Za nami siódma, a zatem trzecia od końca seria gier w Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego. W niej wisienką (choć mamy sezon na truskawki) na torcie była konfrontacja broniącej tytułu mistrzowskiego Woodici z aktualnym wicemistrzem – Mucharz Team.
Golden Street nie rezygnuje z miejsca na podium
W pierwszym spotkaniu kolejki suska Golden Street zmierzyła się z lachowickim Nadwagassporem. Niespodzianki nie było, choć lachowiczanie początkowo się postawili.
Mecz zaczął się zgodnie „z planem” od prowadzenia suszan, którzy wciąż są kandydatem do zajęcia trzeciego miejsca w klasyfikacji końcowej. Objęli prowadzenie po golu Tomasza Rozuma. I wówczas lachowiczanie zaskoczyli ich po raz pierwszy. Najpierw do wyrównania doprowadził Grzegorz Bogdanik, a po chwili Kamil Ponikwia sprawił, że Nadwagasspor po raz pierwszy objęło prowadzenie i jak się okazało… nie ostatni. Gdy bowiem Robert Sumera zniwelował stratę, to suszanom przypomniał o sobie Dominik Kachel.
Drugie prowadzenie lachowiczan mocno zirytowało już suszan, którzy jeszcze bardziej podkręcili tempo. W efekcie dubletem popisał się Robert Sumera, który tym samym skompletował hat-tricka. A to był dopiero początek festiwalu strzeleckiego Golden Street. Kolejno do siatki trafiali Wróbel, Ksawery Fidelus, a popis zakończył hat-trickiem Dawid Sochacki. - Chcieliśmy dobrze wejść w mecz, lecz przez jakiś czas nie mogliśmy złapać rytmu. Pomimo mnóstwa sytuacji z naszej strony, to rywal wyszedł na prowadzenie. Musieliśmy poprawić skuteczność i koncentrację, by móc wygrać. Drugą połowę zagraliśmy tak, jak powinniśmy całe spotkanie. Mecz bez większej historii, choć jeżeli zespół z Lachowic zostanie na dłużej w lidze, to za kilka edycji może być jedną z czołowych drużyn. Nam zostaje skupić się na kolejny meczu i walkę o 3 pkt – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Golden Street Sucha Beskidzka – Nadwagasspor 9:3
Bramki: Sumera (3), Sochacki (3), Wróbel, Szwed, Rozum – Bogdanik, Ponikwia, Kachel
* * * * * *
Relax mocno skomplikował sytuację Los Asfaltos
Relax od początku sezonu spisywał się więcej niż przyzwoicie, ale dopiero w ostatnich tygodniach zaczął dobrą grę przekładać na wyniki. W niedzielę podtrzymał dobrą passę czym mocno skomplikował życie suskim Los Asfaltos.
Spotkanie Los Asfaltos z Relaxem zaczęło się z kilkuminutowym opóźnieniem, gdyż drużyna z Białki początkowo dysponowała jedynie czterema zawodnikami. – Mogliśmy dążyć do rozpoczęcia meczu zgodnie z planem. Zanim ekipa z Białki zebrałaby się w komplecie, to zapewne zdołalibyśmy strzelić kilka bramek. Jednak nie o to w tym chodzi. Nie byłoby to zachowanie w uchu fair play, a i ewentualne zwycięstwo nie miałoby żadnego smaku – mówi Tomasz Bielarz z Los Asfaltos.
Początek spotkania był wyrównany. Na bramkę Tomasza Kaczmarczyka dla Relaxu odpowiedział Paweł Józefiak. Potem miał miejsce być może kluczowy moment spotkania. Kontuzji nabawił się Bartłomiej Karlak i finalnie z grymasem bólu musiał opuścić swoją twierdzę, czyli bramkę. Utrata nominalnego golkipera i to jeszcze z bogatym doświadczeniem już sama w sobie była osłabieniem. Jeszcze większym konieczność zastąpienia go zawodnikiem z pola.
Kłopoty suszan wykorzystali białaczanie, którzy po golu Łukasza Białończyka i dublecie Michała Bargiela objęli trzybramkowe prowadzenie. Co prawda za sprawą Pawła Józefiaka i Rafała Pietrusy Los Asfaltos złapali jeszcze kontakt. Tyle tylko, że wówczas ponownie trzy gole z rzędu zdobyli ich rywale – trafienia Tomasza Kaczmarczyka przedzielił gol Michała Bargiela. Na koniec przymierzył jeszcze Krystian Krzeszowiak, ale pozwoliło to jedynie na zmniejszenie rozmiarów porażki. - W niedzielę przyszło nam zmierzyć się z „Los Asfaltos” – drużyną, która zawsze wymaga od nas pełnej mobilizacji. Tym razem dobrze układała się nam gra w ataku, a skuteczność była zauważalnie wyższa niż w poprzednim spotkaniu. Choć zdarzały się momenty, które mogliśmy wykorzystać lepiej, to przez cały mecz czuliśmy się pewniej i wynik 7:4 był zasłużonym zwycięstwem naszej drużyny – komentuje Michał Bargiel, kapitan Relaxu.
Relax Białka – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 7:4
Bramki: Kaczmarczyk (3), Bargiel (3), Białończyk – Józefiak (2), Pietrusa, Krzeszowiak
* * * * * *
Sensacja wisiała w powietrzu
W trzecim niedzielnym spotkaniu Twarde Mecenasy starły się z Monterem. Faworytem byli kurowianie, ale wywiązanie im się z tej roli wcale nie przyszło łatwo.
Twarde Mecenasy szybko dały jasny sygnał, że przed kurowianami się nie położą i po golu Kamila Szczypki objęli prowadzenie. Do wyrównania doprowadził jeszcze Adrian Brytan, ale sytuacja wcale nie została przez ekipę Montera opanowana. Wręcz przeciwnie. Z minuty na minutę ich sytuacja robiła się coraz poważniejsza. Na 2:1 dla Twardych Mecenasów trafił Jakub Pędzimąż, a prowadzenie podwyższył Dawid Cyboroń.
Chwilowe przebudzenie Montera pozwoliło na strzelenie przez Szymona Tlałkę gola kontaktowego. Lecz kolejny marazm w grze kurowian sprawił, że na niespełna 10 minut przed końcem spotkania przegrywali już 2:5. O taki obrót sprawy „zatroszczyli” się Dawid Dyboroń i Kamil Szczypka.
Gdy wydawało się, że Montera już nic nie uchroni przed porażką, ten nagle się ocknął niczym znokautowany bokser po podsunięciu mu pod nos soli trzeźwiących. Sygnał do pościgu dał Maciej Świerkosz, a po nim trafił Adrian Brytan. Do remisu doprowadził Świerkosz, zaś gola na wagę 3 punktów zdobył Paweł Wolany. – No coś nieprawdopodobnego. Na osiem minut przed końcem przegrywaliśmy 2:5. Chwała chłopakom, że walczyły do końca i odwrócili rezultat. Niemniej jest to kolejny mecz, w którym tracimy zbyt dużo bramek i to jest naszą bolączką. Z drugiej strony spotkanie pokazało, że w lidze nie ma słabych drużyn – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.
Monter Kurów – Twarde Mecenasy 6:5
Bramki: Świerkosz (2), Brytan (2), Wolany, Tlałka – D. Cybroń (2), Szczypka (2), J. Pędzimąż
* * * * * *
Black Shadows nie dały szans BVB
W przedostatnim starciu turnieju, rywalizujące o trzecie miejsce na podium, Black Shadows rozgromiły BVB Budzów.
O tym, jak wyglądało to niedziele spotkanie najlepiej mówi opis zdarzeń Dawida Bartyzela, bramkarza Black Shadows. - Godzina 11.00, a my z ogromnymi brakami kadrowymi zaczynamy mecz. Gramy z nową drużyną ligi BVB Budzów. Co prawda wyniki tejże drużyny nie wskazują na to, że jest to drużyna z najwyższej półki ale jako iż jesteśmy „profesjonalistami” przystępujemy do tego meczu zmobilizowani na 200%. Brak naszych napastników takich jak Mateusz Bienias, Mariusz Głuszek i Grzegorz Głuszek, brak naszego kapitana Łukasza, nie powstrzymał nas od najwyższego wyniku w naszej orlikowej karierze. Braki kadrowe pozwoliły odkryć naszego asa jakim jest Grzegorz Bartyzel, który przez całe spotkanie karał bramkarza drużyny przeciwnej, ba zrobił to aż 8 razy – komentuje Dawid Bartyzel.
Golkiper Czarnych Cieni nie kryje radości nie tylko z wysokiej wygranej, ale i faktu, że zanotował czyste konto. - Brawa również dla chłopaków z BVB, że nie poddali się i walczyli do ostatniej kropli potu. My przygotowujemy się już na kolejne spotkanie z Nadwagasporr i zamierzamy wyjść na nie równie zmobilizowani – dodaje Dawid Bartyzel.
Black Shadows Zawoja – BVB Budzów 17:0
Bramki: G. Bartyzel (8), Giertuga (4), T. Smyrak (3), Ficek (2)
* * * * * *
Mistrz przed nikim nie ma respektu
Zapowiadające się jako hit kolejki, a może i całego sezonu spotkanie Woodici z Mucharz Team było bardzo, ale to bardzo jednostronnym widowiskiem. Juszczynianie nie zostawili rywalom złudzeń, że są aktualnie najlepszą ekipą w lidze.
Na gole Arkadiusza Piątka i Jarosława Madziały odpowiedział jeszcze Paweł Wajdzik i początkowo Mucharz Team przegrywał jedynie 1:2. Ale potem już było tylko gorzej. Po trafieniach Kamila Lenika, Dominika Chorążego, Łukasza Zajdy i drugim tego dnia golu Arkadiusza Piątka stało się jasne, że dla Mucharz Team nie będzie już powrotu do meczu.
Wprawdzie na 2:6 trafił jeszcze Paweł Wajdzik, który z Arkadiuszem Piątkiem rywalizuje o miano najskuteczniejszego zawodnika ligi, ale było to jedynie niegroźne ukąszenie, bo Jarosław Madziała i Maciej Job wysłali jasny sygnał, że Woodica tego dnia się nie zatrzyma.
Przy stanie 8:2 dla juszczynian Mucharz Team miał lepszy moment. Wykorzystał go do częściowego zredukowania strat (gole Wolskiego i Jarosława Basiury). Tyle, że na koniec Dominik Chorąży i Arkadiusz Piątek (zdobył jeszcze dwa gole) dokonali dzieła zniszczenia.
Dzięki tej wygranej Woodica ma 3 punkty przewagi nad Mucharz Teamem i już tylko kataklizmem spowoduje, że nie obroni tytułu mistrzowskiego. Przed nią bowiem spotkania z teoretycznie dużo słabszymi rywalami – twardymi Mecenasami i Nadwagasporem. Do pełni szczęścia potrzebuje wygrać jedno z nich. Tymczasem Mucharz Team nie dość, że musi w dwóch meczach zdobyć o 4 punkty więcej od juszczynian, to jeszcze przed nim starcia z Los Asfaltos i już łatwiejsze z Twardymi Mecenasami.
Ciekawiej zapowiada się batalia o koroną króla strzelców. Na dwie kolejki przed końcem sezonu Arkadiusz Piątek i Paweł Wajdzik mają po 21 zdobytych goli. Trzeci w klasyfikacji Piotr Stawowy (Los Asfaltos) ma na koncie o 6 trafień mniej, a przy tym suszan czekają wymagający rywale, więc trudno będzie mu o solidne poprawienie wyniku. Czwarty w rankingu Grzegorz Bartyzel (Black Shadows) zdobył jak dotąd 14 bramek, a zawojan czekają jeszcze mecze z Twardymi Mecenasami i Los Asfaltos.
Woodica Juszczyn – Mucharz Team 11:4
Bramki: Piątek (4), Chorąży (2), Madziała (2), Job, Lenik, Zajda – Wajdzik (2), Wolski, Basiura
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Woodica | 9 | 27 | 78 | 16 |
| 2 | Mucharz Team | 9 | 24 | 61 | 28 |
| 3 | Black Shadows | 9 | 17 | 59 | 25 |
| 4 | Golden Street | 9 | 16 | 46 | 25 |
| 5 | Monter | 9 | 13 | 38 | 42 |
| 6 | A.K.P RELAX | 9 | 12 | 46 | 39 |
| 7 | Los Asfaltos | 9 | 10 | 44 | 33 |
| 8 | BVB Budzów | 9 | 6 | 27 | 104 |
| 9 | Nadwagasspor | 9 | 4 | 28 | 70 |
| 10 | Twarde Mecenasy | 9 | 3 | 19 | 64 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze