Sensacja stała się faktem i po ograniu 7:3 - najbardziej utytułowanych w historii ALPS - Los Asfaltos, to makowscy The Dreamers zostali w niedzielne przedpołudnie mistrzami sezonu jesień 2015. Choć to dla nich żadnym pocieszeniem, drugie miejsce przypadło w udziale pokonanym Asfaltom. O najniższe miejsce na podium wciąż za to rywalizują Zawojski.pl, Stolarze oraz obie drużyny z Lasu: MSS i AKS. Ci ostatni minimalnie pokonali Relax, co skrzętnie wykorzystała – odnosząc bardzo ważne zwycięstwo w walce o uniknięcie relegacji – Gamba Furiosa. Tym samym poznaliśmy pierwszego spadkowicza z elity – budzowskie BVB.
W drugiej lidze – realnie - na placu boju o promocję pozostały trzy ekipy: wciąż nie zatrzymane przez nikogo Lachy, a także Beton 2 i RAFkOP. Rekordowe wyniki strzeleckie stały się za to udziałem ZrobioneZdrewna.pl.
Na najniższym szczeblu Kontra Banda nie dała rady Dzikim Wieprzom, więc tych drugich od gry wiosną na białczańskim orliku dzielą trzy punkty lub jedna porażka Złotych Skrzydeł. Suszanie na razie nie dają za wygraną, bo pokonali 4:2 FC Spartakus Kalvinosus. W derbach Delta lepsza od Sużywu.
Komunikat odnośnie rozgrywania 8. kolejki II ligi (Białka) oraz 10. kolejki III ligi (Palcza).
Ostateczny plan meczów zaległej (ósmej) rundy gier II ligi – wszystkie mecze w sobotę, 31 października br.:
godz. 16:00: FC Fikoł - Granda
godz. 17:00: Beton 2 – Dream Team
godz. 18:00: West Side – RKS Huwdu
godz. 19:00: Lachy – Szerszenie
godz. 20:00: RAFkOP – Sami Swoi
Również 10. kolejka spotkań III ligi odbędzie się w najbliższą sobotę, tj. 31 października. Plan meczów przedstawia się następująco:
godz. 14:00: Delta - Pretorians
godz. 15:00: Dziabaj – Los Blancos
godz. 16:00:Po Nalewce – Kontra Banda
godz. 17:00: Złote Skrzydła - Playboys
godz. 18:00: Sużyw – Dzikie Wieprze
Wszystkie powyższe terminy zostały już uwzględnione w terminarzach dostępnych w portalu sucha24.pl.
ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – West Side Palcza 18:0 (7:0)
29 sekund. Ledwie tyle czekaliśmy na pierwszego gola na białczańskim orliku po dwutygodniowej przerwie. Jego strzelcem okazał się (oczywiście) Marcin Szymoniak. Chwilę później miał już na koncie dublet, trzeciego gola – po ładnym wejściu i strzale ze skraju „szesnastki” dołożył Łukasz Szarlej i… było po wszystkim. Palczanie gaśli w oczach, tracąc kolejne bramki, niektórzy z nich mieli nawet zamiar przedwcześnie zakończyć rywalizację. Obie drużyny grały gołymi „szóstkami”. Rezultat i sam przebieg meczu najdobitniej świadczyły jaką rolę w West Side odgrywa nieobecny tego przedpołudnia Sebastian Gibas. U juszczynian z kolei nie miał litości Szymoniak, zadając kłam odważnej tezie swojego kontuzjowanego kolegi Jarosława Madziały, pół żartem pół serio twierdzącego, że snajper ZrobioneZdrewna.pl nie radzi sobie, gdy białczanina nie ma na boisku. Jego licznik zatrzymał się na – uwaga! – 13 bramkach, tym samym o sześć „oczek” pobity został najlepszy jak dotąd jesienny wynik Roberta Frączka z Samych Swoich. O skali tego wyczynu świadczy też fakt, że jeden z drugoligowców przez swoich 7 spotkań wciąż nie ustrzelił tylu goli… W drugiej połowie hattricka dla gromiących zdobył Mateusz Siwiec, trafił też Mateusz Surmiak, a jedynym który nie miał szczęścia tego dnia do bramkowej zdobyczy był Bartłomiej Biskup.
Beton 2 Sucha Besk. – RKS Huwdu Bieńkówka. 5:2 (3:1)
Drugie spotkanie dziewiątej kolejki okazało się tym najbardziej zaciętym. Obie drużyny grały z wielkim zaangażowaniem, pasją, pracując bez wytchnienia na całym boisku. Taka postawa pozwoliła na prowadzenie wyjść bieńkowianom, którzy w końcu mieli więcej niż zwykle rezerwowych w obwodzie. - Szczęśliwcem okazał się Damian Putyra. Suszanie wzięli się do jeszcze bardziej wytężonego wysiłku, co poskutkowało po kilku minutach wyrównaniem przez Michała Czaickiego. Beton 2 następnie poszedł za ciosem, chociaż bramkowa akcja wywołała nieco kontrowersji. Formalni gospodarze przedarli się prawą stroną, zagranie poszło do środka, gdzie uderzać próbował Czaicki, ale próba została zblokowana i zaczęła zmierzać w kierunku lewego słupka, gdzie czekał już Patryk Bułka. Suszanin kiepsko trafił w futbolówkę, wobec czego rękami zatrzymać próbował ją, będący już w parterze, jeden z defensorów. Ekipa z Suchej Beskidzkiej momentalnie zaczęła domagać się karnego, jednak że piłka mimo tej typowo bramkarskiej interwencji wtoczyła się do siatki, to skończyło się na dwuminutowej karze dla obrońcy oraz naturalnie uznaniem bramki. Niebawem na 3:1 podwyższył Jakub Lupa. O ile ten fakt nie załamał graczy RKS-u, to kolejna sytuacja położyła się cieniem na zespole. Huwdu wywalczyło rzut karny, ale bohaterem został Marcin Stasiura, który wyczuł intencje strzelającego Mateusza Maliny.
Po przerwie kolejny cios. Po zbyt ostrym wejściu suski team musiał sobie przez dwie minuty radzić bez Czaickiego. Pomimo to po aucie będącym skutkiem kontry Konrad Nikiel podwyższył na 4:1. Następnie drugiego gola tego dnia (grając już w komplecie) zdobył Bułka i stało się jasne, iż Beton 2 nie pozwoli sobie wydrzeć wygranej. Co prawda przegrywający jeszcze próbowali przycisnąć po trafieniu Bartłomieja Szczepaniaka, ale solidna defensywa oraz dobra postawa golkipera rywali sprawiły, że tylko na chęciach się zakończyło. Zabrakło pewnie też nieco szczęścia, bo raz bezradnego Stasiurę od obejrzenia fantastycznego gola z dystansu w lewy górny róg uratował słupek. Triumfatorzy awansowali na drugą lokatę, korzystając z pauzy RAFkOPu (bezpośrednie starcie – w ostatnim meczu sezonu).
Szerszenie Bieńkówka – Dream Team Sucha Besk. 0:5 (0:0)
Ważne spotkanie, właściwie sąsiadów w tabeli, w kontekście pozostania na drugim szczeblu ALPS. Przez całą pierwszą połowę widać było, że przeciwnicy hołdują maksymie „byle nie stracić”. Między słupkami bardzo poprawnie radzili sobie zarówno Damian Kwiatek jak i Dominik Śmietana. Złośliwi mogliby stwierdzić, że ofensywne zapędy jednych i drugich ograniczyły się do domagania się odgwizdania jedenastki (no, siódemki) pod jedną i drugą bramką. Bezskutecznie… do czasu. Kilka minut po zmianie stron w swoim polu karnym z odbiorem spóźnił się jeden z Szerszeni, co poskutkowało upadkiem rywala i „wapnem”. Skutecznym egzekutorem okazał się Michał Banaś, otwierając wreszcie wynik. Chyba najbardziej niepocieszonym był Krystian Oczkowski, przewidujący że ta „bramka z niczego” wyraźnie obniży morale. Niestety dla siebie i partnerów, miał on rację. Dream Team, a właściwie sam Banaś, błyskawicznie poszedł za ciosem, bo niedługo później na swym koncie miał już klasycznego hattricka. Potem bieńkowianie mogli jeszcze wrócić do gry, lecz zupełnie nie potrafili się zachować w dwóch sytuacjach, których mieli przed sobą jedynie ostatnią instancję. Takich skrupułów nie miał Mateusz Szklarczyk, kopnięciem w krótki róg podwyższając na 4:0. Prowadzący byli już pewni swego, więc w pole powędrował broniący Śmietana. Okazało się to strzałem „w piątkę”, bo to właśnie on zdobył ostatniego gola potyczki.
Sami Swoi Palcza - Granda Kojszówka 4:1 (0:1)
Pod względem rezultatu długo spotkanie przypominało to kilka chwil wcześniej zakończone. Ani jedni, ani drudzy nie potrafili pokonać golkipera rywali. Brylował zwłaszcza w bramce Grandy Adrian Gratka, który ratował skórę kolegom w kilku naprawdę beznadziejnych sytuacjach. A że niewykorzystane sytuacje się mszczą, znalazło potwierdzenie po raz kolejny. Chociaż nie tak od razu, bo najpierw rzutu karnego nie wykorzystał – słupek – Jakub Stanek. Jeszcze przed przerwą wyręczyć zdołał go jednak Robert Sowa, więc kojszowianie cieszyli się z objęcia prowadzenia. Zmiana stron nie przyniosła istotnej różnicy w odbiorze meczu. Palczan za uszy ciągnęli Rafał Wierzbicki oraz Maciej Warchoł, ale przede wszystkim ten pierwszy nie był w stanie znaleźć sposobu (nie znalazł do końca) na doskonale dysponowanego Gratkę. Gola na wagę remisu zapisano w końcu Łukaszowi Dróżdżowi, ale doszło do tego w chyba najgorszy możliwy – naturalnie z punktu widzenia Grandy – sposób. Po kolejnej świetnej interwencji golkipera zarządzono korner, Dróźdż kopnął z narożnika, a futbolówka odbiła się gdzieś od pośladków rywala i zupełnie zaskoczyła wszystkich, wpadając do sieci. To był początek dobrego dla Samych Swoich. Krytykowany wcześniej przez kolegów po zmarnowanych szansach Warchoł, kilka minut przed kończącym gwizdkiem wreszcie wygrał dwa starcia oko w oko z bramkarzem, dając większy spokój. Przegrywający próbowali jeszcze desperackich zrywów, jednakże zostali skontrowani, co ustaliło rezultat na 4:1 i pozwoliło awansować palczańskiej ekipie na piątą pozycję.
FC Fikoł Skawica – Lachy Lachowice 2:12 (0:7)
Faworyt tego meczu był zdecydowany i od samego początku Lachy zaczęły się z tej roli wywiązywać, pokazując również, iż mają zamiar zwyciężyć wyżej niż zazwyczaj. Strzelanie rozpoczął najskuteczniejszy z nich czyli Mirosław Kachel. Następnie Krzysztof Noga, Paweł Pluta oraz ponownie Kachel, tym razem głową, zapewnili duży spokój lachowiczanom. Pluta jednak nie miał zamiaru rezygnować, trafiając po raz kolejny, aby w końcu ustrzelić hattricka po główce dzięki koledze dośrodkowującemu z autu. Dopiero wtedy broniący Adam Puzik złapał lepszą dyspozycję, broniąc kilka naprawdę groźnych prób, nie pozwalając już rywalom na tak łatwe śrubowanie wyniku – przed pauzą pokonał go jeszcze tylko strzelec otwierającego gola.
Na drugie 25 minut do zespołu ze Skawicy dołączył Maciej Wrona, zmieniając między słupkami Puzika. Roszada okazała się nad wyraz trafna, bo oglądaliśmy całkiem inny FC Fikoł. Wrona swoimi interwencjami wniósł w jakiś sposób sporo dobrego także w poczynania zespołu w przodzie. Doprowadziło to do wymiany ciosów pomiędzy dwoma „dziesiątkami”, czyli Kachlem oraz Dariuszem Dyrczem, który nie pozwolił, by po stronie zysków skawiczan widniało zero. W przekroju meczu oczywiście Lachy były lepsze, co swoimi bramkami potwierdzili jeszcze Marcin Uflant (chyba najbardziej chcący zapisać się w protokole), Jarosław Habowski i Dawid Kąkol. Lecz gdyby skawicka drużyna prezentowała się w II lidze tak jak podczas drugiej połowy, to niekoniecznie musiałaby w tym momencie walczyć o utrzymanie.
Gol niedzieli
Marcin Szymoniak (ZrobioneZdrewna.pl) na 4:0 z West Side
Szymoniak był tak skuteczny, że małą zagadką jest, którą z jego bramek uznano za najładniejszą. W każdym razie padła ona w pierwszej połowie, a przyszły- najprawdopodobniej - król strzelców, będąc tyłem do bramki, strzałem bez przyjęcia w kierunku górnego rogu wykorzystał długie penetrujące podanie z głębi pola.
Szóstka kolejki
Maciej Wrona (FC Fikoł – 1*) – Michał Banaś (Dream Team – 1*), Maciej Warchoł (Sami Swoi – 1*), Michał Czaicki (Beton 2 – 1*), Marcin Szymoniak (ZrobioneZdrewna.pl – 5*), Mirosław Kachel (Lachy – 4*)
Oprócz niezmiennie dziurawiących siatki przeciwników Szymoniaka i Kachla (tym razem 5 goli) wśród wyróżnionych znalazło się miejsce dla aż czterech debiutantów. W typowo bramkarskiej robocie lepszy był chyba Adrian Gratka z Grandy, ale postawiliśmy na Macieja Wronę, który wywarł świetny wpływ na toczącą nierówny bój drużynę. Wyraźne oddalenie się od strefy spadkowej przez Dream Team to w dużej mierze efekt postawy Michała Banasia, który pokazał kolegom, że to o zdobywanie bramek chodzi. Podobna sprawa udziałem Macieja Warchoła, z tym że gracz Samych Swoich musiał przejść wyboistą drogę, by wreszcie zadać decydujące ciosy. Szóstkę uzupełnia Michał Czaicki. Bez udziału najlepszego strzelca Betonu 2 (w sumie 11 trafień) nie padłaby żadna z pierwszych dwóch bramek przeciw RKS Huwdu.
*- łączna liczba wyborów do szóstki kolejki II ligi
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze