Reklama


Nawet wysokie prowadzenie nie gwarantowało wygranej

21/12/2022 22:30

Trzecia kolejka Suskiej Ligi Futsalu pokazała, że pomeczowe spojrzenie na wynik nie zawsze oddaje dramaturgię spotkań. Kilka ekip przekonało się natomiast, że zbyt wczesne witanie się z gąską i dopisywanie sobie punktów źle się kończy.

Lider niczym walec

Ostatnia przed Nowym Rokiem kolejka spotkań rozpoczęła się starciem FC MTS z zespołem Radwan. I choć nie było to jednostronne widowisko, to wygrana lidera nie podlegała dyskusji.

Zarówno FC MTS, jak i Radwan znakomicie zaczęli sezon. O ile jednak pierwsza z wymienionych ekip poszła za ciosem, tak druga przekonała się, że im dalej w las, tym więcej drzew. Co więcej prawdziwe okazało się jeszcze inne przysłowie, które mówi, że historia lubi się powtarzać. Radwan przegrał przed tygodniem 3:10 z Luksus Team, a teraz uległ w identycznych rozmiarach. Połowę bramek dla FC MTS zdobył Arkadiusz Witek, który drugi tydzień z rzędu kończy zawody z pięcioma zdobytymi golami. Regularność godna pochwały. - Kolejny dobry mecz w naszym wykonaniu. Znowu super zagraliśmy w ataku, strzelając dużo bramek. Cieszy skuteczność drużyny – radował się po meczu Mirosław Groń z FC MTS.

Reklama

FC MTS  - Radwan 10:3
Bramki: Witek (5), Michał Groń (2), Krystian, Kozina, Bogdanik – A. Kluska (2), Kopacz

* * * * *

4:0 to bardzo niebezpieczny wynik!

Jak mawiał klasyk 2:0, to bardzo niebezpieczny wynik. Spotkanie Bystrzanki z Golden Street udowodniło, że równie groźne jest prowadzenie 4:0!

- Wow, tak na gorąco mogę powiedzieć po meczu. Warto dla takich spotkań przychodzić na halę oglądać mecze futsalu – powiedział po meczu z Bystrzanką Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street. I trudno się dziwić emocjom jakie nim targały. Jego drużyna nawet nie źle, lecz fatalnie weszła w mecz. Rywale zdominowali suszan i choć zmarnowali kilka znakomitych okazji, to zaaplikowali im cztery bramki. - Wiele osób mogłoby powiedzieć, że mecz się zakończył. Na nas to zadziałało jak czerwona płachta na byka. Koncertowa gra całego zespołu i rywal co po chwilę wyciągał piłkę z bramki. Cieszy bardzo postawa całego zespołu, bo dał z siebie 200 procent. Podwójna radość, bo druga drużyna Goldenow również wygrała i przerwę świąteczna można zacząć z uśmiechem na twarzy – mówi Paweł Gołuszka.

Reklama

- Pierwszą połowę zagraliśmy naprawdę bardzo dobrze. Dużo atakowaliśmy i przeważaliśmy na parkiecie. Ciężko wytłumaczyć co się stało po przerwie. Najwidoczniej musimy popracować nad koncentracją, bo to kolejny raz jak po przerwie tracimy wiele bramek i przegrywamy jak się wydawało wygrany już mecz – ubolewał po zawodach Marcin Rzeszótko, kapitan Bystrzanki, która choć prowadziła 4:0 poległa aż 5:11!  

Golden Street – Bystrzanka 11:5
Bramki: Matysek (3), Sumera (2), Rozum (2), Klimowski (2), Ł. Gołuszka, Fidelus – Radoń (3), Sroka (2)

Reklama

* * * * *

Golden 2.0 i Relax miały wzloty i upadki

W trzecim meczu kolejki doszło do spotkania Golden 2.0 i Relaxu, czyli dwóch drużyn, które w tym sezonie jeszcze nie zdobyły nawet punktu. Zapowiadała się walka na noże. I choć obeszło się bez krwi, to konfrontacja faktycznie do ostatniego gwizdka była na styku.

Starcie o pierwsze ligowe punkty było małym rollercoasterem. Może gra nie była szarpana, ale każda z drużyn miała swoje momenty, a o końcowym wyniku zdecydowała minimalnie lepsza skuteczność suskiego bramkarza. - Mieliśmy w tym meczu bardzo dobre momenty, ale też sporo przestojów, które przeciwnik skrzętnie wykorzystywał. Końcówka pierwszej połowy i początek drugiej były w naszym wykonaniu zdecydowanie poniżej możliwości i tylko dzięki fenomenalnie broniącemu Krzyśkowi nie zostaliśmy skarceni bardziej boleśnie. Wynik bardzo cieszy, a te dobre fragmenty dają nadzieję na przyszłość. Dużym plusem jest to, że powoli zyskujemy zgranie, pomimo, że w zespole mamy sporo nowych twarzy – podsumowuje sobotni mecz Piotr Bargieł, kapitan Golden 2.0.

Reklama

Golden 2.0 – Relax 5:4
Bramki: Bargieł (2), Pająk, Piątek, Wojdyła – Bargiel, Dyrcz, Kaczmarczyk, W. Polak

* * * * *

Spokojnie… już było

W późne popołudnie, już po zmroku na zawojskiej hali zmierzyły się Luksus Team i Siła Spokoju, a zatem zespoły, które po dwóch kolejkach pozostawały na przeciwległych biegunach.

W dwóch pierwszych meczach Siła Spokoju nie zapunktowała, ale za każdym razem była z rywalami na styku. Tymczasem Luksus Team szedł przed ligę niczym burza. Dwie wygrane i to w okazałych rozmiarach nakazywały właśnie w nim upatrywać faworyta sobotniej konfrontacji. Tymczasem zupełnie nieoczekiwanie to skazywana na pożarcie Siła Spokoju zainkasowała pełną pulę.
Siła Spokoju – Luksus Team 5:3
Bramki: Nieckula (3), Burliga, Janiczak – D. Gromczak (2), Rapacz

Reklama

* * * * *

Peaky Grajki, to nie chłopcy do bicia

Oj nie idzie w tym sezonie ekipie Wiśniowe Love. W sobotę zapisała na swoim koncie trzecią dotkliwą porażkę. Solidne lanie zebrała od Peaky Grajki.

Nie było niespodzianki w przedostatnim meczu kolejki. Mający na koncie dwie przekonywujące wygrane Peaky Grajki bez większych kłopotów rozbiły w pył Wiśniowe Love, które tylko początkowo zdołało dotrzymać kroku czołowej ekipie ligi. - Mecz był do 2 bramek. Dopóki przeciwnik miał z nami kontakt grał nieźle i naprawdę ciężko było nam sforsować obronę. Wynik wysoki dla nas to cieszy i czekamy na kolejny mecz – mówi Jacek Gałka, kapitan Peaky Grajki.

Reklama

Peaky Grajki – Wiśniowe Love 11:2
Bramki: Palarczyk (3), Wróbel (3), Talaga (2), Marmol, Gałka, Gaweł – Dyrcz (2)

* * * * *

Dzikie Wieprze poległy… przed meczem

Kolejkę zakończyła rywalizacja Wolnych Strzelców z Dzikimi Wieprzami. Wynik meczu, może nie dokładny, ale jednak był znany już przed rozpoczęciem spotkania.

- Niestety masz mecz z Wolni Strzelcy pod wielkim znakiem zapytania. 7 chłopaków z drużyny rozłożyła choroba, jeden na delegacji – pisał w piątkowy wieczór Grzegorz Bogdanik, kapitan Dzikich Wieprzy.

Reklama

Ostatecznie spotkanie doszło do skutku, ale Dzikie Wieprze dotarły na nie w mocno okrojonym składzie. Stąd z góry były skazane na pożarcie. Na parkiecie, a raczej gumie, którą pokryta jest zawojska hala, nie zdołali oszukać przeznaczenia. - Szybkie prowadzenie 2:0 dało nam pewność siebie, chociaż przeciwnik z minuty na minutę rozkręcał się. Stworzył kilka konkretnych sytuacji, lecz bramkarz stanął na wysokości zadania. Po kilku groźnych sytuacjach przeciwnika weszliśmy na swój tor i wykorzystaliśmy większość sytuacji, które stworzyliśmy. Bardzo dobra robota w zadaniach ofensywnych. Z meczu na mecz czujemy większą pewność siebie i satysfakcję z gry – mówi Rafał Lubiński z Wolnych Strzelców.

Wolni Strzelcy – Dzikie Wieprze 7:1
Bramki: Gancarczyk (2), Salech (2), Skwarek (2), Bielarczyk – Kachel

Reklama

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Wolni Strzelcy 11 31 71 30
2 FC MTS 11 24 98 63
3 Peaky Grajki 11 23 89 45
4 Luksus Team 11 22 73 43
5 Golden Street 11 21 62 52
6 A.K.P RELAX 11 19 59 46
7 Bystrzanka 11 13 50 71
8 Dzikie Wieprze 11 12 39 65
9 Radwan 11 12 57 63
10 Golden 2.0 11 10 42 66
11 Wiśniowe Love 11 4 23 79
12 Siła Spokoju 11 3 23 63


 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama