Jeszcze kilka miesięcy temu nasza AŚKA przebiegała dystanse na poziomie 20 km dziennie, setki kilometrów pokonanych na rowerze i wielogodzinnych treningów – nie były jej obce. Dziś stanęła przed największym wyzwaniem życia – maratonu o swoje zdrowie.
Joasia – wspaniała żona, kochająca mama dwóch synów, kobieta, która jest dla nas wszystkim, jest dziś w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Nie mogę w to uwierzyć...
Siedem lat temu Asia otrzymała diagnozę – CHŁONIAK, nowotwór, który teoretycznie da się leczyć. Wtedy był jeszcze niegroźny. Po pierwszym szoku moja żona z determinacją rozpoczęła walkę o swoje zdrowie. Zdołała oswoić tę bestię, nauczyła się z nią żyć, a nawet funkcjonować na wysokich obrotach, łącząc pracę i sport z prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi. Oprócz tego zawsze znajdowała czas, by dopieścić swoich trzech łakomczuchów jakimś słodkim wypiekiem.
Niezwykle obowiązkowa i odpowiedzialna, a przy tym uśmiechnięta i życzliwa, szybko zyskująca sympatię wśród ludzi, podejmowała mimo choroby kolejne wyzwania. Taka właśnie jest nasza Aśka...

Przez ostatnie lata pozostawała pod opieką lekarzy. Niestety, pod koniec ubiegłego roku nowotwór z ogromną siłą zaatakował na nowo. Osłabiony organizm Asi nie może sobie z nim poradzić. Pojawiły się przerzuty, konieczna okazała się chemioterapia. Po drugiej dawce nowotwór, zamiast się zmniejszać, zaczął mutować.
Kolejna, agresywniejsza chemioterapia niszczy organizm, a chłoniak nadal jest w natarciu. Prawdopodobnie jest oporny na leczenie. Dlatego jedynym sposobem, żeby go powstrzymać, jest terapia komórkowa CAR-T, której koszt to 1,5 mln złotych. Suma ta – mimo pomocy rodziny i przyjaciół – przekracza nasze możliwości.
Każda Wasza wpłacona ZdrowAŚKA jest na wagę życia mojej ukochanej żony, która nie ma już czasu, żeby czekać...
Proszę, pomóż, żeby nasza AŚKA, Asia, Asieńka dostała szansę na uratowanie życia. Czekają na to przede wszystkim nasi synowie, 15-letni Nikodem i 10-letni Błażej, stęsknieni już teraz za swoją mamą, która spędza całe tygodnie w szpitalu. Proszę, tak bardzo ją wszyscy kochamy... Bez Waszej pomocy nie zdołam jej uratować.
Hubert, mąż Aśki
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze