Ciszę niedzielnego przedpołudnia przerwał w Makowie Podhalańskim odgłos strażackich syren. Druhowie pędzili ratować budynek na Makowskiej Górze, który z nieznanych powodów stanął w płomieniach.
Z informacji jaka napłynęła minutę przed 11.00 z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego do stanowiska kierowania komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Suchej Beskidzkiej wynikało, że w palącym się domu panuje duże zadymienie. Na miejsce zostały zadysponowane zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Suchej Beskidzkiej, a także jednostki ochotnicze z Makowa Podhalańskiego, Grzechyni, Białki i Żarnówki. - Po dojechaniu na miejsce strażacy zastali pożar budynku drewnianego, osoby zamieszkujące budynek opuściły go przed przybyciem straży pożarnej. W budynku panowało silne zadymienie. Brak osób poszkodowanych- relacjonuje Łukasz Białończyk, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Suchej Beskidzkiej.
Strażacy wyposażeni w sprzęt ochrony dróg oddechowych, kamerę termowizyjną oraz linie gaśniczą weszli do budynku. Pożar został przez nich szybko opanowany. Część wyposażenia budynku udało się uratować i wynieść na zewnątrz. Jednak względu na zniszczenia jakich dokonał pożar, budynek nie nadaje się do zamieszkania. – Przyczyny pożaru wyjaśnia policja. W naszych działaniach brało udział 31 strażaków z sześciu zastępów. Obecni byli policjanci oraz pracownicy pogotowia energetycznego – mówi Łukasz Białończyk.
O dramacie pogorzelców został powiadomiony burmistrz Makowa Paweł Sala. Szybko dotarł na miejsce pożogi. Jak się dowiedzieliśmy, władze gminy zapewnią pogorzelcom lokal socjalny oraz inną pomoc.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze