Wczoraj informowaliśmy o akcji ratunkowej GOPR i TOPR na zamkniętym szlaku prowadzącym przez Perć Akademików. Już wtedy donosiliśmy, że turysta, któremu udzielano pomocy był niewłaściwie przygotowany. Teraz ten fakt potwierdza Babiogórski Park Narodowy.
- Mimo wyraźnych ostrzeżeń i zamknięcia Perci Akademików na zimę, turyści wciąż decydują się tam wchodzić, narażając siebie i innych. Kolejny raz konieczna była interwencja ratowników – turysta, który znalazł się na zamkniętym szlaku i wymagał pomocy – pisze w komunikacie BPN. Przypomina, że szlaki zamykane są ze względu na realne zagrożenia.
Warunki na Babiej Górze są trudne, a ignorowanie zakazów może skończyć się tragedią. Każda taka akcja to także ryzyko dla tych, którzy ruszają na ratunek.
Co jeszcze bardziej bulwersujące, to ubiór w jakim mężczyzna wybrał się wczoraj na Babią Górę. Miał na noga… adidasy, a pod nimi krótkie skarpetki, które nie zakrywały nawet kostki.
Babiogórski Park Narodowy apeluje o rozsądek! - Przemyślcie swoje decyzje, sprawdzajcie komunikaty i nie lekceważcie gór. One nie wybaczają błędów – zwraca się do turystów BPN.
Szczegóły akcji:
Wczoraj przed godz. 10:00 do ratowników dyżurnych CSR w Szczyrku dotarło zgłoszenie z CPR o ataku epilepsji u turysty na szczycie Babiej Góry. W trakcie przyjmowania zgłoszenia operator numeru 112 stracił kontakt z osobą zgłaszającą i nie udało mu się ustalić szczegółów wypadku. Wobec potencjalnego zagrożenia życia mężczyzny, do działań zadysponowano ratowników dyżurnych z Markowych Szczawin, równolegle sprawdzając możliwości wykorzystania śmigłowca.
Z osobą zgłaszającą nie było kontaktu telefonicznego, dlatego wysłano do niej sms z linkiem do aplikacji siron z funcją loc-me. Po kliknięciu w link przez zgłaszającą ratownicy otrzymali szczegółową lokalizację, która wskazała rejon "klamer" na zamkniętym żółtym szlaku (Perci Akademickiej). Dzięki temu ustalono, że przylot śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w bezpośredni rejon zdarzenia nie będzie możliwy i o zadysponowanie śmigłowca poproszono Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Po pewnym czasie udało się ustalić szczegóły dotyczące stanu osoby ratowanej: 38-letni mężczyzna, leczący się na padaczkę, podczas ataku doznał ok. 3-minutowej utraty przytomności, znajduje się poniżej "klamer" i nie jest w stanie kontynuować przejścia. Osoba zgłaszająca, kobieta, znajduje się w terenie eksponowanym i boi się zejść do towarzysza wycieczki, ma bardzo słaby zasięg telefonu. Są wychłodzeni, czekają na pomoc.
Po około 45 min. od zgłoszenia ratownicy Grupy Beskidzkiej GOPR dotarli na miejsce wypadku, w tym momencie desantowali się ze śmigłowca również ratownicy TOPR. Wspólnie udzielili pomocy medycznej osobie ratowanej i opuścili w bezpieczne miejsce kobietę. Następnie wciągnięto ich na pokład śmigłowca TOPR i przetransportowano do szpitala.
Osoby ratowane miały sporo szczęścia, gdyż pomoc była możliwa bardzo szybko. Turyści byli nieprzygotowani do warunków panujących tego dnia na Babiej Górze: znajdowali się na zamkniętym zimą szlaku, w wielu miejscach oblodzonym, bez raków lub chociaż raczków, w nieodpowiednim obuwiu, bez zapasowej, ciepłej odzieży. Temperatura o 8:00 rano wynosiła -10 stopni Celsjusza, ogłoszono też 1 stopień zagrożenia lawinowego. Bez możliwości zadysponowania śmigłowca TOPR akcja prawdopodobnie trwałaby kilka godzin i wymagałaby zaangażowania dużo większej grupy ratowników.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze