Za nami zaledwie trzy kolejki Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego w piłce nożnej, a w stawce dziesięciu rywalizujących drużyn jest już tylko jedna z kompletem punktów. Niemniej różnice punktowe nadal są minimalne i jeszcze wiele emocji przed nami. Tych nie brakowało także w niedzielnych meczach.
Derby dla Relaxu
Terminarz tak się ułożył, że trzecią serię gier w ALPS rozpoczęła konfrontacja juszczyńskiej Woodici z białczańskim Relaxem. A, że były to derby, to należało spodziewać się zaciętego spotkania i trudnego do przewidzenia wyniku.
Huśtawkę nastrojów zafundowali piłkarze obu drużyn. Długo wydawało się, że będzie to jednostronne spotkanie. Po bramce Michała Marka, która dała prowadzenie Relaxowi kolejne bramki dla białczan strzelili Michał Bargiel, Wojciech Polak i Kamil Białończyk. Niegdyś klasyk mawiał, że 2:0 to bardzo niebezpieczny wynik. W niedzielę niewiele zabrakło, aby okazało się, że również rezultat 4:0 może rodzić duże problemy.
Bramka na Mateusza Surmiaka jeszcze nie spowodowała nerwowości w szeregach Relaxu, ale gdy po chwili dubletem popisał Wojciech Dobrzycki emocje zaczęły sięgać zenitu. Spokój białczanom przywróciło dopiero uderzenie Tomasza Kaczmarczyka. - Końcowy wynik na pewno cieszy. Niestety, ponowny brak wcześniejszego "zamknięcia" meczu w momencie dużej przewagi nad rywalami, prowadzi do sytuacji, w której sami stwarzamy sobie nerwową atmosferę w końcówce. Być może w tym przypadku było to spowodowane kilkukrotnym wykluczeniem naszego zawodnika z murawy, a w konsekwencji utratą sił i pewności w grze. Na pewno było to fajne widowisko, ponieważ Woodica mocno starała się odrobić straty i mecz był przez to prowadzony w wysokim tempie – komentuje ten, który otworzył wynik, a zatem Michał Marek.
Relax Białka – Woodica Juszczyn 5:3
Bramki: Marek, Bargiel, Polak, Białończyk, Kaczmarczyk – Dobrzycki (2), Surmiak
* * * * * *
Golden Street z drugą wygraną
Mająca wysokie aspiracje drużyna suskiej Golden Street straciła już w tym sezonie punkty. Stąd aby nie utrudniać sobie życia i już na tym etapie nie eliminować się z walki o czołowe lokaty nie mogła pozwolić sobie na porażkę z zawojskimi Black Shadows.
Przed tą koleją zarówno Golden Street, jak i Black Shadows posiadały na koncie po trzy punkty. Jednak faworytem spotkania byli suszanie. I to oni pierwsi cieszyli się z gola. A tym, który dał sobie i kolegom powód do radości był Rafał Gołuszka.
Przed tygodniem Łukasz Dudziak posypywał głowę popiołem, choć środa popielcowa była już dawno, przyznając, że zagrał słabe zawody. Tym razem zdecydowanie był jedną z czołowych postaci. Za jego sprawą Black Shadows wyrównali. Tyle, że wówczas zaszwankowała defensywa zawojan, co skwapliwie wykorzystali kolejno Arkadiusz Szwed, Dawid Sochacki i Dawid Steczek.
Przywrócić zawojan do gry spróbował jeszcze Dawid Barcik, ale jego bramka spotkała się z ripostą ze strony Dawida Sochackiego. W tej sytuacji drugi gol kapitana Black Shadows już tylko ustalił wynik meczu, ale jego losów nie odmienił. - Podczas spotkania wykazaliśmy szacunek dla przeciwnika, jednocześnie odczuwając złość po poprzedniej niedzieli. Naszym celem było szybkie narzucenie własnej gry, jednak rywal skutecznie temu zapobiegał. Znając potencjał Black Shadows, nie mogliśmy pozwolić mu na swobodną grę. Choć nie był to nasz najlepszy występ, to najważniejsze są 3 punkty i to przede wszystkim biorąc pod uwagę fakt, że kilku naszych zawodników zmaga się z kontuzjami. Wyciągnęliśmy wnioski i mamy nadzieję, że przełoży się to na resztę sezonu – podsumowuje niedziele spotkanie Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Golden Street Sucha Beskidzka – Black Shadows 5:3
Bramki: Sochacki (2), Steczek, R. Gołuszka, Szwed – Dudziak (2), Barcik
* * * * * *
Luz Blues się nie zatrzymują. Dariusz Giertuga ustrzelił dziesiątkę
Po wygranych 5:1 z Blach Shadows i 5:2 z Thunder Team ekipa zawojsko-skawickich Luz Blues sięgnęła po trzecie zwycięstwo. Tym razem nad Kanonierami, którzy -pisząc bez złośliwości- okazali się w niedzielę chłopcami do bicia.
- Godzina 10.00, a słońce już zdążyło nagrzać Orlik w Suchej Beskidzkiej. Mimo okrojonego składu i majówkowego nastroju udało się nam rozegrać niezłe spotkanie. Wynik 12:1 odzwierciedla przebieg meczu. W sumie dobry trening przed cięższymi spotkaniami – mówi Michał Ficek, rzecznik Luz Blues.
Fenomenalne zawody rozegrał w niedzielę Dariusz Giertuga, który aż 10 razy wpisał się na listę strzelców. Jednego gola Kanonierzy podarowali Luz Blues, a kolejny był działem Jarosława Franczaka. Przy jego trafieniu świetnie zagrali z pierwszej piłki Krzysztof Kudzia do Marcina Pająka, a ten otworzył drogę do bramki Franczakowi. - Franczak strzela, ale też i traci, bo to on stał na bramce gdy straciliśmy gola z rzutu rożnego. W sumie to mu wyszło na 0 – śmieje się Michał Ficek. Wspomina, że Jarosław Franczak stanął między słupkami, gdy nominalny golkiper Luz Blues odbywał dwuminutową karę za "wyrównywanie" rachunków.
Luz Blues Skawica/Zawoja – Kanonierzy 12:1
Bramki: Giertuga (10), Franczak, samobójcza – (?)
* * * * * *
Monter walczył do końca…
Zgodnie z przewidywaniami hitem kolejki, które -zachowując rzecz jasna proporcje- dramaturgią przypomniało finał Pucharu Polski, było starcie Montera Kurów z Mucharz Team.
- Mecz od początku trzymał w napięciu, bo od początku obie drużyny podeszły do siebie z dużym respektem, skupiając się na znalezieniu słabych stron rywala, a zarazem starając się ustrzec samemu błędu w obronie – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. I to jego drużyna pierwsza znalazła sposób na sforsowanie szeregów obronnych rywali, co przyniosło gola autorstwa Adriana Brytana.
Zdobyta bramka spowodowała, że kurowianie lekko się cofnęli, mądrze się broniąc, choć nie desperacko. – Szło dobrze, ale jak to z nami bywa musiał się przydarzyć moment dekoncentracji – rozkłada bezradnie ręce kapitan Montera.
Powrót demonów przeszłości kosztował kurowian utratę aż trzech bramek i to jeszcze w pierwszej odsłonie spotkania. Do remisu doprowadził Dominik Gajda, a potem trafili jeszcze Marcin Banaś i Paweł Wajdzik. – Rozgrywaliśmy dobry mecz, a przyszło nam gonić wynik – kwituje Tadeusz Copija.
Po zmianie stron kontaktową bramkę zdobył Adrian Brytan. Tyle, że czas uciekał nieubłaganie. Raz jedna strona wyprowadzała atak, raz druga, ale rezultat nie ulegał zmianie. I gdy wydawało się, że Mucharz Team dowiezie prowadzenie do końcowego gwizdka, to ekipa z powiatu wadowickiego zanotowała stratę. Monter wyszedł z kontrą, którą strzałem zza pola karnego wykończył Paweł Pluta. Chwilę później arbiter zakończył zawody. – Suma, summarum, uważam, że remis jest sprawiedliwym wynikiem, który nie krzywdzi żadnej ze stron – podsumowuje dramatyczne zawody Tadeusz Copija.
Monter Kurów – Mucharz Team 3:3
Bramki: Brytan (2), Pluta – Gajda, Banaś, Wajdzik
* * * * * *
Zamknięcie kolejki nie miało historii
Los Asfaltos są kolejną drużyną, która nie miała w tym sezonie litości dla zawojskiego Thunder Team. W efekcie ostatnie spotkanie kolejki było meczem bez historii.
Trudno cokolwiek napisać, a tym bardziej gorączkować się spotkaniem, w którym zawojanie dobywają bramę w sytuacji gdy na tablicy wyników jest rezultat 8:0 dla suszan. Tym w odniesieniu okazałej wygranej 11:2 nie przeszkodziła nawet krótka ławka rezerwowych.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Thunder Team Zawoja 11:2
Bramki: Bielarz (3), Józefiak (2), Krzeszowiak (2), Knatt, Karlak, Kuczek, Lichosyt – Pudalik, Żywczak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze