Mieszkańcy Juszczyna tracą cierpliwość. Od lat bezskutecznie czekają na uchwalenie przez Radę Miejską w Makowie Podhalańskim zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla ich miejscowości. Jej projekt został sporządzony, wyłożony do publicznego wglądu, a potem słuch o nim zaginął na dobre trzy lata…
Niedawno Rada Miejska w Makowie Podhalańskim podjęła uchwałę w sprawie nowego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Białki, a tymczasem w sąsiednim Juszczynie nadal obowiązuje stary. Wiąże to ręce wielu osobom, dla których możliwość rozpoczęcia budowy uzależniona jest od zmiany przeznaczenia gruntu. – Co jakieś dwa tygodnie dzwonię do Urzędu Miejskiego w Makowie, żeby dowiedzieć się, kiedy nasz plan zostanie zatwierdzony, a wciąż nie uzyskałem takiej informacji. Najpierw podobno do projektu były uwagi ze strony ministerstwa, później się okazało, że mamy nieaktualne mapy i jakieś inne problemy. W sierpniu minionego roku usłyszałem, że nowe mapki zostały już oddane Panu urbaniście, który ma miesiąc na wprowadzenie zmian. Ale – jak powiedziano mi ostatnio – przeciągnął sprawę aż do połowy grudnia – żali się jeden z mieszkańców Juszczyna. - Mam trzydzieści sześć lat, gotowy projekt domu i chciałbym rozpocząć jego budowę, a nadal nie mogę. W podobnej sytuacji jest wiele innych osób w naszej miejscowości. Wszyscy są sfrustrowani. Niektórzy już nawet posprzedawali działki, bo nie mogli się doczekać na zmianę planu .
Burmistrz Makowa Podhalańskiego tłumaczy, że są dwie związane ze sobą przyczyny opóźnienia. Pierwsza to zwłoka w rozpatrzeniu przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wniosku o odrolnienie działek, przeznaczonych w projekcie planu pod zabudowę. – Ale projekt planu Białki też pond rok leżał w ministerstwie, a jednak doczekał się rozpatrzenia. W przypadku Juszczyna sprawa jest bardziej skomplikowana, ponieważ ta miejscowość podlegała w ubiegłym roku modernizacji ewidencji gruntów i budynków, realizowanej przez starostwo. W wyniku tych działań zmieniły się podkłady geodezyjne i w ministerstwie powiedziano nam, że dopóki nie dostarczymy nowych, to nie będą w stanie zatwierdzić projektu planu. Dlatego nasz planista dostał zlecenie, by je wymienić. Dodatkowo niektórzy mieszkańcy wciąż jeszcze odwołują się od zmian wynikających z modernizacji. I to wszystko odwleka sprawę – wyjaśnia burmistrz. Jak przekonuje, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi już kilka razy przesuwało termin rozpatrzenia wniosku. Ostatni, jaki podało, to kwiecień 2020 roku, ale – jak pokazuje dotychczasowe doświadczenie – niewykluczone są dalsze opóźnienia… - Nie jest to wynik złej woli urzędu, bo nam również zależy na tym, aby ten temat w końcu zamknąć. Dla nas też jest bardzo ważne, by plan był aktualny i adekwatny do naszych potrzeb. Po to przystąpiliśmy do jego opracowania, aby nastąpił rozwój terenu. Poza tym, od trzech lat mamy podpisane umowy z planistami, którzy chcieliby już zakończyć sprawę i zobaczyć zapłatę za swoją pracę – dodaje Paweł Sala.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze