Dla wielu osób wyprawa w góry to nie tylko okazja do aktywnego wypoczynku, ale niekiedy także czas na refleksję i modlitwę. Przy żółtym szlaku prowadzącym na Babią Górę od ponad 40 lat znajduje się figura Matki Boskiej. W ostatnich dniach została uszkodzona. To już kolejny taki przypadek!
Początki tego sakralnego miejsca sięgają końca XIX wieku, gdy w szczelinie skalnej istniała kapliczka, choć jej pierwotny cel pozostaje niejasny. Miejscowi mieszkańcy przekazują, że przez te tereny kiedyś prowadziły szlaki zbójnickie, a później trasy przemytnicze, co dodaje miejscu tajemniczości i historii. I snują przypuszczenia, że być może w tym miejscu ktoś zginął, albo na odwrót, doznał cudownego ocalenia.
Przed I wojną światową, kiedy to Hugo Zapałowicz, pionier turystyki na Babiej Górze i założyciel schroniska na Markowych Szczawinach, marzył o umieszczeniu na szczycie wielkiej figury Matki Boskiej. Niestety, wybuch wojny przerwał jego starania, a idea pozostała na długo w zapomnieniu.
Dopiero latem 1984 roku, dzięki inicjatywie Babiogórskiej Grupy GOPR i rzeźbiarza Jerzego Langmana, figura Matki Boskiej została umieszczona w skałach pod szczytem. Jak podaje uczestnik tego zdarzenia ksiądz Maciej Ostrowski, profesor Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, a jednocześnie ratownik GOPR-u, autor rzeźby miał swój prywatny powód, aby ją właśnie dla tego miejsca stworzyć. Inna wersja mówi, że figura Najświętszej Marii Panny stanowi wotum dziękczynne za ocalenie w zamachu Jana Pawła II. Pierwszą mszę świętą w intencji Ojca Świętego i fundatorów kapliczki odprawiono 15 września 1984 roku i odbywa się ona rokrocznie do dziś, gromadząc rzesze wiernych.
W lipcu 2018 roku nieustalone do dziś osoby uszkodziły figurę. Została najprawdopodobniej wyrwana, a w pobliżu nie zostały znalezione żadne ślady po niej. Całość wyglądała tak, jakby ktoś ją wyrwał i ze sobą zabrał. Tymczasem zbliżała się kolejna msza święta w intencji ludzi gór. Zachodziła zatem potrzeba szybkiego postarania się o nową figurę. Na szczęście, po kilku dniach jeden z bardziej charakterystycznych symboli Babiej Góry został znaleziony między skałami. Ratownicy GOPR posklejali rzeźbę i rano 8 września umiejscowili ją w skalnej niszy.
Minęło niespełna sześć lat i figura ponownie stała się celem ataku. Ponownie nieznana osoba dokonała jej uszkodzenia. Prawdopodobnie używając kamienia utrąciła jej głowę. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że nie została ona rozbita w drobny mak, lecz pozostała w jednym kawałku. – Trudno zrozumieć takie zachowanie. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że uda nam się figurę naprawić. Już sprawdzaliśmy i głowa przylega do pozostałej części figury, wiec własnymi siłami ją przykleimy – mówi Tomasz Lipka, kierownik SO Babia Góra Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Zauważa, że uszkodzenie figury nie jest jedynym aktem wandalizmu o podłożu religijnym do jakiego doszło w na Babiej Górze. Po słowackiej stronie wierzchołka znajduje się tablica poświęcona Janowi Pawłowi II. Ona również została, prawdopodobnie za pomocą dużego kamienia, uszkodzona.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze