Po wielu miesiącach batalii mieszkańcy Makowa Dolnego dopięli swego i od jakiegoś czasu na całym odcinku pomiędzy centrum Makowa Podhalańskiego a Suchą Beskidzką obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h. Teraz pojawiły się głosy, że jednak nie wszyscy kierowcy się do niego stosują.
Przez wiele lat po wyjechaniu ze ścisłego centrum Makowa Podhalańskiego aż do rejonu strzelnicy sportowej w Suchej Beskidzkiej kierowcy mogli poruszać się z prędkością 70 km/h. Mieszkańcy Makowa Dolnego zorganizowali jednak akcję, której celem było zmniejszenie tego limitu o 20 km/h. Jak utrzymywali ich działania podyktowane były troską o bezpieczeństwo zarówno pieszych, ale i tych kierowców, którzy włączają się do ruchu z bocznych ulic oraz prywatnych posesji. Zabiegi zakończyły się dla makowian pomyślnie i do dziś pomiędzy dwoma największymi miastami powiatu suskiego jeździmy maksymalnie 50 km/h. A przynajmniej tak czynią to ci, którzy przestrzegają przepisów.
Na niedawnej sesji Rady Miejskiej w Makowie Podhalańskim radny Szymon Śliwiński zwrócił właśnie uwagę na zachowanie części zmotoryzowanych. Korzystając z obecności na posiedzeniu zastępcy komendanta Komisariatu Policji w Makowie Podhalańskim Grzegorza Błachuta w imieniu mieszkańców Makowa Dolnego zwrócił się z prośbą o zwiększenie ilości kontroli prędkości na tzw. pagórkach. Zaznaczył, że problem jest szczególnie widoczny około 5.00 – 6.00. – Kierowcy udający się do pracy urządzają sobie wyścigi – zauważył Szymon Śliwiński.
- Przekażę informację naczelnikowi ruchu drogowego w Suchej Beskidzkiej żeby tam zadysponował patrole i będziemy działać w tym zakresie – odpowiedział krótko i rzeczowo Grzegorz Błachut.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze