Zaczęło się bardzo obiecująco, bo od 7 miejsca na odcinku kwalifikacyjnym Barum Czech Rally Zlín. Na pierwszy oes załoga Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk wyruszyła w miniony piątek o godzinie 23:16! - Pierwszy raz jechaliśmy w takich warunkach - mówi Gospodarczyk. Niestety, udział Marczyka i Gospodarczyka w rajdzie skończył się dachowaniem na piątym oesie. Debiut w ramach zagranicznych rund Mistrzostw Europy nie wypadł zatem najlepiej.
- Dla nas Rajd Barum kończy się przedwcześnie. Na 5 odcinku specjalnym popełniliśmy błąd i w konsekwencji wypadliśmy z trasy przy dość dużej prędkości. Samochód jest mocno uszkodzony i nie wrócimy do jutrzejszej rywalizacji. Najważniejsze jest to, że nam nic się nie stało i wyszliśmy z samochodu o własnych siłach - pisał na gorąco Szymon Gospodarczyk uspokajając jednocześnie, że załoga nie odniosła żadnych obrażeń.
- Rajdy to skomplikowany i nieprzewidywalny sport. Jest to dla mnie trudna chwila ale wiem, że razem z Miko wyciągniemy wnioski na przyszłość i zrobimy wszystko żebyście mogli nas oglądać na kolejnych rajdach - dodał Gospodarczyk.
Co na temat zakończenia udziału w Rajdzie Barum powiedział Miko Marczyk? - Tworząc opis odcinka Kostelany chciałem być bardzo dokładny, ponieważ nie wiedziałem co zaskoczy mnie w nocnym przejeździe. To była wąska leśna partia, bardzo szybka. Podyktowałem podczas zapoznania Szymonowi zakręt „7 Lewy”, co w mojej skali oznacza, że to najszybszy z możliwych. Normalnie pewnie bym go nie wpisał, ponieważ przełamanie drogi nie było duże- w takich sytuacjach używamy po prostu dystansu do kolejnego zakrętu z komendą „Prostuj”. Jadąc samochodem na zapoznaniu 50 km/h, nie wchodząc w przycięcie zakrętu wcześniej wyglądało jednak na to, że dla poprawności można ująć ten zakręt. Gdy pojawiliśmy się w tym miejscu rajdówką około 150 km/h okazało się, że ten zakręt nie jest dla mnie wyczuwalny tzn. że nie trzeba było praktycznie do niego skręcać. Po tym zakręcie była podyktowana prosta, a następnie zakręt „4 Lewy”- w mojej skali zakręt w który wjeżdżamy około 80 km/h. Jako, że nie odhaczył mi się wspomniany 7 Lewy, a 4 Lewy do którego się zbliżaliśmy był za małym szczytem, więc nie było go widać, wjechałem w ten zakręt z założeniem, że ma to być ten najszybszy z możliwych na który czekałem. W momencie dojazdu do zakrętu mieliśmy około 160 km/h. Nie mieliśmy szans zmieścić się w zakręt i wypadliśmy z drogi. Na nasze wielkie szczęście była tam skarpa z ziemi i dopiero nad nią drzewa w których bezpiecznie stali kibice. Wytraciliśmy prędkość uderzając prawym przodem, a następnie dachując i stając na koła - przyznał Marczyk.
Najbliższa okazja do zobaczenia w akcji duetu Marczyk-Gospodarczyk będzie miała miejsce już w najbliższy weekend w Gdyni podczas VERVA Street Racing.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze