Zna może nie każdy zakręt czy każdą nierówność na drogach w powiecie suskich, ale na nich się wychował. Kuba Jąkała, bo o nich mowa, już nie w barwach UKS Zawojaka Zawoja, lecz jako kolarz grupy TC Chrobry Scott Głogów wziął udział w kolejnej rundzie Wyścigu Kurierów 2017. Wyjątkowego dla niego wyścigu, bo odcinek Oświęcim-Jabłonka prowadził przed powiat suski.
Głównym zadaniem Kuby podczas drugiej rundy wyścigu była praca na rzecz lidera grupy, Piotra Konwy. - Miałem "jechać" na lidera, pomagać mu i swoje zdanie spełniłem - mówi dla naszego portalu Jakub Jąkała.
- Gdy Piotrek uciekł w Grzechyni, moje zadania już się skończyły. Byłem zmęczony, bo uciekałem przez chwilę i pomagałem Piotrkowi jechać z przodu. Wyciągałem go na premie, gdzie mógł złapać sekundy. Do mety dojechałem spokojnie (61. miejsce z prawie czterominutową stratą do zwycięzcy etapu Kamila Małeckiego z reprezentacji Polski), bo nie mam w głowie jazdę nie na siebie, lecz dla klubowego lidera. Podczas ostatniego etapu trzeba będzie mu przecież znowu pomóc - wyjaśnia.
Dla Kuby był to debiut w międzynarodowym wyścigu, w którym jechał po doskonale sobie znanych terenie. - To jest całkowicie inne uczucie, kiedy jedzie się po drogach, na których przez wiele lat się trenowało. Na większe podziwianie nie miałem jednak czasu, bo byłem bardzo zmęczony z racji tego, że w teamie pełnię funkcję pomocnika - dodaje.
Po dotarciu do Jabłonki, zawodnicy przemieścili się samochodami ok. 450 km do węgierskiej miejscowości Papa, gdzie we wtorek 2 maja zostanie rozegrany ostatni etap (146 km wyścigu). - Naszym celem jest, żeby Piotrek znalazł się na podium. Do trzeciego zawodnika (Niemca Roberta Kesslera - przyp. red.) traci 3 sekundy - mówi Kuba Jąkała, aktualnie 61 zawodnik w klasyfikacji generalnej wyścigu.
WYNIKI SZCZEGÓŁOWE DRUGIEGO ETAPU WYŚCIGU KARPACKIEGO KURIERÓW 2017
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze