Mrożące krew w żyłach sceny rozegrały się wczoraj w Śleszowicach. Podczas polowania zbiorowego zorganizowanego przez koło łowieckie „Cietrzew” biorące w nim udział dwa psy wbiegły na prywatną posesję i tuż przed domem zagryzły małego psa. Zbulwersowani mieszkańcy podkreślają, że boją się o życie i zdrowie swoich dzieci.
Dramat rozegrał się około 10.40. – To były sekundy. Psy myśliwskie przebiegły między domami i wpadły na podwórko. Zanim zareagowaliśmy zagryzły na naszych oczach psa rodziców, który znajdował się przed domem – opowiada pani Ewelina, mieszkanka Śleszowic, która o całym zdarzeniu powiadomiła policję. Funkcjonariusze ukarali właściciela czworonogów mandatem, ale to nie zwróci życia zagryzionemu psiakowi. – Po całym zdarzeniu zbiegli się myśliwi, przeprosili i pokryli koszty wykonania USG, ale pies miał przegryzione płuca. Nie było dla niego ratunku i mogliśmy już tylko skrócić jego cierpienie, dokonując eutanazji (za zabieg także zapłacili myśliwi – przyp.) – mówi pani Ewelina.
Psami, które zaatakowały innego czworonoga okazały się łajki syberyjskie. Biegał z nimi jeszcze gończy polski, ale on nie atakował, lecz wręcz oczekiwał aby go głaskać. Wszystkie miały takie same obroże z nadajnikami.
Mieszkańcy Śleszowic przyznają, że polowanie zostało przeprowadzone legalnie, a koło łowieckie przekazało informację o nim do Urzędu Gminy w Zembrzycach. Jednak ich zdaniem myśliwi nie tylko mogli, ale wręcz powinni wykazać się większą troską. – Nasze domy są nieogrodzone. Mieszka tu 12 dzieci w wieku od kilku miesięcy do 9 lat. One właśnie przed południem wychodzą na pole pobawić się. Mogło dojść do tragedii. Skoro psy zaatakowały innego psa, to być nie można wykluczyć, że nie rzuciłyby się na małe dziecko – mówi nasza czytelniczka. Jej zdaniem myśliwi powinni przed polowaniem wydrukować ulotki informacyjne i rozdać je mieszkańcom. – Nie każdy patrzy na stronę gminną. A tak każdy wiedziałby o polowaniu i zamknąłby psy i koty w domu i nie wypuszczał kur czy kaczek, a tym bardziej nie szedł na spacer do lasu – zauważa pani Ewelina.
W ocenie poszkodowanych wskutek wczorajszego polowania teren obwodu łowieckiego nie został zaktualizowany, gdyż nie wzięto pod uwagę faktu wybudowania nowych domów. Sugerują, że granica obwodu powinna zostać przesunięta bliżej lasu. – Dotychczas nie zgłaszaliśmy protestów do polowań, ale po wczoraj pozostał niesmak i teraz nie ma już przyzwolenia na ich organizowanie na naszych działkach – mówi Pani Ewelina.
Mieszańcy Śleszowic przypominają, że w 2018 roku znowelizowana została Ustawa prawo łowieckie. Wprawdzie pozostawiono możliwość polowań na prywatnym terenie, ale od 6 lat jego właściciel może się temu sprzeciwić (wcześniej nie tylko nie było takiej możliwości, a wręcz utrudniający polowania byli przez sądy karani). Teraz właściciel albo użytkownik wieczysty nieruchomości wchodzącej w skład obwodu łowieckiego może złożyć oświadczenie o zakazie wykonywania polowania na tej nieruchomości w formie pisemnej (może cofnąć zakaz, ale nie wcześniej niż po zakończeniu łowieckiego roku gospodarczego, w którym zostało złożone oświadczenie o zakazie wykonywania polowania). Oświadczenie o zakazie wykonywania polowania lub cofnięcie oświadczenia o zakazie wykonywania polowania składa się przed starostą, który zobowiązany jest do nieodpłatnego poświadczania własnoręczności podpisu właściciela albo użytkownika wieczystego nieruchomości wchodzącej w skład obwodu łowieckiego na oświadczeniu lub cofnięciu oświadczenia. Oświadczenie można złożyć w starostwie powiatowym w dowolnej, uproszczonej formie. Nie ma konieczności uzasadniania swojej decyzji. Starosta jest zobowiązany do przekazania odpowiedniej informacji właściwemu kołu łowieckiemu lub innemu podmiotowi odpowiedzialnemu za wydzierżawianie obwodu łowieckiego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze