Obowiązkiem Jordana Jordanów było dziś wywiezienie trzech punktów z boiska zamykających ligową tabelę Czarnych Czarni Dunajec. To się udało, chociaż nie obyło się bez niepotrzebnych komplikacji i turbulencji.
W pomeczowym wywiadzie trener Jordana, Jakub Jeziorski, przyznał, że mecze z Czarnymi Dunajec są zacięte i toczone nawet na granicy brutalności. Ktoś, kto nie widział takiego spotkania, mógłby nie uwierzyć. Ja ten mecz widziałem, więc trenerowi Jeziorskiemu wierzę i przyznaję mu stuprocentową rację.
Jordan był zdecydowanie lepszą drużyną, ale miał problem z przełożeniem swojej przewagi na taką liczbę goli, która pozwoliłaby spokojnie kontrolować spotkanie. Owszem, Jordan wygrał 5:2, a w końcowym rozrachunku mógł zwyciężyć nawet 10:2, ale nie to było najważniejsze. Liczyło się przede wszystkim przerwanie czarnej serii momentami zatrważających wyników na wyjazdach. Swoje jednak goście musieli odcierpieć.
Po pierwszej połowie Jordan prowadził 2:1. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Michał Gancarczyk. Najpierw zaprezentował „klasykę Gancara”, czyli ściął z piłką do środka i wykorzystał sytuację sam na sam z Ilyą Slesarchukiem. Drugi gol padł tuż przed końcem pierwszej połowy. Z lewej strony dośrodkował Michael Grzyb. Toru lotu piłki nie przeciął Kacper Radoń, ale Gancarczykowi ta sztuka już się udała.
Pierwsi gola w tym meczu zdobyli jednak gospodarze, a konkretnie Damian Rapacz, który popisał się bardzo ładnym uderzeniem tuż przy słupku.
O ile pierwsza połowa zakończyła się idealnie dla gości, o tyle druga odsłona rozpoczęła się równie dobrze, ale tym razem dla Czarnych. Świetnym strzałem z rzutu wolnego popisał się kapitan gospodarzy, Tomasz Cikowski. Bramkarz Jordana, Maks Teper, starał się, ale nie zdołał zatrzymać piłki.
W 56. minucie mocny strzał Dawida Jędrochy z dystansu został zablokowany. Minutę później Jordan po raz drugi w tym spotkaniu wyszedł na prowadzenie. Kapitalną podcinką nad wychodzącym z bramki golkiperem gospodarzy popisał się Gancarczyk. Czy piłka przekroczyła linię bramkową? Tego nie wiemy. Wiemy za to, że ofiarna interwencja obrońcy Czarnych na niewiele się zdała, bo chwilę później po strzale Radonia piłka na milion procent przekroczyła linię bramkową gospodarzy.
Po godzinie gry, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, strzał Szymona Jeziorskiego został zatrzymany na linii bramkowej. Po kolejnych 180 sekundach z boiska wyleciał Grzyb i mogło się wydawać, że Jordan będzie miał problem. Nic z tych rzeczy! Gospodarze wprawdzie ruszyli nieco śmielej do przodu, ale zaczęli też nadziewać się na kontry gości.
Po jednej z nich, po podaniu od Jędrochy, oko w oko ze Slesarchukiem stanął wprowadzony na boisko od początku drugiej połowy Krzysztof Pindel. Zbyt długo jednak zwlekał z oddaniem strzału i skończyło się na niezłej, ale niewykorzystanej okazji.
Od 78. minuty siły na boisku były już wyrównane, ponieważ czerwoną kartkę obejrzał Cikowski.
Trener Czarnych, Michał Kantor, postawił na ofensywę, ale niewiele z tego wynikło. Zagranie va banque i pozostawienie z tyłu tylko trzech obrońców przyniosło za to trzy gole dla Jordana!
W 85. minucie obrona Czarnych została wręcz ośmieszona przez trio Pindel - Szymon Wróbel (powrócił do gry po ponad miesięcznej przerwie) - Gancarczyk. Piłka wędrowała między nimi jak po sznurku, aż w końcu grający z numerem 9 Gancarczyk skompletował hat-tricka.
Kolejna koronkowa, wręcz koncertowa akcja Wróbla, Jędrochy i Gancarczyka zakończyła się zmarnowaniem stuprocentowej okazji przez ostatniego z wymienionych. W doliczonym czasie gry Pindel podał do Wróbla, a ten dośrodkował do świetnie ustawionego Jędrochy, który strzałem głową zakończył strzelaninę w Czarnym Dunajcu.
Jeśli ktoś zasłużył na tego gola, to właśnie Dawid Jędrocha. Gdybyśmy wręczali statuetkę MVP za to spotkanie, powędrowałaby ona właśnie do niego.
Mecz zakończyła niewykorzystana okazja Jeziorskiego po kapitalnym zagraniu Jacka Łazarza. Bramkarz Czarnych już leżał, bramka stała otworem, a Jeziorski trafił prosto w golkipera gospodarzy. Bywa i tak.
JAKUB JEZIORSKI (LKS JORDAN JORDANÓW):
Czarni Czarny Dunajec - Jordan Jordanów 2:5 (1:2)
Gole dla Czarnych: Rapacz, Cikowski.
Gole dla Jordana: Gancarczyk (trzy), K. Radoń, Jędrocha.
Składy:
Czarni: Slesarchuk - Cikowski, Paczebut, Madziar (80' Kulman), Jarończyk (80' Wesołowski), Stopka, Studencki, Gubała, Pałka (58' Strączek), Rapacz (80' Miętus), Kasperek, Pająk (66' Bać).
Jordan: Teper - Tyrpa, Sieg, Lyvka, Grzyb, Dziadkowiec, Jeziorski, Jędrocha (90' Łazarz), Knapczyk (46' Pindel), K. Radoń (66' Wróbel), Gancarczyk (90' P. Bachul).
| OKRĘGÓWKA PODHALAŃSKA: | |||
| Kolejka nr 10 | |||
| 2026-10-10 | |||
| 15:30 | Czarni Czarny Dunajec | 2 : 5 | Jordan Jordanów |
| 16:00 | Harnaś Tymbark | 3 : 2 | LKS Jodłownik |
| 16:00 | Orkan Niedźwiedź | 0 : 2 | KS Zakopane |
| 2026-10-11 | |||
| 11:00 | Lubań Tylmanowa | : | Orkan Raba Wyżna |
| 11:00 | Lubań Maniowy/Zapora Kluszkowce II | : | LKS Szaflary |
| 16:00 | KS Wierchy Rabka-Zdrój | : | Huragan Waksmund |
| 14:00 | Babia Góra Lipnica Wielka | : | Wierchy Pasierbiec |
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Harnaś Tymbark | 10 | 25 | 35 | 8 |
| 2 | Babia Góra Lipnica Wielka | 9 | 22 | 25 | 9 |
| 3 | KS Zakopane | 9 | 16 | 24 | 15 |
| 4 | Jordan Jordanów | 10 | 16 | 28 | 25 |
| 5 | Huragan Waksmund | 9 | 15 | 24 | 20 |
| 6 | Orkan Niedźwiedź | 10 | 14 | 17 | 17 |
| 7 | Lubań Maniowy/Zapora Kluszkowce II | 9 | 14 | 16 | 14 |
| 8 | Orkan Raba Wyżna | 8 | 12 | 15 | 18 |
| 9 | LKS Szaflary | 9 | 10 | 13 | 16 |
| 10 | LKS Jodłownik | 8 | 10 | 16 | 14 |
| 11 | Wierchy Pasierbiec | 8 | 9 | 18 | 19 |
| 12 | KS Wierchy Rabka-Zdrój | 7 | 7 | 9 | 22 |
| 13 | Lubań Tylmanowa | 8 | 6 | 17 | 29 |
| 14 | Czarni Czarny Dunajec | 10 | 3 | 13 | 44 |
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze