Dziennikarka, podróżniczka, pisarka, działaczka społeczna. Martyna Wojciechowska, bo o niej mowa, w swoich mediach społecznościowych zamieściła zdjęcia z dzisiejszej wyprawy na Babią Górę.
Królowa Beskidów miała dzisiaj bardzo znanego gościa. Martyna Wojciechowska umieściła w swoich mediach społecznościowych zdjęcia z Babiej Góry z krótkim opisem i recenzją swojej wyprawy.
- Wilcze pozdrowienia z Kapryśnej Królowej Beskidów (jak mówi się o Babiej Górze, bo jest dość nieprzewidywalna). Tym razem była dla mnie łaskawa i zobaczcie, jaką mnie przywitała pogodą! Jest wiele lokalnych legend, które tłumaczą pochodzenie nazwy Babia Góra. Jedna z nich mówi o kobiecie, która zamieniła się w kamień z żalu po zmarłym ukochanym, inna o olbrzymce, która rozsypała kamienie przed domem. Jak ja kocham być w górach, to mój dom! - napisała Martyna Wojciechowska.
Reklama
Jak się okazało, Wojciechowska dotarła na Babią Górę czerwonym szlakiem. Nie ominęła także schroniska w Markowych Szczawinach.
- Łącznie blisko 15 km. Czas mało imponujący, bo dużo zdjęć robiłam - dodała.
Na zakończenie swojego wpisu, Wojciechowska zwróciła się do swoich czytelników z prośbą o wskazanie innych celów wycieczek w okolicy Babiej Góry. Jakieś typy?
foto: Facebook / profil Martyny Wojciechowskiej
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze