Dzisiaj beatyfikowano ks. Jana Machę (1914 – 1942), utalentowanego sportowca, grającego w piłkę ręczną, społecznika działającego w harcerstwie oraz w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży. Wspierał duchowo i materialnie polskie rodziny, których bliskich aresztowano, albo rozstrzelano. Kapłan w 1941 roku został aresztowany, przez gestapo, był okrutnie torturowany, a następnie zamordowany w nocy 3 grudnia 1942 roku. Ciała kapłana Machy nigdy nie wydano rodzinie. Prawdopodobnie spalono je w obozie w Auschwitz. W liście spisanym przed egzekucją duszpasterz poprosił rodzinę, aby urządziła mu na cmentarzu „ cichy zakątek, żeby od czasu do czasu ktoś o mnie wspomniał i zmówił za mnie Ojcze nasz.” Prośbę spełniono w 1951 roku, kiedy z inicjatywy kolegów z rocznika zbudowano ks. Janowi symboliczny grób na cmentarzu parafii św. Marii Magdaleny w Chorzowie Starym.
Jakie przesłania pozostawił nam po sobie błogosławiony ks. Jan Macha:
Talent jest bardzo ważny, ale należy go systematycznie rozwijać. Ciężką pracą, wytrwałością można w życiu wiele osiągnąć, spełniając swoje marzenia.
Kochać Boga jako Dobro Najwyższe i Największą Miłość.
Żyć zgodnie z Dekalogiem.
Czynić dobro i miłosierdzie na ziemi, aby zasłużyć na życie wieczne.
Pamiętać, iż życie ziemskie szybko przemija.
Pomagać rodzinom duchowo i materialnie. Jakże aktualne w obliczu różnych klęsk losowych, jakie dopadają człowieka.
Wybaczać oprawcom. Kiedy Ks. Jan był bity, poniżany napisał modlitwę, w której prosił Boga, aby „ wolno było mu stanąć u wrót nieba razem ze swym prześladowcą.”
Poddanie się woli Bożej. „ Jak jest ciężko z życiem się żegnać, ale jak to wola Boga, to trzeba się zgodzić” - napisał 21 lipca 1942 roku.
Dążyć do osiągnięcia postawionego w życiu celu. „ Żyłem krótko, ale myślę, że cel osiągnąłem” - ks. Jan Macha pisał w liście pożegnalnym do rodziny.
Dbać o Ojczyznę, a w szczególności o wolność, suwerenność, bo jedną mamy na wieki.
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!