To miał być zwykły piątek w Suchej Beskidzkiej, ale dla jednego czworonoga stał się dniem walki o przetrwanie, a dla jego właściciela – początkiem poważnych problemów z prawem. Policjanci z Makowa Podhalańskiego zatrzymali mężczyznę, który potraktował swojego psa jak zbędny bagaż.
Do zdarzenia doszło w miniony piątek, 24 kwietnia, tuż po godzinie 14:00. Dyżurny suskiej komendy otrzymał niepokojące zgłoszenie o psie biegającym bez opieki w rejonie Rynku w Suchej Beskidzkiej. Zwierzę było zdezorientowane i błąkało się wśród przechodniów.
Funkcjonariusze błyskawicznie ustalili tożsamość właściciela. Okazał się nim 56-letni mieszkaniec powiatu suskiego. Gdy mundurowi namierzyli go, gdy ten pieszo zmierzał w stronę domu, mężczyzna początkowo próbował uniknąć odpowiedzialności.
"Właściciel najpierw stanowczo zaprzeczył, jakoby zostawił pupila w mieście. Dopiero przyciśnięty faktami przyznał, że to jego pies" – informują policjanci.
Ostatecznie 56-latek musiał wrócić na miejsce porzucenia, by pomóc w schwytaniu przerażonego czworonoga.
Zwierzę nie wróciło już do swojego dotychczasowego opiekuna. Po sporządzeniu stosownej dokumentacji, pies trafił pod opiekę fundacji zajmującej się ratowaniem zwierząt, gdzie otrzymał niezbędną pomoc i bezpieczeństwo.
Dla mężczyzny sprawa dopiero się zaczyna. Zgodnie z polskim prawem, porzucenie zwierzęcia nie jest jedynie "nietaktownym zachowaniem", lecz formą znęcania się.
Policja przypomina: zwierzę to istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, a opieka nad nim to obowiązek, a nie wybór, z którego można zrezygnować na przystanku autobusowym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze