Reklama


Grzechynianin w drodze na najwyższy szczyt Ameryki

02/02/2020 14:24

K iedy na wysokogórskich szlakach spotyka się siwowłosych ludzi z twarzami pooranymi zmarszczkami, z reguły są to stare wygi, które trekking uprawiają od młodości. Ale 63-letni Waldemar Borowski z Grzechyni, który w sierpniu zdobył najwyższy szczyt Kaukazu (5642 m n.p.m.), a teraz zamierza zmierzyć się z prawie siedmiotysięcznikiem, dwa lata temu nie chodził nawet po Beskidach.

 

Grzechynianin Waldemar Borowski (o którego górskich wojażach pisaliśmy w sierpniu ubiegłego roku w artykułach „Odbił się od dna i zdobywa szczyty” oraz „Elbrus zdobyty!”) nigdy nie był typem sportowca ani osobą szczególnie aktywną fizycznie. Jeszcze dwa lata temu roku nie widział sensu w bezcelowym (jego zdaniem) chodzeniu po górskich szlakach i bardzo by się zdziwił, gdyby ktoś zaproponował mu taką formę rekreacji. Mężczyzna nie ukrywa, że przez wiele lat prowadził bardzo niezdrowy tryb życia, a jego ulubionym zajęciem było opróżnianie butelek z procentowymi napojami. Nadużywał alkoholu przez ponad 20 lat, zanim dopuścił do siebie myśl, że jest uzależniony i musi się leczyć. Jak sam mówi, był już na samym dnie, ale podniósł się z upadku i nauczył żyć w trzeźwości. Odzyskał wiarę w siebie, zaufanie bliskich, a z czasem zaczął nawet pomagać ludziom, którzy pogubili się tak samo, jak niegdyś on. Założył prywatny ośrodek terapii uzależnień.

Reklama

Zamiłowanie do trekkingu odkrył w sobie zupełnie niepodziewanie w 2018 roku. W jego ręce wpadła ulotka reklamująca wyprawę na Kilimandżaro, która obudziła w nim nieznaną dotąd tęsknotę. – Ja, który wyśmiałbym każdego, kto próbowałby namówić mnie do wejścia na Babią Górę, nieoczekiwanie zapragnąłem wspiąć się na najwyższy szczyt Afryki – wspomina Waldemar Borowski. Wtedy nikt nie dowierzał, że może mu się to udać. Choć mężczyzna nie pił alkoholu już od 9 lat, nadal nie mógł się pochwalić dobrą formą. Ale mając przed sobą cel, zmobilizował się i zaczął intensywnie ćwiczyć w siłowni, a po paru tygodniach treningów wybrał się na Babią Górę. Gdy ciężko dysząc dotarł na jej szczyt, bliski był rezygnacji z planu zdobycia Kilimandżaro... Jednak nie poddał się i postanowił jak najszybciej powtórzyć wycieczkę na Królową Beskidów. Wkrótce doszedł do etapu, że od marszu na nią zaczynał prawie każdy dzień!

Kiedy zbliżył się czas wyprawy na dach Afryki, Waldemar Borowski czuł, iż jego kondycja jest dużo lepsza niż w młodości. We wrześniu 2018 roku, bardzo zmęczony, lecz niewymownie szczęśliwy, spojrzał na świat z wysokości 5895 m n.p.m. Spełnienie pragnienia przyniosło mu ogromną radość, ale i pewien niedosyt. Po powrocie do kraju zaczął więc szukać kolejnego celu. W marcu tego roku wybrał się w Himalaje, na trekking dookoła jednego z ośmiotysięczników - Annapurny. A w sierpniu wspiął się na Elbrus (5642 m n.p.m.), najwyższy szczyt Kaukazu.

Reklama

Teraz wyruszył na kolejną wyprawę. Jej celem jest zdobycie Aconcaguy (6962 m n.p.m.) – najwyższego szczytu Andów i całej Ameryki. - Będziemy wchodzili drogą klasyczną. Cała akcja górska ma trwać szesnaście dni. Trekking podzielony jest na etapy, stopniowe zdobywanie wysokości, co sprzyja lepszej aklimatyzacji. Wymagana jest oczywiście sprawność fizyczna, świetna kondycja i doświadczenie w wysokich górach. Największe problemy w zdobyciu tego szczytu to rozrzedzone powietrze, mogące powodować chorobę wysokościową oraz słynne, silnie wiejące andyjskie wiatry, będące przyczyną wielu odmrożeń – mówi Waldemar Borowski. O wyniku wyprawy poinformujemy po jej zakończeniu. Jeśli grzechynianinowi uda się wspiąć na wierzchołek Aconcaguy, w następnej kolejności zmierzy z ośmiotysięcznikiem…

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama