Znowu to zrobili. Uczniowie z Zespołu Szkół im. Hugona Kołłątaja znowu to zrobili.
Jeżeli jest styczeń, to można tylko zacierać ręce, kiedy odbędzie się kolejna premiera sztuki wystawionej przez działające przy Zespole Szkół im. Hugona Kołłątaja w Jordanowie koło teatralne "Eviva l’arte". Mogą się zmieniać lata, uczniowie, czasy, okoliczności, ale to, że w Kołłątaju "będzie teatr" niech pozostanie nienaruszone.Od lat zresztą pozostaje.
W tym roku wybór padł na komedię "Ciotka Karola" w reżyserii Brandona Thomasa. Oczywiście nie napiszę, że od zawsze byłem jej wielkim fanem, a losy bohaterów były mi doskonale znane, a cała intryga to wielkie ojej. To dopiero byłaby komedia. Mogę jednak napisać, że sztuka ta była prekursorką wielu późniejszych scenariuszów, a najlepszym dowodem niech będzie to, że łatwością można by nakręcić jej współczesną wersję (w internecie znalazłem informację, że po raz pierwszy przeniesiono ją na ekran w 1934 roku), a jej elementy można by znaleźć w wielu również współczesnych pozycjach nie tylko stricte komediowych.
Właśnie. Komedia. To najtrudniejszy z gatunków do wystawiania. Z założenia, komedia ma bawić, wywoływać śmiech. Jak to jednak zrobić? Wszyscy wiemy, że bywają "komedie nieśmieszne", takie ech. "Ciotka Karola" taka nie jest. A może jest? Na pewno "Ciotka Karola" w wykonaniu uczniów z jordanowskiego Kołłątaja taka nie jest. Utrzymywać widza nieustannie w napięciu i sprawić, by te grubo bite ponad dwie godziny (tak, tak i to bez przerwy) minęły w zastraszającym szybkim tempie, to duża sztuka. Udało się. Jak nie powiem co, a nawet jeszcze lepiej. Powód jest prosty.
To aktorzy. Trudno skupić się na jednym, bo każda postać zasługuje na uwagę. Każda postać jest również bardzo rozbudowana, nie jest epizodem. Połączyć wszystko w jedną, zgraną całość, było dużą sztuką.
Skoro aktorzy, to także teksty. Pozostają w głowach długo po zakończeniu spektaklu. Nie będę tu nic pisał, sam nie wiem, o fiołkach czy kapeluszach, by nikomu niczego sugerować. Skoro aktorzy i teksty, to też scenografia, kostiumy, rekwizyty, oświetlenie. Jak szaleć to szaleć. Wszystko zagrało. I bardzo dobrze.
Bardzo dobrze to się bawiłem w sobotnie późne popołudnie w Kołłątaju. Bo było bardzo dobrze. Skoro tak, to krótkie przypomnienie, że dziś o godzinie 18 można jeszcze raz, albo po raz pierwszy, spotkać się z Jackiem Chesney'em czy Karolem Wykeham. A potem jeszcze 4. lutego w Makowie Podhalańskim. Bardzo dobrze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze