Reklama


Godzinami w kolejce, by oddać odpady. Takie rzeczy tylko w Jordanowie

10/07/2020 16:31

To, co działo się dzisiaj w Jordanowie w okolicach Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, wprawiłoby w osłupienie mieszkańca każdego innego miasta. A jordanowianom napsuło niemało krwi. Ludzie całymi godzinami czekali w kolejce, by pozbyć się niepotrzebnych gratów. Padło wiele niecenzuralnych słów, a część osób straciła cierpliwość i wycofała się z ogonka. Nie wiadomo, gdzie trafią ich odpady…

 

Od początku tego roku Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Jordanowie czynny jest tylko raz na kwartał, zamiast dwa raz w tygodniu, jak wcześniej. W nieliczne dni swego funkcjonowania cieszy się zatem nieprzeciętnym zainteresowaniem mieszkańców, co doskonale widać było dzisiaj. Choć PSZOK miał otworzyć podwoje o 9.00, niektórzy na wszelki wypadek przyjechali już dwie godziny wcześniej, licząc na to, że uda im się zająć pierwsze miejsce w kolejce. Do czasu otwarcia zebrał się pokaźny ogonek. Później też nie było lepiej. – Stoję w kolejce ponad godzinę, a przede mną jeszcze sporo osób. Żar się leje z nieba, wytrzymać się nie da. Ale czekam, bo jaką mam alternatywę? Wyrzucić graty do lasu? To nie w moim stylu, choć nie zdziwię się, jeśli część osób tak właśnie postąpi – powiedział jordanowianin, który zadzwonił do nas kilka minut po 13.00.

Reklama

Inny mężczyzna nie przebierał w słowach, opisując sytuację przy PSZOK-u. – Ludzie, nierzadko osoby starsze, czekają w upale po dwie, trzy godziny, zanim mogą oddać śmieci. Kpina na resorach i wstyd dla władz miasta. Niech się później nie dziwią, że w lesie na Przykcu leży stara muszla klozetowa, a gdzie indziej odkurzacz, bo takie kwiatki można zaobserwować, chodząc na spacery. Gminy ościenne jakoś dają radę, mimo iż są mniejsze. Bystra ma odbiór gabarytów co środę, a my raz na trzy miesiące, przy znacznie większej ilości mieszkańców. Czy zarządzający tym miastem ma coś między uszami, czy tylko wiatr tam hula? – irytował się.

Burmistrz Jordanowa Andrzej Malczewski również odebrał wiele telefonów od zdenerwowanych mieszkańców, ale mimo to nie widzi problemu. – Nie się strasznego nie działo. Pracownicy regulowali ruch i każdy mieszkaniec po kolei podjeżdżał pod drzwi, żeby rozładować przywiezione przedmioty. Owszem, trochę się to skumulowało, bo poprzednio, z uwagi na epidemię, były zapisy i tylko ograniczona ilość osób mogła oddać odpady. Wtedy odbiór trwał dwa dni. Ponadto dzisiaj wszyscy przyjechali rano, chociaż PSZOK miał być czynny do osiemnastej – stwierdził.

Reklama

Jak dodał, nie bez znaczenia jest fakt, że odpady muszą być skontrolowane, zanim zostaną odebrane od mieszkańców. – PSZOK nie każdy ich rodzaj może przyjmować, co powoduje wolniejszą obsługę. Upał też robi swoje. To wszystko razem podnosi ludziom ciśnienie. Ale każda ilość jest odbierana, jeżeli to są gabaryty, a nie opony przemysłowe czy odpady z działalności gospodarczej – zapewnił.

Na pytanie, czy Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych nie może być czynny częściej, odparł raczej wymijająco: - Trzeba się będzie nad tym pochylić. Nikt nie powiedział, że decyzja o udostępnianiu go cztery razy w roku była ostateczna. Może w ostatnim kwartale uda się otworzyć PSZOK na dwa dni, tak jak wtedy, gdy były zapisy…

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama