Reklama


Łętownia. Wierny poza grób

03/12/2019 16:04

Kundelkowi Czarkowi nikt pewnie nie postawi pomnika, a pamięć o nim przetrwa tylko tak długo, jak długo będą żyli znający go ludzie. Jednak zasługuje na uwiecznienie w brązie nie mniej niż inne przykłady psiej wierności – Dżok czy Hachikō, choć inaczej niż one, nie czekał na swego zmarłego pana w jednym miejscu, lecz szukał go wędrując jego śladami...

 

Mały mieszaniec Czarek z Łętowni był przykładem niewiarygodnego wręcz przywiązania. Gdy w maju 2002 roku zmarł jego właściciel Julian Pardytka, psiak rozpoczął jego poszukiwania. Dzień po dniu chodził wszędzie tam, gdzie wcześniej razem spacerowali. Zdumieni mieszkańcy wsi bardzo często widywali go czuwającego przy grobie. Kundelek prawdopodobnie nie wiedział, że leży w nim ciało jego ukochanego pana, ale było to jedno z miejsc, które prawie codziennie razem odwiedzali. Najpierw bowiem, w 1995 roku została pochowana tam żona Juliana, Władysława. Czarek spędzał sporo czasu na cmentarzu, krążył również po polach swego pana, a potem wracał do opustoszałego domu. Z początku unikał ludzi i nie chciał przyjmować od nikogo jedzenia. Nie zjadał nawet tego, co przynosili mu krewni Juliana Pardytki. W zimie wymościł sobie legowisko w stodole Andrzeja i Marii Radoniów, ale uciekał, gdy ktokolwiek próbował się do niego zbliżyć.

Reklama

- Na wiosnę, kiedy rozpoczęły się roboty w polu, nabrał trochę odwagi. Podchodził czasem do żony, syna albo córki. Mimo to uciekał, gdy próbowaliśmy dać mu coś do jedzenia. W końcu zaczął zjadać to, co mu zostawialiśmy, ale tylko wtedy, gdy nikogo z nas nie było w pobliżu. Po dłuższym czasie dzieciom udało się go raz i drugi zwabić do domu, aż zdecydował się u nas zostać – opowiada Andrzej Radoń. Czarek szybko przywiązał się do jego rodziny, szczególnie do żony, ale nadal poszukiwał swojego dawnego pana. Codziennie przez wiele lat krążył po Łętowni śladami Juliana Pardytki i regularnie odwiedzał jego grób, choć stało się to trudniejsze, gdy zbudowano ogrodzenie wokół cmentarza. Kiedy bowiem psiak trafiał na zamkniętą furtkę, nie wiedział, jak dostać się do środka. Zaprzestał tych wędrówek dopiero wtedy, gdy był już bardzo stary i ledwo trzymał się na nogach.

Niektórzy z poprzedników Czarka, którzy wykazali się podobną wiernością wobec nieżyjących właścicieli, doczekali się pomników, a także filmów lub książek na swój temat. Najbardziej znani to Hachikō, Greyfriars Bobby i Dżok. Ten pierwszy był psem rasy akita, który codziennie o stałej porze przychodził na jedną ze stacji kolejowych w Tokio, by przywitać swojego pana wracającego z pracy. Kontynuował ten zwyczaj przez dziesięć lat po śmierci mężczyzny. Skye terrier Greyfriars Bobby przez 14 lat czuwał przy grobie swego właściciela Johna Graya w Edynburgu. Z kolei mieszaniec Dżok przez rok koczował na Rondzie Grunwaldzkim w Krakowie, gdzie jego pan zmarł na atak serca. Pomnik tego kundelka jest dziełem wybitnego polskiego rzeźbiarza pochodzącego z Leńcz w niedalekiej gminie Kalwaria Zebrzydowska – profesora Bronisława Chromego. Podobizny Czarka pewnie nikt nie odleje z brązu, ale mieszkańcy Łętowni z podziwem powtarzają opowieść o jego wierności.

Reklama

Edyta Łepkowska

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama