Na początku 2017 roku był to temat numer jeden w Polsce - okoliczności wypadku premier Beaty Szydło w Oświęcimiu. Wiadomo, że samochód kierowany przez 21-letniego Sebastiana brał udział w wypadku i to, że nie nadaje się do dalszego użytkowania. W internecie ruszyła tymczasem zbiórka na nowy samochód dla Sebastiana, którą zapoczątkował mężczyzna pochodzący z Suchej Beskidzkiej.
- Auto, które zostało uszkodzone to rocznik 98-2000 wg ustaleń Klubu Miłośników Fiata Seicento. Ceny takiego auta wahają się od 3500 zł do 5000zl, w zależności od przebiegu i jego stanu. Zależy mi aby młody chłopak mógł kupić auto w pełni sprawne bez podejrzanej historii, ukrytych wad itp. Kwota zostanie w całości przekazana poszkodowanemu na jego rachunek bankowy i zostanie skrupulatnie rozliczona - napisał na stronie akcji suszanin. Po dwóch latach okazało się, że… zebrane środki – około 150 tysięcy złotych - zniknęło… Sprawa trafiła do prokuratury. Tymczasem Radio Kraków podało, że jak poinformował PAP w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Janusz Hnatko, śledczy nie dopatrzyli się przestępstwa, pomimo że organizator składki wydał zebrane pieniądze na własne cele. Wynika to z tego, że regulamin portalu, na którym zbierano środki, jako właściciela zebranych pieniędzy wskazuje organizatora zbiórki. „Ten pan według regulaminu stał się właścicielem tych pieniędzy, w związku z tym nie można mówić, że on przywłaszczył cudze pieniądze (..). To oczywiście jest naganne, bo wykorzystał sytuację, ale trudno mówić o przywłaszczeniu cudzych pieniędzy w takiej sytuacji” - zaznaczył Hnatko cytowany przez rozgłośnię z Krakowa. - W sumie w ramach zbiórki zebrano około 150 tys. zł, z czego – jak ustaliła prokuratura - większość została przelana na konto jego żony – podało Radio Kraków.W kwietniu tego roku Wirtualna Polska poinformowała, że Rafał Biegun z Suchej Beskidzkiej jako organizator zbiórki przelał zebrane pieniądze na prywatne konto bliskiej mu osoby, która miała to na nim wymusić – tak wynika z zawiadomienia, które trafiło do prokuratury. Wirtualna Polska twierdzi, że w piśmie znalazła się informacja, że... część kwoty ze zbiórki przelanej na prywatne konto miał zająć komornik, reszta miała zostać przeznaczona na spłatę czynszu i bieżące wydatki.
Po kilku miesiącach śledztwa okazało się, że... nie ma sprawy. Ta została ostatecznie umorzona.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze