Reklama


ALPS. Orlikowa pigułka (2 września)

04/09/2018 06:20

Pierwszoligowcy wciąż jeszcze są na wakacjach lub z rozkoszą lub łezką w oku o nich wspominają. Drugoligowcy występujący w ALPS wzięli już się do pracy. Za nami pierwsza kolejka na niższym szczeblu rozgrywek.

 

Granda Kojszówka – Golden Street Sucha Beskidzka 4:11

W rundzie wiosennej Granda długo łapała właściwy rytm i solidnie punktować zaczęła dopiero wówczas, gdy już najważniejsze karty zostały rozdane. Czy teraz będzie podobnie? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Pewne jest, że inauguracja sezonu kompletnie jej nie wyszła. Za to debiutująca w rozgrywkach „Złota Ulica” pokazała się z bardzo dobrej strony. Nowicjusze znakomicie weszli w mecz i już po niespełna 10 minutach prowadzili 3:0, a na listę strzelców wpisali się kolejno Robert Sumera, Kamil Bielarz, Tomasz Rozum. Chwilę później Mariusz Szewczyk tchnął w kojszowian odrobinę nadziei na dobry wynik, ale ekipa ze stolicy powiatu jeszcze przed przerwą praktycznie wybiła Grandzie z głowy marzenia o choćby punkcie. Dwie kolejne bramki dorzucił Bielarz, a po jednej bramce zdobyli Arkadiusz Szwed i Szymon Szwed.  Po zmianie stron spotkanie nie było już tak jednostronne, ale suszanie mogli pozwolić sobie na wymianę ciosów. Bramki dla nich zdobyli jeszcze Sumera (2), Rozum i Maciej Pyka, a dla pokonanych Rafał Bednarz (2) i Szewczyk.

Reklama

 

Beton2 Sucha Beskidzka – Black Shadows Zawoja 5:8

W drugim spotkaniu kolejki doszło do małej niespodzianki, za jaką należy uznać wygraną zawojan z suszanami. Choć początkowo nic jej nie zapowiadało. Beton2 już w 3 min. za sprawą Arkadiusza Piątka wyszli na prowadzenie. Black Shadows wyrównali 10 minut później, a gola zdobył Paweł Janik. Po trzech kolejnych, za sprawą Łukasza Dudziaka, prowadzili już 3:1! Co prawda tuż przed przerwą Jakub Lupa pokusił się o bramkę kontaktową, ale jak się okazało nie był to gol do szatni, Tego zdobył dla zawojan Dudziak, kompletując hat-tricka. W drugiej połowie Black Shadows jeszcze powiększyli przewagę, gdyż po bramce dorzucili Patryk Dudziak i Mikołaj Celak, a na gola Piątka odpowiedział P. Dudziak. gdy w 23 min. Piątek i Tomasz Rzepka zmniejszyli rozmiary porażki, to suszanie jeszcze mogli poczuć krew, ale bramka Przemysława Grzechynki zamknęła temat.  - Jestem bardzo zadowolony, że pomimo, iż Beton chciał przełożyć mecz stawił się w komplecie, a nawet z rezerwowymi. Nie mogliśmy przełożyć spotkania ze względu na  ogromny zapał i nastawienie całego teamu do gry. Zaczęliśmy już standardowo bramki dla przeciwników. Potem przyszły efekty grania przez całe wakacje. W miarę kontrolowaliśmy mecz, choć w ostatnich minutach było gorąco. Dziękuję całej drużynie za mega zaangażowanie. Nie ukrywam walczymy o awans – komentuje mecz Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows, zapowiadając walkę o najwyższe cele. - Sezon zaczęliśmy porażką, popełniliśmy masę błędów w obronie, co rywal wykorzystał bezlitośnie. Mieliśmy parę przebłysków, co utrzymywało nas do końca meczu w nadziei, że odwrócimy losy meczu. Jednak zabrakło nam energii w ostatnich minutach. Może dlatego, że mieliśmy drobne braki kadrowe w stosunku do przeciwników. Jedyne zastrzeżenie jest takie, że ostatnia bramka rywali wpadła po zagraniu ręką przez strzelca, ale myślę, że to nie miało największego znaczenia, gdyż było już zbyt mało czasu na odrobienia strat, a na tablicy widniał wynik 7:5. Porażka nie przekreśla naszych szans na awans. Dlatego będziemy szukać punktów w następnych spotkaniach – ocenia postawę swojego zespołu Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.

Reklama

 

Gang Albanii reaktywacja – Bad Boys Stryszawa 4:5

Kilka miesięcy temu obie ekipy stawiały pierwsze kroki w ALPS. Niedzielna konfrontacja pokazała, że to stryszawianie zdobyli większe doświadczenie, a przynajmniej wykazali się zimną krwią. Patrząc na protokół można napisać, że było to starcie Bad Boys z Sebastianem Bachorczykiem. Makowski napastnik zdobył wszystkie cztery bramki jakie zapisał na swoim koncie Gang Albanii. I gdyby nie „szlachetność” jego partnera z drużyny dałyby one remis. jaki cudem? A no takim, że w szeregach Bad Boys hat-trickiem popisał się Mateusz Bienias, a jedną bramkę zdobył Grzegorz Głuszek. Zatem byłoby 4:4. Tyle tylko, że w międzyczasie własnego bramkarza pokonał jeszcze Adam Żurek.

Reklama

 

Mucharz Team – Lachy Lachowice 3:3

Pojedynek doświadczonego już Mucharz Teamu ze spadkowiczem z Lachowic lepiej zaczął się dla ekipy z powiatu wadowickiego. W 6 min. na prowadzenie wyprowadził ją Marcin Rzeszótko, ale po kwadransie gry przypomniał o sobie nie kto inny jak Mirosław Kachel. Do przerwy więcej bramek już nie padło. Po zmianie stron ponownie na liście strzelców pojawiło się nazwisko Rzeszótki. Lachy się tym nie przejęły i długo to one były bliżej wygranej. Wyrównał Dawid Kąkol, a szalę na korzyść spadkowicza przechylił Paweł Pluta. Jednak tuż przed końcowym gwizdkiem do remisu doprowadził Damian Gracjasz. - Mecz był ciężki. Byliśmy lepszą drużyną, lecz zabrakło nam skuteczności. Mieliśmy wiele niewykorzystanych sytuacji, z których w następnym meczu wyciągniemy wnioski. Zdobyliśmy tylko jeden punkt, jednak drużyna dała z siebie wszystko – mówi Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team.  - Do ligi przystąpiliśmy z marszu. Nie zagraliśmy żadnego sparingu, a dla większości mecz ten był pierwszym od ostatniej kolejki poprzedniej edycji. Było to zresztą widać na boisku. Brak zgrania i kondycji było widać gołym okiem. Pojedynek był twardy i bardzo wyrównany, ale więcej stuprocentowych sytuacji było po naszej stronie. Brak ich skutecznego wykończenia dał nam tylko jeden punkt, ale jak na początek ligi to nie ma co narzekać. W drugiej kolejce zagramy już o pełną pulę – komentuje spotkanie i zarazem składa deklarację Rafał Ząbek z Lachów.

Reklama

 

 

The Reds Budzów  - The Blues Skawica 3:3

W starciu budzowskiego Liverpoolu ze skawicką Chelsea padł remis, który zdaje się nie krzywdzić żadnej z drużyn. W pierwszej odsłonie na gola Krystiana Nowaka odpowiedział Kamil Białończyk, a po chwili to skawiczanie byli już na prowadzeniu, bo futbolówkę posłał do siatki Dariusz Giertuga. Radość The Blues trwała kilkadziesiąt sekund. Po niespełna dwóch minutach wyrównał Krzysztof Bałos, który zdobywając w drugiej połowie kolejnego gola, ustalił wynik spotkania. Wcześniej także drugą bramkę w tym spotkaniu zdobędzie Białończyk. - Początek sezonu to czas by poznać przeciwników i ogólne przygotowanie do sezonu. Stworzyliśmy sobie więcej okazji do zdobycia bramek, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać – komentuje Marcin Gasek z The Blues, który 10 sekund przed końcem meczu miał na nodze piłkę meczową. Ta, zamiast ugrzęznąć w siatce, ostemplowała poprzeczkę.

Reklama

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama