Drużyna Highlanders Beskidy zakończyła sezon 2015 w II lidze PLFA w grupie południowo-wschodniej. Piąte, ostatnie miejsce w tabeli i brak awansu do play-offów to nie był szczyt marzeń dla beniaminka. - Sporo się nauczyliśmy. W nowym sezonie najważniejsze będą szeroka i stabilna kadra - mówi grający prezes Highlanders Beskidy, Sylwester Mglej.
Zespół z Beskidów sezon zakończył w sobotę wyjazdowym starciem z Pretorians Skoczów (porażka 24:8). - Mieliśmy swoje problemy przed tym spotkaniem. Skoczów też miał tylko dziewiętnastu graczy, więc po obu stronach "szału" nie było. To normalka w 2. lidze PLFA w klubach z małych miejscowości na koniec sezonu - wylicza Sylwester Mglej.
O wyniku spotkania w Skoczowie zadecydowała pierwsza część gry, w której gospodarze zdobyli aż szesnaście punktów. - W pierwszej połowie panował w naszych szeregach duży bałagan, bo sporo osób grało po raz pierwszy w życiu na nowych pozycjach. Wykorzystali to gospodarze notując trzy przyłożenia. Gdyby od początku nasza defensywa zagrała tak, jak w drugiej połowie, to mecz byśmy wygrali 2:0 lub 8:0 - przyznaje Mglej.
Rzeczywiście, w drugiej połowie Pretorianie nie zdobyli już żadnego punktu. W końcówce czwartej kwarty szczęście uśmiechnęło się Highlandersów, bo Pochłopień złapał podanie od rozgrywającego Pretorians i na 10 sekund przed końcem spotkania zdobył przyłożenie. - Z Pretorianami powinniśmy odnieść dwa zwycięstwa. Ciężko jest wygrać, gdy z powodu kontuzji co rusz ktoś gra na nowej pozycji w ofensywie. Tam jest potrzebne kilka miesięcy regularnego trenowania, żeby się zgrać. Kluczową osobę, rozgrywającego, musieliśmy zmienić po pierwszym meczu, bo kontuzja wyłączyła go na pół roku. Przed sezonem wszystko było poustawiane taktycznie. Cała układanka zaczęła się sypać, gdy trzeba było wymienić właśnie rozgrywającego. Przed sezonem liczyliśmy na trzecie miejsce, ale wtedy nikt nie przypuszczał, że Olkusz i Rybnik, czyli drużyny, które nie miały rozgrywać większej roli w lidze, będą się biły o play-offy - tłumaczy Mglej.
Po tym sezonie najbardziej znienawidzonym słowem w Highlandersach, przynajmniej jednym z takich, jest kontuzja. - Przed sezonem wydawało się, że nie będzie z tym problemu, ale już od pierwszego meczu prześladował nas pech z urazami. A mecz z Krakowem to już w ogóle był pogrom. Po meczu w Olkuszu 3 zawodników odpadło, po kolejnym z Rybnikiem dalszych 4 - z czego 2 miało operacje, po których czeka ich co najmniej trzy miesięczna rehabilitacja - dodaje Mglej.
- Niczego na siłę się nie da zrobić. Musimy zrobić podsumowanie, przygotować plan treningowy na kolejny sezon, rozejrzeć się za większym sponsorem, przebudować sztab trenerski i zrobić szeroką rekrutację, gdzie tylko się da - zapowiada Sylwester Mglej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze