W tym roku na należącym do gminy Maków Podhalański cmentarzu komunalnym w Juszczynie miało powstać kolumbarium. Z dość nieoczywistego powodu na jego wykonanie trzeba będzie jednak jeszcze trochę poczekać.
Przez lata, a nawet wieki w Polsce zmarłych chowano w grobach lub grobowcach rodzinnych. Z roku na rok rośnie jednak w naszym kraju ilość osób, które z własnej woli lub decyzją bliskich są po śmierci kremowane. W takich przypadkach urna z prochami także składana jest do grobu, ale na cmentarzach zaczęły już powstawać kolumbaria, budowle umożliwiające złożenie do nich urn. – Urna zajmuje zdecydowanie mniej miejsca niż trumna, więc nie trzeba dla niej grobu. Na naszym cmentarzu w Juszczynie kolumbarium jest potrzebne. Mamy już nawet miejsce, w którym mogłoby stanąć, co pozwoliłoby w racjonalny sposób gospodarować powierzchnią cmentarza – mówi Dorota Kaczmarczyk, radna gminy Maków Podhalański. Podczas ostatniej sesji makowskiej Rady Miejskiej dopytywała burmistrza Pawła Salę na jakim etapie jest przedsięwzięcie, na którego realizację już jakiś czas temu zabezpieczono w budżecie gminy środki.
W imieniu burmistrza odpowiedzi udzielił zajmujący się tym przedsięwzięciem Andrzej Sobczuk. Poinformował, że gmina zleciła opracowanie projektu i była już na końcowym etapie wyłaniania wykonawcy robót. I wówczas doszło do sytuacji niecodziennej, a wręcz niebywałej. – Autor projektu chciał, aby konkretną robotę wykonał konkretny wykonawca. To jest niezgodne z naszymi zasadami – poinformował Andrzej Sobczuk, wprawiając radnych w osłupienie. Bo i owszem projektant ma prawo do swojego projektu i nie wolno w nim bez jego zgody dokonywać zmian, ale żeby ten narzucał wykonawcę robót to sytuacja niespotykana.
Władze makowskiej gminy zdecydowały się nie wchodzić w konflikt z projektantem, ani nie podejmować działań, które w przyszłości mogłyby mieć swój finał w sądzie. – Można zrobić więcej za tą samą kwotę, ale niekoniecznie jednym wykonawcą. I stąd nie zostało (kolumbarium – przyp.) zrobione w tym roku. Trzeba było się wycofać, bo powodowałoby to trudności i być może spory w sądach – mówi Andrzej Sobczuk.
Problem, który się pojawił nie sprawił, że gmina wycofa się z inwestycji. Na początku roku przeprowadzi nowe postępowanie, które w pełni ma zabezpieczyć interes samorządu. – Dziwna sytuacja, ale może faktycznie warto poczekać jeszcze te kilka miesięcy niż potem dochodzić swoich racji w sądach – kwituje Dorota Kaczmarczyk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Co by powiedział na to śp.ks.Adolf Chojnacki???
Co by powiedział na to śp.ks.Adolf Chojnacki???