Jednym powinęła się noga, a dla innych bezdomność jest życiowym wyborem. Część z takich osób stara się być niewidoczna dla świata, a inne wręcz przeciwnie – nachalnie usiłują uzbierać kilka złotych na coś do jedzenia, a przede wszystkim na alkohol. Właśnie na takie zachowanie osób bezdomnych zaczęli się skarżyć suszanie.
- W okolicach stacji PKP oraz stacji paliw Moya od tygodnia pijący bezdomni okupują pociąg i zaczepiają ludzi. Żebrzą o pieniądze bądź zastraszają. Straż Ochrony Kolei tłumaczy, że nie ma wolnego patrolu i radzi zgłaszać sprawę na policję. Policja interweniowała dwa dni temu i mimo włamania, naruszenia mienia i prywatności PKP, po 30 minutach wypuściła owych „dzikich imprezowiczów”, a ci ponownie wrócili do tego samego – pisze w mailu jeden z mieszkańców Suchej Beskidzkiej, pytając: „Ile jeszcze obywatele Suchej będą czuli się niebezpiecznie w obrębie CPN-u Moya, poczty, PKP, Żabki przy urzędzie pracy?”.
Okazuje się, że wczoraj sprawa nabrała nowego biegu. Około 15:40 policjanci zostali wezwani do jednego ze sklepów wielkopowierzchniowych przy ul. Mickiewicza. Pracownik ochrony ujął tam 51-letnią kobietę i 34-letniego mężczyznę, będących mieszkańcami powiatu suskiego, którzy nocują w wagonach kolejowych. Para dopuściła się kradzieży alkoholu.
Z uwagi na fakt, że odzyskany towar nie nadawał się do sprzedaży oraz na stan zatrzymanych osób, policjanci przeprowadzili czynności, których finałem będzie skierowanie do Sądu Rejonowego w Suchej Beskidzkiej wniosku o ukaranie. Biorąc pod uwagę fakt, że zatrzymani znajdują się w takiej, a nie innej sytuacji życiowej, to w przypadku zasądzenia im grzywny i tak nie będą w stanie jej zapłacić, a ta może zostać zamieniona na karę pozbawienia wolności.
Co więcej, po zakończeniu czynności 51-latka dopuściła się nieobyczajnego zachowania. W efekcie została odwieziona do Ośrodka Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Bielsku-Białej, zwanego powszechnie izbą wytrzeźwień.
Odnosząc się do skarg mieszkańców dotyczących żebractwa, Wojciech Copija przypomina, że nie jest ono prawnie zakazane, z jednym wyjątkiem. W świetle art. 58 kodeksu wykroczeń, kto mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany. Jednocześnie dodaje, że jeżeli mieszkańcy miasta czują zagrożenie ze strony żebrzących, to zawsze mogą poprosić o interwencję policji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze