Reklama


O zamążpójściu pod Babią Górą dawniej

06/02/2026 21:18

 

Związki małżeńskie przed laty zawierano stosunkowo wcześnie bo w wieku od 16 do 18 lat. Działo się tak przede wszystkim zgodnie z wolą rodziców, którzy wcześniej regulowali wszystkie sprawy majątkowe. Około trzy do czterech tygodni przed zawarciem ślubu młoda para zapraszała na niego oraz przyjęcie gości, przy czym nie tylko rodzinę, ale także całe osiedle. Tydzień przed weselem kobiety z rodzin nowożeńców rozpoczynały pieczenie ciast oraz gotowanie potraw. Wieczorem w przeddzień zaślubin do chaty panny młodej przychodziły druhny na tzw. wieniec. Śpiewając przyśpiewki wykonywały dla niej ślubny wianek z mirtu, a także girlandy, służące do przystrojenia drzwi domu weselnego. Natomiast pan młody ostatni wieczór kawalerski spędzał z drużbami i z kolegami głównie przy wódce.

Reklama

 

Obrzędy weselne zaczynano o świcie. W skład ich wchodziły: ubieranie panny młodej, której pomagały druhny; zaplatanie dziewczynie warkocza przez matkę i wkładanie jej na głowę wianka; oczekiwanie panny młodej na przyszłego męża w komorze; czekanie druhen w izbie lub sieni; przybycie pana młodego do chaty panny młodej z drużbami oraz muzyką; dialog śpiewany, nazywany targiem, którego celem miało być wypuszczenie panny młodej; otrzymanie przez druhny wódki od pierwszego drużby; wyjście panny młodej do narzeczonego; przywitanie się pary młodej; przypinanie młodzieńcowi bukietu weselnego przez pierwszą druhnę; pozostałe druhny czyniły tak samo swoim partnerom – drużbom; udzielanie błogosławieństwa znakiem krzyża na czole przez rodziców z obu stron oraz starostów klęczącej w izbie młodej parze na rozłożonym wcześniej prześcieradle przez starostę. Mówiono wtedy słowa: „Błogosławię Was w Imię Ojca Syna i Ducha Świętego, życzę opieki Bożej, pomyślności i zgody w nowym życiu”; kropienie młodej pary gałązką bukszpanu albo mirtu pomoczoną w wodzie święconej przy granej lub śpiewanej pieśni „Serdeczna Matko”. Wierzono, że błogosławieństwo rodziców chroni młodych przed złem i zapewnia miłość, zgodę, a także szczęście.

Reklama

 

Do kościoła na ślub jechano wozami zaprzęgniętymi w konie, które przystrajano gałązkami jałowca, ubranymi w kolorowe wstążki z bibuły, zatknięte za chomąto, stanowiące część uprzęży dla koni i innych zwierząt pociągowych, owalną ramą zakładaną na szyję, która równomiernie rozkładała ciężar i pozwalała na efektywne ciągnięcie wozów czy pługów. Wozy przystrojone były wstążkami oraz kwiatami wykonanymi z bibuły. Orszak weselny był zatrzymywany po drodze przy tzw. bramie tj. przy rampie z żerdzi przybranej choiną, kwiatami, wstążkami, która tamowała przejazd do świątyni. Pilnujący bramki byli przebrani w Cyganki, przy czym przebierali się chłopcy mający na rękach dziecko lub lalkę, proszący o jakiś datek. Zarówno starosta jak i pierwszy drużba musieli wykupić weselników wódką. Niejednokrotnie stawiano kilka takich bram, toteż nie było wcale tak łatwo przejechać. Ślub miał miejsce wówczas zwykle na sumie tj. na Mszy św. w niedzielne przedpołudnie. Do świątyni pannę młodą prowadzili drużbowie, zaś pana młodego druhny.

Reklama

 

Po przyjeździe na miejsce przyjęcia, zabawy, którym zwykle była izba chaty lub remiza strażacka, matka panny młodej wraz z pozostałymi rodzicami i towarzyszącymi jej starościnami i starostami witała na progu nowożeńców chlebem i solą mówiąc: „Aby Wam nigdy nie zabrakło chleba ani soli, trwałej miłości oraz zgody”. Na progu albo pod progiem umieszczano lub przybijano zużytą miotłę zwaną odrapecią. Gdy panna młoda jej nie zauważyła i poszła dalej, to według wróżby będzie złą gospodynią, kiedy zaś podniosła miotłę i ją odrzuciła oznaczało to, iż będzie bardzo gospodarna. Potem tańczono, jedzono, pito. Orkiestrę stanowili najczęściej lokalni muzykanci i śpiewacy. Około północy odbywały się czepiny – inaczej oczepiny, czyli obrzęd weselny symbolizujący przejście panny młodej ze stanu panieńskiego w zamężny. W czasie ich trwania starościny oraz zamężne kobiety śpiewały i sadzały mężatkę na środku izby na gielecie tj. na naczyniu służącemu do dojenia owiec lub na stołku przykrytym poduszką. Starościny upinały pannie młodej warkocz w kok, czyli w tzw. cubę, a na głowę ubierały jej czepek i chustkę. Cały czas śpiewano przyśpiewki o tym, iż młoda dziewczyna przeszła do grona kobiet zamężnych, opłakujące jej lata panieńskie, a także zawierające porady i przestrogi kierowane do świeżo upieczonej mężatki np.: „Wianek Ci zdejmiemy, a czepek ubierzemy...popatrzcie się wszyscy ludzie, w czym Marysi (lub rzeczywiste imię panny młodej) ładnie będzie, czy w wianeczku, czy w czepeczku, czy z Jaśkiem (lub rzeczywiste imię pana młodego) na łóżeczku...Już nie jesteś nasza, Marysia, już nie nasza, a ino tego Jasia”. Rolą męża było wykupienie żony wódką od kobiet zamężnych, które po oczepinach zabierały ją do koła tanecznego. Później dalej się bawiono, pito, jedzono.

Reklama

 

Następnego dnia odprowadzano mężatkę do chałupy męża. Zabierała ona ze sobą część posagu w postaci skrzyni drewnianej, zawierającej przedmioty darowane jej przez rodziców jako wiano. W domu młodego mężczyzny miały miejsce przyjęcie oraz dalszy ciąg zabawy tzw. poprawiny.

 

Kazimierz Surzyn

 

Źródła: Relacje dr Urszuli Janickiej-Krzywdy (1949 – 2015) etnografki, folklorystki, dziennikarki, znawczyni kultury ludowej Karpat; Heleny Dyrcz; Marianny Brożyny; Franciszki Peny; Franciszki Surzyn; Jana Brożyny; Stanisława Surzyna – mieszkańców: Zawoi, Skawicy, Białki i Juszczyna.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/02/2026 21:46
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości