Niedawno donosiliśmy o sukcesach trójboisty siłowego Wojciecha Bimczoka. Swoją pozycję w tej dyscyplinie sportu zaczyna także budować i umacniać skawiczanin Kamil Gigoń,
- Od zawsze sport był mi bliski. Jednak początkowo, jak większość kolegów, głównie była to piłka nożna. Wszystko zmieniło się, w III klasie gimnazjum. Poszedłem do kolegi na siłownię i złapałem bakcyla, chociaż początkowo nie trenowałem regularnie – mówi 22-letni skawiczanin Kamil Gigoń.
Dwa i pół roku temu skawiczanin zmienił podejście do sportu i treningi w kratkę stały się regularne. Obecnie korzystając wyłącznie z własnego doświadczenia odbywa dwugodzinne treningi siłowe cztery razy w tygodniu. Dużą wagę przykłada także do ćwiczeń rozciągających, a także odnowy biologicznej. Stąd wizyty na basenie lub saunie są czymś naturalnym i pozwalającym utrzymać ciało w zdrowiu. Niemniej jest to sport bardzo wymagający i kontuzje oraz urazy są na porządku dziennym. Skawiczanin nie trzyma przy tym konkretnej diety, co nie oznacza, że je wszystko, co mu wpadnie w ręce. Skrupulatnie liczy ilość przyjętych kalorii oraz białka.
Ciężka praca jaką wykonywał Kamil Gigoń sprawiła, że zaczął przerzucać znacznie większe ciężary od znajomych. I ten fakt dał mu do myślenia. – Zacząłem śledzić wyniki zawodów krajowych. Okazało się, że wcale nie osiągane przeze wyniki wcale nie odbiegają znacząco od tych, jakie uzyskują rywalizujący w profesjonalnych zawodach – mówi Kamil Gigoń.
Na początek wystartował w towarzyskich zawodach w Łętowni. Debiut wypadł całkiem udanie, gdyż w jedynej konkurencji jaką tam przeprowadzono – martwym ciągu zajął IV miejsce, uzyskując o 10 kg mniej od trzeciego Wojciecha Bimczoka, z którym się koleguje, a który co ważne ma zdecydowanie większą masę ciała.
Wspólnie z Wojciechem Bimczokiem Kamil Gigoń zameldował się 18 grudnia w Łodzi na V Ogólnopolskich Debiutach w Trójboju Siłowym Klasycznym. Tyle tylko, że w kolega rywalizował w kategorii do 105 kg, a Kamil Gigoń w niższej, czyli do 93 kg. Spisał się rewelacyjnie. W przysiadzie zaliczył 230 kg, co jest jego rekordem życiowym, a w martwym ciągu o 25 kg więcej niż w Łętowni, a zatem 255 kg, co również jest jego najlepszym wynikiem w karierze. W wyciskaniu leżąc podniósł sztangę ważącą 150 kg. – W tej konkurencji udawało mi się już dźwigać 165 kg. Na zawadach startowałem jednak z kontuzją i to była walka z bólem, więc i tak dobrze, że to 150 kg się udało podnieść. Od dłuższego czasu zmagam się z kontuzją kolana, ale z nią da się żyć. Jednak przed zawodami zaczął doskwierać mi łokieć i on najmocniej dokuczał – opowiada skawicki trójboista siłowy, który z wynikiem 635 kg zakończył rywalizację na znakomitym drugim miejscu, mając ogromną bo wynoszącą ponad 50 kg przewagę nad trzecim zawodnikiem. – Do zwycięzcy podjazdu nie było. Zaliczył w sumie 705 kg i to jest nowy rekord Europy – mówi.
Teraz przed Kamilem Gigoniem przygotowania do Mistrzostw Polski, które od 13 do 15 maja rozgrywane będą w Siemianowicach Śląskich.
Czytaj także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze