Reklama


Legendarne tytuły trafią na ekran suskiego Kina

29/04/2025 22:02

Statystyczny miłośnik kina, obudzony nawet w środku nocy i poproszony o wymienienie kilku najważniejszych tytułów filmowych, wymieniłby wśród nich „2001: Odyseję kosmiczną” oraz „Mulholland Drive”. W maju oba klasyki znalazły się w repertuarze Centrum Kultury i Filmu im. Billy'ego Wildera.

Kultowe dzieło filmowe Stanleya Kubricka w momencie premiery niewiele dzieliło od katastrofy finansowej. 57 lat temu gatunek science-fiction nadal kojarzył się z mało poważnymi historiami z aktorami w gumowych kostiumach Obcych. Widzowie opuszczali sale kinowe w trakcie pierwszych pokazów, a krytycy na łamach prasy przewidywali, że film szybko zostanie zapomniany. Legendy mówią, że amerykańska wytwórnia, Metro-Goldwyn-Mayer, słysząc od obsługi sal kinowych, że seanse cieszą się jednak popularnością wśrod młodej generacji “Dzieci Kwiatów”, zaryzyzykowała z nową kampanią marketingową. Pokazy „Odysei kosmicznej” zaczęto reklamować jako doświadczenie, które należy poczuć na sobie, zamiast pozostać biernym widzem na pozostałych filmach.

Reklama

Film „przeszedł do historii jako obraz w którym przy użyciu nowatorskich efektów specjalnych, autorzy podjęli próbę opisania historii naszej cywilizacji oraz przedstawienia prawdopodobnego scenariusza jej końca. 3 lata produkcji, w tym pół roku przygotowań, 5 miesięcy zdjęć, 1,5 roku pracy nad efektami specjalnymi, 10,5 mln dolarów budżetu filmu. Te liczby obrazują skalę przedsięwzięcia, jak na ówczesne czasy – megaprodukcji. 205 scen z efektami wizualnymi, których końcowy budżet zamknął się sumą 6,5 mln dolarów, doceniła Akademia Filmowa nagradzając film Oskarem za efekty specjalne.

Stowarzyszenie Efektów Specjalnych (UES) umieściło obraz na 3. miejscu w rankingu 50 filmów, których efekty specjalne miały największy wpływ na rozwój historii kina. W filmie realizowanym prawie 50 lat temu dwaj bohaterowie używają płaskich, dotykowych ekranów, bliźniaczo podobnych do dzisiejszych... tabletów. Prowadzą również międzyplanetarne rozmowy, które w dobie komunikatorów internetowych nie są niczym nadzwyczajnym, ale w latach 60-tych trzeba było je wymyślić, do czego Kubrick zaprosił wyspecjalizowaną firmę, która miała zaprojektować urządzenia z przyszłości. Reżyser całkowicie zawierzył film obrazowi. Pierwsze słowa docierają do widza dopiero w 25 minucie, a głosy bohaterów słyszymy zaledwie przez 40 minut trwającego ponad 2 godziny filmu” - pisała Legalna Kultura z okazji 46. urodzin „2001. Odysei kosmicznej”.

 

Reklama

 

Powrót legendarnego „Mulholland Drive” na polskie ekrany po 24 latach w odrestaurowanej wersji 4K odbył się w smutnych okolicznościach. W styczniu odszedł jeden z najbardziej bezkompromisowych artystów w historii kina, David Lynch. Amerykański reżyser znany był z niepodsuwania widzom żadnych tropów interpretacyjnych. Twórca m.in. „Miasteczka Twin Peaks” czy „Blue Velvet” nic sobie nie robił z tego, czy widownia na sali kinowej nadążała za historią młodej kobiety, która traci pamięć po wypadku samochodowym na Mulholland Drive w onirycznym Los Angeles. Michał Oleszczyk, uznany krytyk, pisał, że „to jedno z największych dzieł kultury XXI wieku. Filmowy sen, o którym można rozmawiać bez końca”.

Reklama

Słynny tytuł mógł nigdy nie opuścić etapu montażu. “Historia powstania jest zapewne wszystkim znana, ale powtórzmy ją w skrócie dla niedoinformowanych - stacja filmowa ABC, pamiętając gigantyczny sukces sprzed dziesięciu lat (pierwsza seria "Twin Peaks"), zamówiła u Lyncha serial sensacyjno-kryminalny. Lynch zrealizował dwugodzinnego pilota tego serialu i rezultaty wpędziły menedżerów stacji w popłoch. ABC wycofało się z projektu. Lynch próbował przez kilka miesięcy sprzedać materiał i pomysł na serial innym stacjom, ale nie znalazł chętnych. Zrezygnowany zabrał się do realizacji "Prostej historii". W międzyczasie francuski Canal Plus zaproponował reżyserowi przerobienie pilota na pełnometrażowy film, gwarantując finansowanie i dystrybucję. Lynch nie wiedział jak materiał przerobić, ale, jak dziś twierdzi, po początkowych napadach paniki, nagle koncepcja przerobienia dwugodzinnego wstępu do telewizyjnego serialu na dwu-i-półgodzinny film kinowy przyszła mu do głowy w całości - w ciągu pół godziny reżyser wymyślił wszystko, co było mu potrzebne do zakończenia realizacji projektu” – pisał Michał Chaciński w 2002 roku dla Esensji.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/04/2025 22:31
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama