- Przyjemnie się zrobiło, że znalazłem się w jednym zestawieniu z Wojtkiem Szczęsnym, Markiem Saganowskim czy Dawidem Janczykiem - tak artykuł o polskich piłkarzach wyjeżdżających za granicę w młodym wieku zamieszczony na Onecie skomentował Paweł Krzeszowiak.
Wyjeżdżać za granicę w młodym wieku i próbować swoich sił w zagranicznym klubie czy jednak zostać w Polsce i wyjechać, kiedy już będzie się w miarę znaczącą postacią w piłce? W mediach sportowych można znaleźć w ostatnim czasie wiele polemik, który moment jest najwłaściwszy. Na wyobraźnię działa oczywiście przykład Roberta Lewandowskiego, który po bardzo dobrym sezonie w Lechu Poznań trafił najpierw do Borussi Dortmund, gdzie m.in. zdobył koronę króla strzelców Bundesligi i w pamiętnym spotkaniu LM z Realem Madryt zdobył cztery gole, a przed rozpoczęciem obecnego sezonu zmienił barwy na Bayern Monachium. Polska piłka nożna zna jednak wiele innych przypadków, gdy zawodnicy w młodym wieku - o wiele młodszym niż Lewandowski i bez większego doświadczenia w seniorskiej piłce - decydowali się na grę poza Polską. I najczęściej, z różnych powodów, nie wychodziło im to na dobre.
W artykule Polskie talenty w świecie piłkarskich gigantów jako jeden z przykładów jest podany Paweł Krzeszowiak. Przypomnijmy, aktualny trener Babiej Góry Sucha Beskidzka w 1990 został brązowym medalistą ME, ale z turnieju w Niemczech już do Polski nie wrócił. Podobnie jak dwójka innych zawodników z kadry - Grzegorz Podeszwa i Artur Ficoń. - Niewiele brakowało, a w ogóle nie pojechałbym na te mistrzostwa. Zachorowałem na odrę i miałem raptem parę tygodni na dojście do odpowiedniej dyspozycji. Ostatecznie pojechałem na mistrzostwa kosztem Marka Citki - mówi Paweł Krzeszowiak.
- Autor tekstu zapomniał dodać, że działo się to w innej rzeczywistości niż jest to teraz czy parę lat wcześniej. Owszem, oficjalnie nie było komuny, ale myślenie z poprzedniej epoki zostało. Ówczesne władze w PZPN miały proste rozwiązanie dla uciekinierów - roczna dyskwalifikacja - mówi Paweł Krzeszowiak, który najpierw trafił do belgijskiego Beveren.
"Najzdolniejszy jednak wydawał się Krzeszowiak - nadzieja polskiej piłki. Dla niego przeznaczony był Bayern Monachium lub inny, może słabszy klub w Bundeslidze na początek" - to cytat ze wspomnianego artykułu. - (śmiech) Lubańskim nie byłem, ale fakt - mając szesnaście lat grałem w seniorach Babiej Góry, miałem kilkadziesiąt występów w reprezentacji Polski. Myślałem tylko o tym, żeby grać. Nie myślałem o przepisach, tylko o rywalizacji - dodaje Paweł Krzeszowiak.
- Nie zagrałem w pierwszej drużynie z Beveren, ale grałem w drugiej drużynie. Rywalizowaliśmy z zespołami z innych lig w ramach tzw. ligi beneluksu -wybrane państwa delegowały po trzy drużyny rezerw i dlatego grałem np. z Olympique Marsylią, Bayerem Leverkusen czy Bayernem Monachium. Wtedy jednak nie patrzyłem na nazwy klubów, ale na to, jak najlepiej pokazać się na boisku - tłumaczy Paweł Krzeszowiak.
W Belgii rozpoczęły się problemy zdrowotne Krzeszowiaka, które de facto zahamowały jego karierę. - W piłce potrzebne jest szczęście i zdrowie. Ode mnie zwłaszcza to drugie szybko się odsunęło - dodaje.
Wyjeżdżać na zachód czy nie wyjeżdżać? - Najważniejsze to grać w piłkę, a nie siedzieć na ławce rezerwowych. Przykład innych wychowanków Babiej Góry, czyli braci Mak pokazuje, że z Suchej Beskidzkiej można się wybić i przez Radzionków trafić do ekstraklasy. Bardzo im kibicuję i życzę Mateuszowi, którego uważam za szalenie utalentowanego zawodnika, aby szybko doszedł do siebie i zaczął grać. Obecnie dwóch innych utalentowanych zawodników z Babiej Góry - Kacper Kubasiak i Patryk Matysek grają w Stadionie Śląskim. Fajnie, że zostali dostrzeżeni i mogą spróbować swoich sił. Niech piłka nie będzie elitarną grą dla tych, co mają odpowiednie zaplecze finansowe, lecz także z mniejszych ośrodków. A o wszystkim niech decydują umiejętności - mówi Paweł Krzeszowiak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze