Reklama


Echa derbów Grom-Halniak. Radość w Grzechyni wciąż trwa, ale...

09/11/2021 21:29

Pierwszą wygraną w sezonie 2021/2022 zanotował Grom Grzechynia. I to z kim!

W poprzednim sezonie Grom Grzechynię i Halniaka Maków Podhalański dzieliły dwie klasy rozgrywkowe i jedyną możliwością, żeby te drużyny zagrały w meczu o stawkę mogło być tylko spotkanie w ramach Pucharu Polski. Tymczasem Grom w wyniku reorganizacji ligi awansował z czwartego miejsca do A-klasy (trzecie miejsce Grom "przegrał" w ostatniej minucie ostatniego meczu w sezonie 2020/2021 z KS Bystra o czym pisaliśmy poniżej), a Halniak, również nie bez "wkładu" reorganizacji, spadł z okręgówki z miejsca piętnastego.

Reklama

W miniony weekend doszło do bezpośredniego pojedynku obu zespołów. Nawet nie papierowym, ale po prostu zdecydowanym faworytem byli zawodnicy z Halniaka, których ostatnia seria musiała budzić respekt. Makowianie do meczu w Grzechyni przystępowali podbudowani pięcioma wygranymi z rzędu (4:1 z Leńczami, 5:2 z Lachami Lachowice, 4:0 z Koroną Skawinki, 3:1 z Żarek Barwałd Górny, 3:1 z Kalwarianką Kalwarią).

Grom tymczasem żadnej serii nie miał, oprócz tej czarnej... dwunastu porażek. W to, że Grom jest w stanie cokolwiek ugrać z makowianami nie wierzył nawet i nasz człowiek tworzący co tydzień zapowiedzi suskiej A-klasy pisząc: "Najmniejszych kłopotów z golami nie powinien mieć za to Halniak w Grzechyni, która dostarczyła punktów już prawie wszystkim rywalom".

Reklama

Kto zatem wierzył w Grom? Jego zawodnicy z trenerem Mariuszem Zawiłą na czele.

- To, jak bardzo dla Gromu jest ważny mecz z Halniakiem, przekonałem się jeszcze przed pierwszą rozmową w sprawie przejęcia zespołu. Przed spotkaniem z prezesem Gromu spotkałem w Grzechyni jednego z działaczy Halniaka, który powiedział, że fajnie, że Grom awansował i na pewno czeka nas interesujący mecz - mówi Zawiła, który po tym, jak przestał pełnić funkcję trenera Dębu Sidzina szybko znalazł nowy angaż właśnie w Grzechyni. - Wiedziałem, że czeka mnie trudne zadanie. Zawodnicy zresztą szczerze mówili, że zostałem trenerem w najgorszym dla Gromu okresie. 

Reklama

Na długo przed rozpoczęciem meczu z Halniakiem, zawodnicy Gromu byli do niego odpowiednio, jak do żadnego innego spotkania, gotowi.

- Po raz pierwszy miałem zapełniony pełny protokół nazwiskami zawodników. Bywały przecież mecze, kiedy graliśmy gołą jedenastką, a w składzie musiałem wystawiać juniorów nawet i 16-letnich. Inna też sprawa, że to zaprocentuje, a widząc jak Konrad Czarniak walczy np. w meczu z Naroże z bardzo doświadczonymi zawodnikami, i robi to jak równy z równym pod względem fizycznym oczywiście, serce rosło. Wracając do derbów z Halniakiem, to czas poprzedzający mecz był wyjątkowy. Czuć było atmosferę wzajemnej mobilizacji i koncentracji. Nakręcaliśmy się. Zawodnicy w trakcie meczu pytali się, jak się mają ustawiać, prosili o wskazówki, nie chcieli stracić przewagi. Prowadzenie 3:0 do przerwy było nie tylko dla makowian, ale i dla moich podopiecznych szokujące. W szatni między połówkami chłopaki nie mówili jednak, że jacy to oni nie są i jak wysoko wygrają to spotkanie. Przypominali za to, że całkiem niedawno potrafili  stracić wiele goli w jednej połowie i nie chcieli do tego dopuścić. Nie dziś, nie z tym rywalem. Wiedzieliśmy, że Halniak jeszcze bardziej zdecydowanie ruszy do przodu i to się sprawdziło. Goście zdobyli dwa gole, złapali kontakt, ale gol Mateusza Pająka ostudził ich zapędy. Goście kończyli mecz w dziewiątkę, my w dziesiątkę. W ostatnich minutach Marcin Koper grał jako napastnik - nie wracał w ogóle na swoją połowę. W doliczonym czasie gry Wojtek Ogarek sam sprokurował karnego, którego obronił podobnie jak dwie dobitki - mówi Zawiła i dodaje: - Piotrek Surmiak, który od czasu meczu z Garbarzem miał kontuzję, teraz zaczął mówić, że łapią go skurcze. Po golu Mateusza o tych skurczach zapomniał i dograł mecz do końca. Świetne zawody rozegrał Tomek Czubin, dał z siebie 110 procent. Na pochwałę zasłużyli zresztą wszyscy.

Reklama

Z jednej strony w Grzechyni zapanowała po meczu uzasadniona radość, ale trener Zawiła chciałby, żeby taka gra i zaangażowanie przełożyły się także i na kolejne spotkania.

- Chłopcy zobaczyli to, o czym w sumie wiedzieli od dawna, że w tej drużynie drzemie siła i potencjał. Przecież taka ofensywa w składzie: Piotrek Surmiak, Tomek Czubin, Bartek Kudzia i Mateusz Pająk, gdyby była do mojej dyspozycji w każdym ze spotkań, byłaby groźna dla każdego ligowego przeciwnika. Grom nie byłby wtedy ostatni, ale spokojnie plasował się gdzieś w środku tabeli. Przed nami mecz w Stryszawie, a chłopaki już jednak piszą na naszej grupie messengerowej, że nie wszyscy na nim będą... - dodaje Zawiła. 

Reklama

O ile dla trenera Zawiły mecz z Halniakiem nie był mimo wszystko aż tak wyjątkowy, o tyle nie można tego powiedzieć jego znaczeniu dla Piotra Surmiaka. Zresztą, żeby "zanurzyć się" w grzechyński klimat i dowiedzieć się m.in. jakie problemy ten klub trapią, można wrócić do opublikowanego na naszym portalu wywiadu właśnie z Piotrem Surmiakiem

Wracając jednak do derbowej wygranej Gromu 4:2 z Halniakiem.

- To jest piękne w sporcie, że drużyna, która praktycznie nie trenuje, jest na granicy rozpadu i ma w składzie zawodników z najlepszymi latami za sobą, potrafi zagrać taki mecz i wygrać w derbach ze zdecydowanym faworytem. Wszyscy stawiali przed tym spotkaniem tylko pytanie, jak wysoko przegramy. Nie wstydzę się przyznać tego, że inne drużyny nas "leją" i jakby to powiedział trener Smuda, walczymy o spadek. W drugiej połowie Halniak cały czas atakował, ale czerwone kartki, niezadowalająca skuteczność, niewykorzystany rzut karny i po prostu brak czasu spowodowały, że strat nie zdołał odrobić. Halniak próbował grać w piłkę, my za to postawiliśmy na grę z kontry. Nasza wygrana została zauważona - sam dostałem wiele wiadomości, były też telefony z gratulacjami. Mam nadzieję, że ten mecz uratuje naszą drużynę przed rozwiązaniem na wiosnę, bo do tej pory nie było kolorowo... - mówi Piotr Surmiak. 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jarek - niezalogowany 2021-11-10 10:24:32

    Z rezerwami Kalwarianki Makowianie wygrali , trzeba to akcentować bo w każdym meczu nikt nie wspomaga rezerw rezerwowymi z klasy okręgowej nawet , kiedy mecz jest w niedzielę , bo jeśli by tak takie potyczki z Krzeszowem , Zawoją z Garbarzem czy Skawinkami byłyby w cuglach wygrane bo pozom tej A- klasy jest żenujący to B- klasa dwu grupowa . Brawo Prezes OZPN . Dobrze , że jest reforma 4 ligi i powstaje 5 liga a okręgówka będzie siódmą klasą okręgową .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama