Reklama


150 worków śmieci z lasów i pól. Jordanów znów „bije rekord”, ale nikt nie ma powodów do dumy

Ponad 150 worków odpadów zebrali wolontariusze podczas ósmej miejskiej zbiórki śmieci w Jordanowie. To kolejny „rekord”, który zamiast cieszyć – pokazuje skalę problemu: odpady wciąż lądują w lasach, na polach i poboczach, choć powinny trafić do sortowni lub PSZOK (Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych).

Organizator akcji Ludwik Wojdyła nie ukrywa emocji. W krótkim wpisie podsumowującym sprzątanie napisał ironicznie: „Brawo Jordanów…” i dodał, że takie wyniki są „niechlubne”.

Sprzątali uczniowie, strażacy, harcerze i sportowcy. „Wolontariuszy nie sposób zliczyć”

W akcję zaangażowało się wiele osób i instytucji. Wojdyła dziękował m.in. uczniom z jordanowskich szkół: Zespołu Szkół im. bł. ks. Piotra Dańkowskiego, Zespołu Szkół im. Hugona Kołłątaja oraz Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Września 1939 r..

Reklama

W sprzątaniu uczestniczyli też strażacy z OSP (szczególnie młodsza grupa), harcerze, klub sportowy Jordan, Centrum Kultury w Jordanowie pod patronatem dyrektora Jana Hanusiaka oraz Bank Spółdzielczy w Jordanowie.

Podziękowania skierowano również do radnych: Adama Nizioła, Piotra Pudo, Piotra Niedzieli, Magdy Smardz, Henryka Peny i Agnieszki Skwarek, a także do Stanisława Bednarza.

Na końcu organizator wyróżnił burmistrza: „Podziękowanie dla burmistrza miasta Jordanowa Andrzeja Malczewskiego, z którym rok w rok mam okazję prowadzić te zbiórki” – napisał.

Reklama

Mocna krytyka do tych, którzy śmiecą: „Nie mieliście odwagi przyjść i sprzątać razem z małymi dziećmi”

Obok podziękowań padły też gorzkie słowa pod adresem osób, które wyrzucają odpady w terenie. „Ostre słowa krytyki należą się do wszystkich, którzy winni są tego stanu. Szkoda że nie mieliście odwagi przyjść i sprzątać razem z małymi dziećmi” – napisał Wojdyła.

To przekaz, który regularnie wraca przy podobnych akcjach w całym powiecie suskim. Sprzątanie przyciąga mieszkańców gotowych pomagać, ale problem śmiecenia nie znika – a koszty (wywóz, sortowanie, sprzątanie) ostatecznie i tak ponosi cała wspólnota.

Reklama

Dlaczego to ważne dla mieszkańców Jordanowa i okolicy?

Takie „dzikie wysypiska” to nie tylko brzydki widok. To także ryzyko dla zwierząt, zanieczyszczenie gleby i wód oraz realne koszty dla miasta. W innych gminach Małopolski coraz częściej mówi się o konieczności łączenia akcji sprzątania z bardziej stanowczymi działaniami: monitorowaniem miejsc, gdzie regularnie pojawiają się odpady, i konsekwentnym ściganiem sprawców.

Jordanów pokazał, że ma świetnych wolontariuszy. Teraz pytanie, które zostaje po kolejnych 150 workach, jest proste: ile osób musi jeszcze sprzątać po tych, którzy traktują las jak śmietnik?

Reklama

[Facebook:https://www.facebook.com/share/p/1PuNgPH6oQ]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Materiały własne - sucha24.pl Aktualizacja: 18/04/2026 15:50
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości