W sobotni (15 grudnia) wieczór w Centrum Kultury i Filmu w Suchej Beskidzkiej odbył premiera spektaklu „Szklana Góra” w wykonaniu grupy teatralnej „Street Art”. Historię o przezwyciężaniu własnych słabości, a przede wszystkim lęku obejrzał komplet publiczności, nagradzając młodych aktorów gromkimi brawami. Kurtuazja, czy ponownie przedstawienie na bardzo wysokim poziomie?
Grupa Street Art w artystycznej przestrzeni Suchej Beskidzkiej i powiatu suskiego zaistniała spektaklem „Alicja w krainie czarów”, od razu udowadniając, że pomysłodawczyni projektu Sylwia Kopacz wraz z zespołem skupiła wokół siebie grupę niezwykle utalentowanych dzieci, stwarzając im z pomocą rodziców warunki do rozwoju. Miarą sukcesu tamtego spektaklu była I nagroda na 30. Małopolskim Spotkaniu Teatrów i Teatrzyków w Krakowie i II nagroda publiczności 38. Festiwalu Teatrów Dzieci i Młodzieży „Bajdurek”, na którym jury przyznało grupie wyróżnienie za dynamiczne budowanie abstrakcyjnej rzeczywistości.
Kilka miesięcy później Street Art jeszcze bardziej podniósł sobie poprzeczkę, oczarowując publiczność spektaklem „Dziewczynka z zapałkami”. Stąd podążający w sobotni wieczór na „Szklaną Górę” zastanawiali się czy dzieciom i młodzieży dopiero uczącym się aktorskiego rzemiosła, będącymi nadal amatorami uda się po prostu utrzymać poziom, a tym bardziej zaskoczyć. Bo nierzadko bywa tak, że sukces osiąga się stosunkowo łatwo, a wyzwaniem jest go utrzymać.
Gdy pierwsi goście przekroczyli próg lobby Centrum Kultury i Filmu już nabrali przekonania, że ponownie będą świadkami wyjątkowego wydarzenia. Od początku swojej działalności i wystawiania spektakli grupa Street Art przykłada dużą wagę nie tylko do przygotowania samego spektaklu, ale i otoczki wokół niego. Tym razem aurę tajemniczości budowano najpierw w mediach społecznościowych, prezentując portrety aktorów, ubranych w czarne bluzy i trzymających w rękach maskę, okraszone podpisem uchylającym rąbka tajemnicy jakim była powierzona im rola. W sobotni wieczór część aktorów rozsiana była po lobby, usadawiając się z wówczas sobie wiadomego powodu na drabinach lub wokół nich. A pojawienie się na kilka minut przed dzwonkami Roberta i Agnieszki Pająków, którzy wraz z laureatami tegorocznego XV Festiwalu Pieśni Patriotycznej „To Polska - Moja Ojczyzna” Wiktorią Nowak i Kacprem Gieratem wydawało się jedynie akcentem, który ma umilić czas oczekiwania na otwarcie drzwi do świata, nad którym swoją władzę przejął będący uosobieniem strachu smok, czyli na salę widowiskową.
Gdy jednak kurtyna poszła w górę stało się jasne, że niemal jasne, że obecność aktorów w lobby nie była działem przypadku. Spektakl rozpoczął się bowiem muzycznym wprowadzeniem w niego przez artystów, którzy zagrali dla publiczności, a dołączyła do nich jeszcze fortepianistka Oliwia Kłoda, a w finałowej piosence również Anna Surmiak. Czystość głosów wokalistów, pełna ekspresja Agnieszki Pająk, która tylko na pozór spokojnie szarpała za struny skrzypiec i zaangażowanie Oliwii Kłody sprawiły, że publiczność już na wstępie otrzymała potężny ładunek emocji. A zamykając ten wątek trzeba podkreślić, że podkład muzyczny do spektaklu wykonywany był na żywo, co wymaga od muzyków ogromnego wyczucia i wielkiego skupienia, z którym znakomicie sobie poradzili. Jeszcze trudniejsze zadanie miał Robert Pająk, który dodatkowo odpowiadał za muzyczne efekty specjalne, w tempo wzbogacając odgłos kroków, czy też szum wiatru.
Szklana Góra to jednak nie musical, a sztuka teatralna. I choć muzyka jest ważna, to jednak kluczowa jest w nim rola aktorów. Jedną z głównych ról powierzono Wiktorii Janoszek, zdobywczyni Grand Prix na XV Festiwalu Pieśni Patriotycznej „To Polska - Moja Ojczyzna”. Zaskoczenie jest tylko pozorne. Młoda artystka już właśnie podczas festiwalu, wykonując utwór „Sanitariuszka Małgorzatka”, udowodniła, że ma nie tylko znakomity głos, ale i talent aktorski. Mimika i gestykulacja jaką zobaczyliśmy w listopadowym koncercie laureatów była jedynie namiastką umiejętności i świadomości własnego ciała, którą Wiktoria Janoszek prezentuje w „Szklanej Górze”. A zadanie tym trudniejsze, że wciela się w chłopca. I o ile nauczenie się roli z męską odmianą to jedno, to już sposobu poruszania się jakże innego od dziewczyny wymagało dużej pracy. A suszanka swoją kreację odegrała genialnie, a atrybuty w postaci fryzury, spodni i kraciastej koszuli zrobiły rzecz jasna swoje, ale byłyby nic niewarte, gdyby aktorka nie weszła w mistrzowski sposób w rolę.
Z innym wyzwaniem zmierzyła się Hanna Gądek, która jako księżniczka, musiała wcielić się w postać wciąż młodą, ale jednak starszą od siebie wiekiem. I w tym przypadku mimika, ale i zadziorność w głosie były na wysokim poziomie. Oczekiwań nie zawiodła również Emilia Urbaniec, przykładając dużą uwagę do detali, będących solą aktorskiego rzemiosła, a które tak mocno odróżniają niekiedy świat filmu od teatralnych desek. A w przypadku Street Art ma to ogromne znaczenie, gdyż spektakle tej grupy charakteryzują się minimalistyczną scenografią, a i rekwizytów nie jest na scenie zbyt dużo (tym razem całość ograniczyła się w dużej mierze do kołyski, drabiny, skrzyni i beczki, umieszczonych na tle tytułowej Szklanej Góry). W efekcie cała uwaga widza skupia się na grze aktorskiej. Na postaciach pierwszoplanowych, jak i im towarzyszących. Stąd i aktorzy wcielający się w niepozorny, choć w tym przypadku metaforycznie ważny ogon smoka, a tym bardziej rycerze nie zostali przytłoczeni właśnie przez scenografię, która gdy jest zbyt efekciarska zabija magię teatru. Street Art udowodnia, że nierzadko mniej znaczy więcej, a na pewno lepiej, ale tylko wówczas gdy wszystko, tak jak w tym przypadku jest odpowiednio dobrane i ma uzasadnienie.
Aktorzy i to nawet światowej sławy są skazani na Złotą Malinę, gdy ich role napisane są źle lub scenariusz jest „dziurawy”. Edyta Kucak wykazała się tutaj dużym wyczuciem, dokonując wolnej interpretacji bajki muzycznej „Wyprawa na Szklaną Górę” Ludwika Górskiego. Kunszt aktorów wydobywa przy tym umiejętnie poprowadzony ruch sceniczny, za który opowiadała Agata Wojtasik. Wprawne oko widzów zapewne dostrzegło takie niuanse, jak wzdrygnięcie siedzącego na krześle chłopca gdy rozległ się straszący go głos. Niby szczegół, ale pokazujący kolejny raz jak dużą uwagę zwrócono na detale. Inną perełką była „zabawa” kotka (w tej roli Aleksandra Bałos) z myszką (Bruno Woźny). Jednak część publiczności najbardziej została zaskoczona, gdy w jednej z pierwszych scen kilku aktorów dosłownie wypełzło spod sceny! Ciekawym zabiegiem, która sprawił, że spektakl miał zmienne tempo było wtopienie akcji w widownię czy też jej otoczenie. W ten sposób uatrakcyjniło go, a z drugiej strony pozwoliło publiczności na chwilę być jeszcze bliżej aktorów. Z drugiej strony wymagało to od oświetleniowca Piotra Manika umiejętnego poprowadzenia postaci, aby nie znikły z pola widzenia.
Na koniec pozostaje zatem fundamentalne pytanie – czy „Szklana Góra” była ciekawszym i stojącym na wyższym poziomie artystycznym spektaklem niż „Dziewczynka z zapałkami”. Na pewno innym i z całą pewnością trudniejszym. Fabuła baśni Hansa Christiana Andersena sama w sobie wyzwala w widzu emocje. W tym przypadku musieli je wykreować młodzi aktorzy, pokazując swoją grą skrajne emocje od zgubnej nierzadko nadmiernej pewności siebie po strach. I nie uczynili tego w sposób dziecięco naiwny. Wręcz przeciwnie, oglądając spektakl i słuchając wypowiadanych kwestii miało się poczucie, że przede wszystkim odtwórcy głównych ról, ale nie tylko, nie są członkami jakby nie było amatorskiego ruchu teatralnego. I gdyby w jakiś magiczny sposób publiczność przyszła na „Szklaną Górę” w przeświadczeniu, że jest to spektakl w pełni profesjonalnego teatru, to na pewno nie poczułaby się zawiedziona.
* * * * *
Wystąpili: Wiktoria Janoszek – chłopiec, Hanna Gądek – księżniczka, Emilia Urbaniec – gosposia, Lena Górska– smok, Aleksandra Cyganek, Aleksandra Stradomska, Anna Gołuszka, Anna Spyrczyńska, Eliza Ciereszko, Emilia Kopacz, Karol Frączek, Karolina Malina, Lena Iciek, Zuzanna Burliga – ogon smoka, Bartosz Nieciąg, Iga Sperling, Julia Bury, Julia Kraus, Liliana Pater, Natalia Nowak – rycerze, Aleksandra Bałos – kotek, Bruno Woźny – myszka oraz gościnnie: grupy teatralne Światło i cień oraz Skrzydła dziecięcych marzeń. Narratorki: Zosia Skrzypek i Oliwia Kasprowska.
Muzyka: Kacper Gierat, Wiktoria Nowak oraz Anna Surmiak – wokal, Oliwia Kłoda fortepian, Robert Pająk – klawisze, efekty specjalne, Agnieszka Pająk – skrzypce.
Dźwięk: Łukasz Kulka, światło: Piotr Manik.
Scenariusz: Edyta Kucak, charakteryzacja: Amelia Świerkosz Justyna Sperling, reżyseria: dzieci i młodzież Street Art, ruch sceniczny: Agata Wojtasik, wizualizacja: Kopaniszyn studio, stylizacja: Szalone nożyczki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze