Reklama


Znikająca rehabilitacja domowa: Kto zapłaci za zdrowie pacjentów?

Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, jak duże zmiany czekają na polską rehabilitację domową już od nowego roku. Drastyczne ograniczenie liczby podmiotów świadczących te usługi może całkowicie wywrócić dostęp do leczenia dla najbardziej potrzebujących pacjentów. Co tak naprawdę kryje się za zapowiadanymi reformami? Jakie mogą być ich skutki dla fizjoterapeutów oraz dla tych, którzy nie są w stanie bez wsparcia wstać z łóżka? Sytuację komentują osoby bezpośrednio zaangażowane w system opieki.

Jonasz Burliga, kierownik ambulatorium w Budzowie i fizjoterapeuta z ponad pięcioletnim doświadczeniem, w rozmowie z Sucha24.pl przedstawił swoją perspektywę na nadchodzące zmiany. Jak sam mówi, jego placówka od dawna zmaga się z brakiem wystarczającego finansowania i nadmiarem pacjentów.

Reklama

„Od 1,5 roku jestem kierownikiem ambulatorium w Budzowie, a w fizjoterapii pracuję od ponad pięciu lat. Przy kontraktowaniu dostaliśmy dodatkowe punkty za zapewnienie rehabilitacji domowej, która była warunkiem NFZ. Wymagano zabezpieczenia tych świadczeń, a ja podjąłem się tego, zakładając dodatkowe koszty. Teraz te wysiłki stają się niepotrzebne, a pacjentów przybywa” – mówi Burliga.

W praktyce, na 400 dostępnych kontraktów aż 93 przypadają na jedną firmę, a reszta jest rozdzielona między kilkanaście innych podmiotów. Taki monopol powoduje obniżenie stawek, co sprawia, że kontrakty są gorzej wyceniane i mniej opłacalne. W rezultacie połowa fizjoterapeutów może zrezygnować z pracy, a ci, którzy zdecydują się pozostać, będą zmuszeni akceptować niższe wynagrodzenia niż dotychczasowe. Co ważne, obecne stawki zostały opracowane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, ale nowe realia rynkowe wymuszają ich obniżenie. W praktyce oznacza to powrót do sytuacji z 2018 roku, kiedy pacjent leżący miał dostęp do rehabilitacji zaledwie dwa razy w tygodniu przez pięć tygodni, i to jedynie co cztery do sześciu miesięcy.

Reklama

W aktualnych realiach kontraktowych dla fizjoterapeutów na 400 dostępnych kontraktów aż 93 przypadają na jedną firmę, co skutkuje istotnym monopolizowaniem rynku. Taka koncentracja wpływa negatywnie na wycenę usług, obniżając stawki, co sprawia, że kontrakty stają się mniej opłacalne. Konsekwencją tego może być rezygnacja z pracy nawet połowy fizjoterapeutów. Ci, którzy zdecydują się pozostać, będą zmuszeni do akceptacji niższych wynagrodzeń niż dotychczasowe.

 Warto podkreślić, że obecne stawki opracowane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zostały dostosowane do wcześniejszych warunków rynkowych, jednak w nowych realiach następuje presja na ich obniżenie. To oznacza powrót do sytuacji podobnej do tej z 2018 roku, kiedy pacjenci leżący mieli dostęp do rehabilitacji ambulatoryjnej zaledwie dwa razy w tygodniu przez pięć tygodni, i to tylko co cztery do sześciu miesięcy.

Reklama

Zakres kontraktu obejmuje dwa typy usług: fizjoterapię ambulatoryjną oraz fizjoterapię ambulatoryjną w warunkach domowych. Jednak ten drugi zakres, czyli usługi domowe, jest aktualnie przewidziany do likwidacji.

Zgodnie z nowymi regulacjami, liczba placówek świadczących rehabilitację domową spadnie z obecnych 2700 do zaledwie 408. Eksperci obawiają się, że doprowadzi to do monopolizacji usług i ograniczenia dostępu dla pacjentów, szczególnie tych z głęboką niepełnosprawnością, którzy nie mają możliwości dojazdu do przychodni. Monika Dębińska z Ogólnopolskiego Porozumienia Pracodawców Rehabilitacji ostrzega, że pacjenci mogą zostać pozbawieni niezbędnego wsparcia. „Te 400 placówek nie będą w stanie przyjąć wszystkich pacjentów. Do tego prawie 20 tys. fizjoterapeutów może stracić pracę” – dodaje.

Reklama

Zdaniem przedstawicieli NFZ, zmiany mają ograniczyć nieetyczne praktyki, jak nadużywanie wycen rehabilitacji domowej oraz przedłużanie kolejek do świadczeń w przychodniach. Jednak zdaniem wielu fizjoterapeutów problemu nie rozwiązuje likwidacja usług rehabilitacji domowej – wystarczyłoby wprowadzić odpowiednie kontrole i dostosować system monitorowania.

Zlikwidowanie większości podmiotów świadczących rehabilitację domową może również doprowadzić do powstania „białych plam” – obszarów, gdzie pacjenci nie będą mieli dostępu do żadnej formy rehabilitacji. Jak zaznacza Dębińska, pacjenci, którzy teraz mogą liczyć na fizjoterapeutów przyjeżdżających do domu, być może wkrótce zmuszeni będą do częstszych hospitalizacji, co generuje dodatkowe koszty dla systemu zdrowotnego.

Reklama

Pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi, brzmi: czy system jest gotowy na tak drastyczną zmianę, a przede wszystkim – kto zapłaci za zdrowie tych, którzy sami już nie są w stanie tego zrobić?

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/11/2024 17:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości