Patrząc na potencjał i aktualną formę zespołów występujących w Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego wydawało się, że trzecia seria gier będzie stała pod znakiem jednostronnych widowisk. Nie dość, że tak nie było, to jeszcze doszło do jednej niespodzianki.
Mistrz dwa razy był w tarapatach
Pierwszym ze spotkań, które nie zapowiadało większych emocji było starcie Luz Blues Skawica z Gambą Furiosą. Nieoczekiwanie stało się inaczej…
Skazywana na pożarcie Gamba Furiosa, która ponownie nie zabrała się w licznym składzie zaczęła spotkanie z obrońcami tytułu mistrzowskiego bardzo obiecująco. Paweł Gach przejął piłkę jeszcze na swojej połowie i ruszył nią do przodu niczym sprinter. Gdy stanął mu na drodze obrońca, to minął go niczym tyczkę, a gdy dostrzegł, że bramkarz zaczyna się przesuwać, wyczekał go i złapał na wykroku. Wówczas huknął jak z armaty i zrobiło się 1:0. Odpowiedział nie kto inny jak Jarosław Franczak, ale remis nie utrzymał się długo bo Paweł Gach urządził sobie drugi rajd. Minął tym razem już nie jednego, ale dwóch defensorów i idealnie zagrał wzdłuż linii końcowej. Maciejowi Świerkoszowi pozostało już tylko dołożyć nogę, co też uczynił.
Sensacja wisiała w powietrzu, ale do niej nie doszło. Jeden z zembrzyckich obrońców wdał się w kiwkę z Łukaszem Stopką, co nie było dobrym pomysłem. Zawojski rutyniarz odebrał mu piłkę i wyszedł sam na sam z bramkarzem. Gdy minął golkipera, ten rzucił mu się pod nogi, a arbiter wskazała na „wapno”, czyli namalowaną na polu karnym kropkę. Pewnym egzekutorem rzutu karnego był Jarosław Franczak. - Później zrobił się praktycznie mecz do jednej bramki z nielicznymi kontrami Gamby. Przemysław Smyrak strzelił 3 bramki. Inkasujemy 3 punkty i zastanawiamy się w jakiej ilości i w jakiej formie przyjdzie zespół Beton na 8:00 w niedzielę – mówi Marcin Pająk, kapitan Zawojski.pl.
Luz Blues Skawica – Gamba Furiosa Zembrzyce 5:2
Bramki: Franczak (2), P. Smyrak (3) – Gach, Świerkosz
Luz Blues: Domżał, Ficek, Franczak, Gigoń, Janik, Pająk, P. Smyrak, T. Smyrak, Stopka
Gamba Furiosa: Gach, Klimasara, Kubieniec, Nosal, Smyrak, Stanaszek, Świerkosz
* * * * *
Relax na relaksie
Drugi z niedzielnych faworytów jakim w swoim meczu był Relax Białka w pełni wywiązał się ze swojej roli. Może nie zdobył spektakularnej ilości bramek, ale jednak sięgnął po komplet punktów i to można rzec niewielkim nakładem sił.
Po tym jak Michał Bargiel, Janusz Czarny, Dawid Dyrcz zatroszczyli się o wyprowadzenie Relaxu na trzybramkowe prowadzenie stało się jasne, że jest pozamiatane. Zawodnicy Golden Street, którzy nie sprawiali dobrego wrażenia, co prawda pokusili się o dwie bramki (Andrzej Wróbel i Piotr Bargieł ), ale było to tylko chwilowe wyciągnięcie ręki białczan do suszan. Trafienie Bergiela rozwiało wszelkie nadzieje Złotej Uliczki na jakiekolwiek punkty. - Braki kadrowe które doskwierają od początku sezonu odbijają się na wyniki spotkań. Drużyna Z Białki wykorzystywała swoje szanse i w drugiej połowie był tego pokaz. Sezon myślę że dla nas już się zakończył, teraz pozostaje czerpać przyjemność z gry – podsumował niedzielny mecz Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Relax Białka – Golden Street Sucha Beskidzka 4:2
Bramki: Bargiel (2), Czarny, Dyrcz – Wróbel, Bargieł
Relax: Bargiel, Czarny, Dyrcz, M. Fidelus, Kaczmarczyk, P. Pacyga, M. Pacyga, W. Polak
Golden Street: Bargieł, Fidelus, Gołuszka, Lenart, Pochopień, Pyka, Sumera, Wróbel
* * * * *
Zaczęło się zgodnie z… „planem”
Po dwóch pierwszych kolejkach w konfrontacji Woodici z Betonem2 faworyta należało upatrywać w juszczynianach. Jednak suszanie udowodnili, że piłkarskie powiedzenie wybitnego szkoleniowca Kazimierza Górskiego nadal jest aktualne…
Początek spotkania nie zapowiadał wpadki juszczynian, choć trzeba jasno powiedzieć, że Beton2 to nie chłopcy do bicia. Niemniej Woodica była w niedzielę stawiana w roli kandydata do trzech punktów i robiła co mogła by się z niej wywiązać. Trafił Damian Barcik, a potem jeszcze prowadzenie podwyższył Maciej Job. Zatem wszystko z planem, ale do czasu.
Gdy Beton2 zabrał głos, to nie była to przerwa w monologu juszczynian, lecz wykrzyczane na cały głos hasło: „Idziemy po swoje! Gramy o zwycięstwo!”. Kontaktowego gola zdobył Mateusz Fronczak, do wyrównania doprowadził Michał Czaicki, a na prowadzenie wyprowadził suszan Bartłomiej Mika. Zaś tym, który postawił kropkę nad „i” był Dawid Wrona. - W końcu udało się nam zebrać pełnym składem i są efekty, nad paroma aspektami w obronie musimy popracować, ale za to w ofensywie wszystko dobrze wygląda, teraz chcemy iść za ciosem i w kolejna niedzielę zgarnąć następne 3 punkty – mówi Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.
Beton2 Sucha Beskidzka – Woodica Juszczyn 4:2
Bramki: Czaicki, M. Fronczak, Mika, Wrona – Barcik, Job
Beton2: Czaicki, M. Fronczak, S. Fronczak, Grajny, Lupa, Mika, Plewa, Rzeźniczak, Śladewski, Tatara, Wrona
Woodica: Barcik, Job, Rusin, Nowak, Piątek, Zajda, M. Surmiak, K. Surmiak
* * * * *
Granda zrealizowała… cel
Krótko i na temat… Kolejna, zgodna z przewidywaniami, porażka Grandy Kojszówka, a wręcz pogrom stał się faktem.
- Co powiedzieć po takim meczu. Generalnie to wielki szacunek dla chłopaków, że im się chce. Wielu na ich miejscu by się poddało i rzuciło to w cholerę. A oni przychodzą i bawią się futbolem – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera Kurów, który na razie pauzuje z powodu kontuzji jakiej nabawił się właśnie z Grandą na koniec minionego sezonu.
- Gdyby Monter był skuteczniejszy, to skończyłoby się na 25 bramkach. A tak udało się zrealizować cel i nie stracić więcej niż 20 bramek – mówi pół żartem jeden z zawodników Grandy.
Monter Kurów – Granda Kojszówka 19:1
Bramki: Folęga (6), Pluta (5), Spyrka (4), Tlałka (2), Szwed, Ząbek – Szafraniec
Monter: Folęga, Kachel, Klimek, Pluta, Spyrka, Szwed, Tlałka, Ząbek
Granda: Dudziak, Groń, Nogawka, Sowa, Szafraniec, Szewczyk, Wala
* * * * * *
Piłkarska kolejka górska ruszyła w samo południe
Powiedzieć o meczu Los Asfaltos – Black Shadows, że działo się, to nic nie powiedzieć. Można śmiało napisać, że spotkanie było niczym walka bokserska z udziałem Rocky’ego Balboa.
Pozostając przy leadowej retoryce Los Asfaltos ruszyli na Black Shadows niczym początkujący bokser. Odważnie, z rządzą powalenia rywala na deski, zapominając, że tak w tej dyscyplinie, jak i w futbolu podstawą jest skuteczna garda/defensywa, a dopiero potem liczy się atak. I nawet przyniosło to efekt, bo Michał Talaga wyprowadził celny cios. Tyle, że w zamian suszanie zebrali jeszcze solidniejsze uderzenia. Oszołomił ich Mateusz Bienias, a na deski posłali kolejno Łukasz Dudziak i Dariusz Giertuga.
Los Asfaltos pokazali jednak charakter i właśnie niczym przywołany już Rocky wstali z kolan. Tym, który tchnął w nich ducha był Piotr Stawowy, który ustrzelił klasycznego hat-tricka. Czarne Cienie pogrążył Marcin Pęczek. Drugi gol Dariusza Giertugi był już tylko trafieniem na otarcie łez. - No cóż. Mecz walki, mecz, w którym powinniśmy wygrać, a przynajmniej zremisować. Ale cóż. Powtarza się koszmar zeszłego sezonu i w drugiej połowie patrzymy, jak przeciwnik gra, a my gonimy za pilka. Nie poddajemy się i nastawiamy się na kolejnego rywala. Chyba wreszcie czas coś wygrać do jasnej cholery – kwituje soczyście Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Black Shadows Zawoja 5:4
Bramki: Stawowy (3), Pęczek, Talaga - Giertuga (2), Bienias, Ł. Dudziak
Los Asfaltos: Cichy, Talaga, Jurowaty, Karlak, Krzeszowiak, Lichosyt, Pęczek, Rak, Stawowy
Black Shadows: Baca, Bienias, Dudziak, Giertuga, Kołata, Polak, Stachnik
* * * * *
Legion się nie zatrzymuje
Gdy żywiecki Legion dołączał do ALPS zapowiadaliśmy, że do rywalizacji wkracza mocny gracz. I nie myliliśmy się. Ekipa znad Soły udowodniła w kolejnym meczu, że będzie jedną z tych drużyn, która będzie rozdawała karty.
W niedzielnym spotkaniu Mucharz Team był w stanie odpowiedzieć tylko bramkę Szymona Tatary (do remisu doprowadził Adrian Brytan). Potem poszło już gładko i zanim drużyna znad Jeziora Mucharskiego otrząsnęła się przegrywała 1:6!. Końcówka meczu była już pojedynkiem „bramka za bramkę” (no powiedzmy), więc nic specjalnego się w niej nie wydarzyło. Drużyna z Żywca sięgnęła w efekcie po kolejne okazałe zwycięstwo i zasygnalizowała, że do swojej kolekcji chce dołączyć puchar za triumf w ALPS. Tym bardziej, że kapitan Legionu tłumaczy się… brakami kadrowymi. - Zagraliśmy w bardzo osłabionym składzie. Ze względu na okres urlopowy i kontuzje dysponowaliśmy zaledwie jednym zmiennikiem - naszym nominalnym bramkarzem. Poza tym trzy godziny wcześniej skończyliśmy trudny mecz w Żywcu. Jednak nasi zawodnicy pokazali charakter i po dobrym meczu z dwóch stron zdobyliśmy 3 punkty – komentuje Wojciech Kobza, kapitan Legionu.
Legion Żywiec – Mucharz Team 9:4
Bramki: R. Górny (3), Howaniec (2), Kopka (2), Tatara (2) – Brytan (2), Banaś, Gracjasz
Legion: Bąk, P. Górny, Howaniec, Kobza, Kopka, Kruczyński, Pochopień, Tatara.
Mucharz Team: Banaś, Bargiel, Brytan, D. Gajda, B. Gajda, Gracjasz, Małysa, Pilarczyk Sikora, Tłok, Wolski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze