Jak wynika z informacji przekazanych przez rzecznika PKP Intercity, po uruchomieniu nowej linii kolejowej Podłęże–Piekiełko szybkie pociągi – w tym Pendolino do Zakopanego – ominą nasz powiat.
Oznacza to, że prestiżowe połączenie z północy Polski do stolicy Tatr nie będzie już przebiegać przez Suchą Beskidzką, Maków Podhalański czy Jordanów, a trasa zostanie poprowadzona nowym korytarzem omijającym region.
Obecnie pociągi Pendolino w drodze do Zakopanego korzystają jeszcze z dotychczasowej trasy przez Suchą Beskidzką i Chabówkę. Mieszkańcy zauważali te szybkie składy, jednak – jak podkreślają kolejarze – Pendolino nie ma w naszym powiecie żadnego przystanku.
Dla pasażerów oznacza to, że nawet jeśli pociąg przejeżdża przez Suchą, nie można nim wsiąść ani wysiąść.
Rzecznik PKP Intercity Maciej Dutkiewicz w rozmowie z Onetem wyjaśnił, że celem inwestycji jest znaczące skrócenie czasu przejazdu z Krakowa do Zakopanego – nawet o kilkadziesiąt minut.
– „Budowa nowej linii kolejowej Podłęże–Piekiełko oraz modernizacja odcinka do Chabówki umożliwią szybkie kursowanie pociągów w trudnym, górskim terenie” – powiedział Dutkiewicz.
Nowy odcinek ma połączyć Podłęże (koło Krakowa) z Tymbarkiem i Mszaną Dolną, a dalej zmodernizowaną linią do Chabówki i Zakopanego.
W praktyce oznacza to, że pociągi Pendolino nie będą już przejeżdżać przez powiat suski, ponieważ nowy korytarz kolejowy ominie zarówno Suchą Beskidzką, jak i Maków Podhalański.
Dutkiewicz tłumaczy, że Pendolino to połączenie dalekobieżne i jego zadaniem nie jest obsługa mniejszych stacji po drodze:
– „To pociąg kategorii Express InterCity Premium, którego głównym celem jest jak najszybszy przewóz pasażerów między dużymi aglomeracjami i Zakopanem” – podkreśla rzecznik.
Według PKP IC, skrócenie czasu przejazdu będzie możliwe właśnie dzięki ograniczeniu liczby postojów i nowej trasie o lepszych parametrach technicznych.
Dla mieszkańców naszego regionu oznacza to jednak jedno: Pendolino ominie powiat suski zarówno dosłownie, jak i w sensie komunikacyjnym.
Choć inwestycja ma przynieść wymierne efekty dla turystów z Warszawy czy Krakowa, w powiecie suskim budzi uzasadnione obawy.
Po otwarciu linii Podłęże–Piekiełko:
Pendolino nie będzie przejeżdżać przez Suchą Beskidzką,
z rozkładu zniknie jakakolwiek szansa na postój w Makowie, Jordanowie czy Suchej Beskidzkiej,
ruch kolejowy w naszym regionie może się zmniejszyć, jeśli część połączeń zostanie przeniesiona na nowy odcinek.
Samorządy i mieszkańcy apelują więc o utrzymanie atrakcyjnej oferty połączeń regionalnych, tak aby Sucha i okoliczne miejscowości nie zostały „odcięte” od głównych tras turystycznych.
W mediach społecznościowych mieszkańcy komentują:
„Widzimy, jak Pendolino przejeżdża, ale zatrzymać się nie raczy”
„Nowa linia może i skróci czas jazdy, ale z naszego regionu nic już nie pojedzie na Zakopane”
„Modernizacje idą w góry, a nasz powiat zostaje na bocznym torze”
Linia Podłęże–Piekiełko to największa inwestycja kolejowa w południowej Polsce od kilkudziesięciu lat.
Połączenie Kraków–Zakopane ma się skrócić do około 90 minut.
Nowa trasa ominie powiat suski, który dziś leży na głównym szlaku kolejowym do Zakopanego.
Pendolino – nawet gdy jeszcze jeździ przez nasz region – nie zatrzymuje się w żadnej z lokalnych stacji.
Budowa nowej linii kolejowej Podłęże–Piekiełko ma być dumą polskich kolei i szansą na nowoczesne podróże do Zakopanego.
Jednak dla naszego powiatu to raczej powód do niepokoju – Pendolino już teraz przejeżdża bez zatrzymania, a wkrótce nie przejedzie wcale.
Pozostaje mieć nadzieję, że władze samorządowe zadbają, by w miejsce utraconych połączeń ekspresowych pojawiły się lepsze i częstsze kursy regionalne, zapewniające mieszkańcom realny dostęp do kolejowej sieci Małopolski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze