W niedzielę 3 sierpnia o godzinie 8:30 na trasę zawodów triathlonowych Ironman 70.3 wyruszyła Aleksandra Firek. Nauczycielka wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej w Sidzinie, trener pływania w jordanowskiej Panterze miała do przepłynięcia prawie 2 kilometry, następnie do przejechania na rowerze dystans 90 kilometrów, a na deser czekał jeszcze ponad 21-kilometrowy bieg.
Podczas czerwcowej Suskiej Piątki, Aleksandra Firek zajęła drugie miejsce w kategorii kobiet i tym samym zdobyła wicemistrzostwo Małopolski w biegu ulicznym.
Tamten start był jednym z elementów przygotowań do krakowskiego Ironmana 70.3. Tam rywalizacja rozpoczęła się nad Zalewem w Zakrzówku, a zakończyła na Rynku Głównym w Krakowie.
- Postawiłam na taktykę małych kroczków, czyli dwukrotnie startowałam w 1/8 Ironmana, a rok temu w 1/4 w Dubrovniku. Przygotowywałam się półtora roku do zawodów w Krakowie. Nie zależało mi tylko na tym, żeby ukończyć rywalizację. Miałam określone cele. Ze względu na różne zobowiązania, nie byłam w stanie trenować tak, jakbym sobie tego życzyła. Udawało się jednak przeprowadzaić jeden trening przez pięć dni w tygodniu – wyjaśnia Firek.
Reklama
6 godzin, 10 minut i 20 sekund – to czas, w jakim Firek pokonała dystans Ironmana 70.3 (jest to połowa Ironmana, w którego skład wchodzi: 3,86 km pływania, 180,2 kilometrów jazdy na rowerze i 42,2 kilometrów biegu). Mieszkanka Jordanowa zajęła 1193 miejsce w kategorii open, 21 w kategorii wiekowej 40-44 i 157 łącznie wśród pań. W zawodach wystartowało prawie 1700 zawodników, a wśród nich m.in. znakomici sprzed lat lekkoatleci, olimpijczycy Piotr Małachowski czy Marek Plawgo.
- Jeżeli chodzi o pływanie, to czułam się wspaniale w wodzie (czas: 39:22). Najbardziej obawiałam się jazdy na rowerze (czas: 03:26:45). Założyłam, że pokonam trasę 90 kilometrów w 4 godziny, tymczasem udało mi się to zrobić szybciej o trzydzieści minut. Bardziej doświadczeni zawodnicy mówili, że trasa była naprawdę trudna, miała 4-5 stopni nachylenia. Wielkie wrażenie zrobiła na mnie Bochnia, gdzie na rynku wielu ludzi nas dopingowało. To było coś niesamowitego. Sama miałam kryzys w okolicy 50 kilometra, lecz wówczas „moje anioły”, czyli koleżanka Agnieszka wraz z mężem głośno mnie wspierali i dopingowali. Jeżeli chodzi o bieg (czas: 01:52:42), to był dla mnie czystą przyjemność=cią. Jestem doświadczoną biegaczką, lecz na euforii kibiców za szybko zaczęłam biec i musiałam zwolnić (śmiech). Podczas ostatniego z zadań był już czas na pogaduszki czy zbijania piątek z innymi – mówi Aleksandra Firek.
Reklama
Kiedy zobaczymy zawodniczkę z Jordanowa ponownie na trasie triathlonowych zawodów? Jak się okazuje, bardzo szybko, bo już we wrześniu wystartuje w Iron Dragon Kraków. Jeżeli chodzi o drugie podejście do Ironman 70.3, to Aleksandra Firek również jest już zapisana na przyszłoroczną edycję.
- Za to właśnie kocham sport, że spotykam w nim ludzi, którzy tak samo myślą, podzielają moją pasję. Przy okazji można przekraczać własne granice i wyznaczać kolejne cele – podsumowała start w Ironman70.3 Aleksandra Firek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze