzędu. Tymczasem już na początku spotkania nie upilnowali Adriana Brytana i ten w sytuacji sam na sam z Michałem Jurowatym nie dał mu szans na skuteczną obronę. As Montera może nie uderzył mocno, ale precyzyjnie umieścił piłkę przy dalszym słupku.
Radość kurowian z prowadzenia nie trwała jednak długo, bo straty szybko odrobił Rafał Pietrusa, a już kilka minut później skutecznie rzut karny wykorzystał Paweł Cieślewicz.
Nie uspokoiło to sytuacji na boisku. Wręcz przeciwnie obie drużyny starały się wypracować przewagę, aby móc ją zamienić na kolejne bramki. Stąd kibicie oglądali bardzo ciekawe widowisko. Ba, być może w pierwszej połowie nawet zobaczyli czwartego gola, arbiter uznał, że po soczystym strzale i odbiciu się piłki od poprzeczki futbolówka wyszła w pole. Suszanie protestowali powołując się na war w postaci… zawodników Black Shadows, ale decyzja nie została zmieniona.
Wyrównanie padło już po zmianie stron. W kierunku bramki uderzył Maciej Świerkosz, a zblokowana piłka zmieniła trajektorię lotu. Michał Jurowaty starał się ją jeszcze wybić ze światła bramki, ale ostatecznie jedynie nadał jej jeszcze większego impetu i dosłownie wypiąstkował ją do siatki.
Strata bramki nie podłamała suszan. Ci uważnie rozgrywali piłkę od tyłu, starając się wciągnąć rywali na swoją połowę, aby potem szybko przenieść ciężar gry przed ich pole karne. W kilku sytuacjach powstrzymał ich Mariusz Klimasara. Gdy jednak lewym skrzydłem urwał się Rafał Pietrusa był już bezradny. Podobnie jak po strzale Pawła Cieślewicza z rzutu wolnego podyktowanego niemal z linii pola karnego.
W końcówce mierzonym strzałem głową w okienko popisał się jeszcze Maciej Świerkosz, ale kurowianom zabrakło już czasu na wyrównanie. – To był dobry mecz. Szkoda straconych punktów, bo remis byłby bardziej sprawiedliwym rezultatem – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Monter Kurów 4:3
Bramki: Cieślewicz (2). Pietrusa (2) – Świerkosz (2), Brytan
* * * * *
Woodica zweryfikowała Mucharz Team
Po ważnej wygranej z Los Asfaltos Mucharz Team stanął do boju z juszczyńską Woodicą, która przed tygodniem pauzowała. I ekipa z powiatu wadowickiego zderzyła się ze ścianą. Może i drewnianą, ale bardzo twardą.
Właśnie z uwagi na zeszłotygodniową pauzę dyspozycja juszczynian pozostawała dużą niewiadomą. Tym większą, że wiosną Woodica nie spisywała się na miarę swoich ogromnych możliwości. W niedzielę pokazała się jednak ze swojej najlepszej strony. Wymiana pozycji, szybko krążąca pomiędzy zawodnikami piłka, zmiana tempa gry. To wszystko powodowało, że bramkarz Jeziorowców raz po raz wystawiany był na wielką próbę. I choć robił co mógł, to już w pierwszej połowie czterokrotnie wyciągał piłkę z siatki, a po zmianie stron musiał to uczynić jeszcze dwukrotnie. W tej sytuacji dwa gole o jakie pokusili się jego koledzy niczego nie mogły zmienić. – Ten mecz po prostu nam nie wyszedł. Zawiodła skuteczność. Może niesprawiedliwym byłoby twierdzić, że mogliśmy to spotkanie wygrać, ale gdybyśmy byli skuteczniejsi to remis był w naszym zasięgu – mówi Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team.
Woodica Juszczyn – Mucharz Team 6:2
Bramki: Madziała (2), Bury, Job, Lenik, Sałapatek – Wajdzik (2)
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Woodica | 12 | 36 | 82 | 27 |
| 2 | Mucharz Team | 12 | 25 | 68 | 40 |
| 3 | Los Asfaltos | 12 | 21 | 45 | 42 |
| 4 | Monter | 12 | 15 | 54 | 70 |
| 5 | Black Shadows | 12 | 14 | 45 | 51 |
| 6 | Golden Street | 12 | 10 | 40 | 61 |
| 7 | A.K.P RELAX | 12 | 3 | 35 | 78 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze