W odświeżonej wersji Pucharu Polski wadowickiego podokręgu czekały aż trzy starcia finałowe. Etapy regionalne jeszcze w sierpniu wygrały Jałowiec Stryszawa oraz Burza Roczyny. Po rozstrzygnięciach wśród ekip z niższych poziomów ligowych do gry weszły najmocniejsze drużyny w regionie. W głównym finale na sztucznej murawie wadowickiego boiska bez zaskoczenia zameldowali się czwartoligowcy. Portal Sucha24 wystąpił w roli oficjalnego nadawcy ostatniego starcia Sutemi Pucharu Polski.
Relacja będzie aktualizowana. Więcej o finale w środę.
Nie było powtórki sprzed roku – Ryczów oraz Andrychów zderzyły się już w półfinale. Powtórkę zafundowała sobie za to Kalwaria Zebrzydowska. Po 7. latach przerwy zagrała o najwyższą stawkę i ponownie przegrała z Orłem. Jeszcze w 90. minucie mogła wizualizować sobie podnoszenie okazałego trofeum, by chwilę później szykować się już na konkurs jedenastek. W bezwzględnej loterii, jaką określa się rzuty karne, lepiej odnaleźli się jednak zawodnicy Damiana Rębisza.
Przed wtorkowym finałem nikt z uczestników nie mógł uznać trwającego sezonu 4. ligi za udany. Kalwarianka dopiero w miniony weekend zdołała przerwać serię 5. kolejek z rzędu bez punktów. W tym okresie przegrała również z Orłem. Zespół z Ryczowa za to w minioną niedzielę skompletował już siódmy remis w rozgrywkach.
Za pierwszą zmianę na tablicy wyników odpowiadał Piotr Giel. Kalwaria Zebrzydowska wyszła na prowadzenie po kuriozalnej akcji, w której piłka przetoczyła się po rękawicach Kacpra Podlipniego i minimalnie przekroczyła linię bramkową. Po niecałych trzech minutach zajmująca obecnie spadkową pozycję w lidze Kalwarianka podwyższyła prowadzenie – Kacper Nieckula skompletował drugą asystę po solowym rajdzie i posłaniu płaskiego podania w stronę Krystiana Białasa.
Ryczów swoją przewagę optyczną (po 90. minucie aż o 15 strzałów więcej) zdołał zdyskontować dopiero kwadrans przed końcem finału. Kamil Konieczny rozpakował 2 prezenty: wyjątkowo niefortunne przyjęcie piłki przez defensora Kalwarianki oraz nieudana interwencja Mateusza Bartosika między słupkami. Kosztowniejszym błędem reprezentantów Kalwarii Zebrzydowskiej było jedno odpuszczenie krycia Patryka Moskiewicza, który w 91. minucie wpakował głową z bliskiej odległości piłkę do siatki.
W konkursie jedenastek do najważniejszych rozstrzygnięć trzeba było poczekać aż do siódmej serii. Każde z wcześniejszych podejść do jedenastego metra okazywało się celne. Strzał Moskiewicza pewnie odbił jednak Bartosik. Moment później Łukasz Waga skierował piłkę w poprzeczkę. Ryczów wrócił na ścieżkę udanych jedenastek po strzale Grzegorza Marszalika. Finał zakończył Kacper Podlipni, który zatrzymał uderzenie Nieckuli, bohatera Kalwarianki w pierwszej połowie.
Z inicjatywy prezesa Podokręgu Piłki Nożnej Wadowice, Tomasza Adamczyka, tegoroczna edycja połączyła rywalizację o trofeum z pomocą potrzebującym. Wtorkowy finał rozegrany na boisku ze sztuczną nawierzchnią był częścią akcji „Gramy i pomagamy!”, której celem było wsparcie Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Kalwarii Zebrzydowskiej. Na rzecz placówki prowadzono zbiórkę poprzez sprzedaż biletów-cegiełek w cenie 20 zł.
Gole dla Kalwarianki: Giel, Białas
Gole dla Orła: Konieczny, Moskiewicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze