Trzecia kolejka Suskiej Ligi Futsalu pokazała, że pomeczowe spojrzenie na wynik nie zawsze oddaje dramaturgię spotkań. Kilka ekip przekonało się natomiast, że zbyt wczesne witanie się z gąską i dopisywanie sobie punktów źle się kończy.
Lider niczym walec
Ostatnia przed Nowym Rokiem kolejka spotkań rozpoczęła się starciem FC MTS z zespołem Radwan. I choć nie było to jednostronne widowisko, to wygrana lidera nie podlegała dyskusji.
Zarówno FC MTS, jak i Radwan znakomicie zaczęli sezon. O ile jednak pierwsza z wymienionych ekip poszła za ciosem, tak druga przekonała się, że im dalej w las, tym więcej drzew. Co więcej prawdziwe okazało się jeszcze inne przysłowie, które mówi, że historia lubi się powtarzać. Radwan przegrał przed tygodniem 3:10 z Luksus Team, a teraz uległ w identycznych rozmiarach. Połowę bramek dla FC MTS zdobył Arkadiusz Witek, który drugi tydzień z rzędu kończy zawody z pięcioma zdobytymi golami. Regularność godna pochwały. - Kolejny dobry mecz w naszym wykonaniu. Znowu super zagraliśmy w ataku, strzelając dużo bramek. Cieszy skuteczność drużyny – radował się po meczu Mirosław Groń z FC MTS.
FC MTS - Radwan 10:3
Bramki: Witek (5), Michał Groń (2), Krystian, Kozina, Bogdanik – A. Kluska (2), Kopacz
* * * * *
4:0 to bardzo niebezpieczny wynik!
Jak mawiał klasyk 2:0, to bardzo niebezpieczny wynik. Spotkanie Bystrzanki z Golden Street udowodniło, że równie groźne jest prowadzenie 4:0!
- Wow, tak na gorąco mogę powiedzieć po meczu. Warto dla takich spotkań przychodzić na halę oglądać mecze futsalu – powiedział po meczu z Bystrzanką Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street. I trudno się dziwić emocjom jakie nim targały. Jego drużyna nawet nie źle, lecz fatalnie weszła w mecz. Rywale zdominowali suszan i choć zmarnowali kilka znakomitych okazji, to zaaplikowali im cztery bramki. - Wiele osób mogłoby powiedzieć, że mecz się zakończył. Na nas to zadziałało jak czerwona płachta na byka. Koncertowa gra całego zespołu i rywal co po chwilę wyciągał piłkę z bramki. Cieszy bardzo postawa całego zespołu, bo dał z siebie 200 procent. Podwójna radość, bo druga drużyna Goldenow również wygrała i przerwę świąteczna można zacząć z uśmiechem na twarzy – mówi Paweł Gołuszka.
- Pierwszą połowę zagraliśmy naprawdę bardzo dobrze. Dużo atakowaliśmy i przeważaliśmy na parkiecie. Ciężko wytłumaczyć co się stało po przerwie. Najwidoczniej musimy popracować nad koncentracją, bo to kolejny raz jak po przerwie tracimy wiele bramek i przegrywamy jak się wydawało wygrany już mecz – ubolewał po zawodach Marcin Rzeszótko, kapitan Bystrzanki, która choć prowadziła 4:0 poległa aż 5:11!
Golden Street – Bystrzanka 11:5
Bramki: Matysek (3), Sumera (2), Rozum (2), Klimowski (2), Ł. Gołuszka, Fidelus – Radoń (3), Sroka (2)
* * * * *
Golden 2.0 i Relax miały wzloty i upadki
W trzecim meczu kolejki doszło do spotkania Golden 2.0 i Relaxu, czyli dwóch drużyn, które w tym sezonie jeszcze nie zdobyły nawet punktu. Zapowiadała się walka na noże. I choć obeszło się bez krwi, to konfrontacja faktycznie do ostatniego gwizdka była na styku.
Starcie o pierwsze ligowe punkty było małym rollercoasterem. Może gra nie była szarpana, ale każda z drużyn miała swoje momenty, a o końcowym wyniku zdecydowała minimalnie lepsza skuteczność suskiego bramkarza. - Mieliśmy w tym meczu bardzo dobre momenty, ale też sporo przestojów, które przeciwnik skrzętnie wykorzystywał. Końcówka pierwszej połowy i początek drugiej były w naszym wykonaniu zdecydowanie poniżej możliwości i tylko dzięki fenomenalnie broniącemu Krzyśkowi nie zostaliśmy skarceni bardziej boleśnie. Wynik bardzo cieszy, a te dobre fragmenty dają nadzieję na przyszłość. Dużym plusem jest to, że powoli zyskujemy zgranie, pomimo, że w zespole mamy sporo nowych twarzy – podsumowuje sobotni mecz Piotr Bargieł, kapitan Golden 2.0.
Golden 2.0 – Relax 5:4
Bramki: Bargieł (2), Pająk, Piątek, Wojdyła – Bargiel, Dyrcz, Kaczmarczyk, W. Polak
* * * * *
Spokojnie… już było
W późne popołudnie, już po zmroku na zawojskiej hali zmierzyły się Luksus Team i Siła Spokoju, a zatem zespoły, które po dwóch kolejkach pozostawały na przeciwległych biegunach.
W dwóch pierwszych meczach Siła Spokoju nie zapunktowała, ale za każdym razem była z rywalami na styku. Tymczasem Luksus Team szedł przed ligę niczym burza. Dwie wygrane i to w okazałych rozmiarach nakazywały właśnie w nim upatrywać faworyta sobotniej konfrontacji. Tymczasem zupełnie nieoczekiwanie to skazywana na pożarcie Siła Spokoju zainkasowała pełną pulę.
Siła Spokoju – Luksus Team 5:3
Bramki: Nieckula (3), Burliga, Janiczak – D. Gromczak (2), Rapacz
* * * * *
Peaky Grajki, to nie chłopcy do bicia
Oj nie idzie w tym sezonie ekipie Wiśniowe Love. W sobotę zapisała na swoim koncie trzecią dotkliwą porażkę. Solidne lanie zebrała od Peaky Grajki.
Nie było niespodzianki w przedostatnim meczu kolejki. Mający na koncie dwie przekonywujące wygrane Peaky Grajki bez większych kłopotów rozbiły w pył Wiśniowe Love, które tylko początkowo zdołało dotrzymać kroku czołowej ekipie ligi. - Mecz był do 2 bramek. Dopóki przeciwnik miał z nami kontakt grał nieźle i naprawdę ciężko było nam sforsować obronę. Wynik wysoki dla nas to cieszy i czekamy na kolejny mecz – mówi Jacek Gałka, kapitan Peaky Grajki.
Peaky Grajki – Wiśniowe Love 11:2
Bramki: Palarczyk (3), Wróbel (3), Talaga (2), Marmol, Gałka, Gaweł – Dyrcz (2)
* * * * *
Dzikie Wieprze poległy… przed meczem
Kolejkę zakończyła rywalizacja Wolnych Strzelców z Dzikimi Wieprzami. Wynik meczu, może nie dokładny, ale jednak był znany już przed rozpoczęciem spotkania.
- Niestety masz mecz z Wolni Strzelcy pod wielkim znakiem zapytania. 7 chłopaków z drużyny rozłożyła choroba, jeden na delegacji – pisał w piątkowy wieczór Grzegorz Bogdanik, kapitan Dzikich Wieprzy.
Ostatecznie spotkanie doszło do skutku, ale Dzikie Wieprze dotarły na nie w mocno okrojonym składzie. Stąd z góry były skazane na pożarcie. Na parkiecie, a raczej gumie, którą pokryta jest zawojska hala, nie zdołali oszukać przeznaczenia. - Szybkie prowadzenie 2:0 dało nam pewność siebie, chociaż przeciwnik z minuty na minutę rozkręcał się. Stworzył kilka konkretnych sytuacji, lecz bramkarz stanął na wysokości zadania. Po kilku groźnych sytuacjach przeciwnika weszliśmy na swój tor i wykorzystaliśmy większość sytuacji, które stworzyliśmy. Bardzo dobra robota w zadaniach ofensywnych. Z meczu na mecz czujemy większą pewność siebie i satysfakcję z gry – mówi Rafał Lubiński z Wolnych Strzelców.
Wolni Strzelcy – Dzikie Wieprze 7:1
Bramki: Gancarczyk (2), Salech (2), Skwarek (2), Bielarczyk – Kachel
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Wolni Strzelcy | 11 | 31 | 71 | 30 |
| 2 | FC MTS | 11 | 24 | 98 | 63 |
| 3 | Peaky Grajki | 11 | 23 | 89 | 45 |
| 4 | Luksus Team | 11 | 22 | 73 | 43 |
| 5 | Golden Street | 11 | 21 | 62 | 52 |
| 6 | A.K.P RELAX | 11 | 19 | 59 | 46 |
| 7 | Bystrzanka | 11 | 13 | 50 | 71 |
| 8 | Dzikie Wieprze | 11 | 12 | 39 | 65 |
| 9 | Radwan | 11 | 12 | 57 | 63 |
| 10 | Golden 2.0 | 11 | 10 | 42 | 66 |
| 11 | Wiśniowe Love | 11 | 4 | 23 | 79 |
| 12 | Siła Spokoju | 11 | 3 | 23 | 63 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze