W niedzielę rozegrano już 7 kolejkę spotkań wiosennej edycji Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego w piłce nożnej, a w zasadzie ją dokończono, bo pierwszy mecz tej serii odbył się już 21 maja. Wydarzeniem jest objęcie prowadzenia przez suską Golden Street.
Los Asfaltos z Relaxem zagrali awansem
Jak już wspominaliśmy Los Asfaltos z Relaxem spotkali się na Orliku w Białce, a do konfrontacji doszło 21 maja. Dla tych, którzy nie pamiętają, co się wtedy wydarzyło przypominamy…
Będący faworytami suszanie zaczęli wręcz wzorowo i po bramkach Piotra Stawowego i Piotra Guzika prowadzili 2:0. Kontaktowego gola co prawda zdobył Tomasz Kaczmarczyk, lecz po bramce Marcina Pęczka Los Asfaltos ponownie byli o dwie bramki lepsi. Nie był to jednak koniec emocji. Białczanie nie złożyli bowiem broni i za sprawą Michała Marka i Michała Bargiela doprowadzili do remisu. Do domów wrócili jednak z niczym, bo tym, który ustalił rezultat i został bohaterem nie tylko w swoim domu, ale i drużyny był Paweł Cieślewicz. - Fajny męski mecz. Mogliśmy go zamknąć w pierwszej połowie. Słupek, poprzeczka, ze dwa razy sam na sam – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos.
I z jednej strony suszanie mogą kręcić nosem, że przyszło im się w końcówce denerwować. Ale prawda jest taka, że przy wyniku 3:3 Michał Jurowaty dwukrotnie wychodził obronną ręką z sytuacji, gdy oko w oko z nim stawali napastnicy Relaxu. - Jak trafnie podsumował spotkanie kapitan Los Asfaltos po meczu, "dobre, męskie spotkanie". Zgadzam się z tym, dużo walki o każdą piłkę i pełne zaangażowanie po obu stronach. Wynik spokojnie mógł przechylić się na każdą ze stron, tym bardziej szkoda, że nie udało się chociaż zremisować – komentuje Michał Bargiel, kapitan Relaxu.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Relax Białka 4:3
Bramki: Cieślewicz, Guzik, Pęczek, Stawowy – Bargiel, Kaczmarczyk, Marek
* * * * * *
Golden Street rosła w siłę i rosła, no i urosła…
Z sezonu na sezon suska Golden Street spisywała się coraz lepiej. W tym od początku pokazuje równą, stabilną formę, a do tego udanie ułożył się dla niej terminarz. No i stało się… Po efektownej wygranej nad Kanonierami drużyna ze stolicy powiatu objęła prowadzenie…
Kanonierów napoczął Arkadiusz Szwed, a potem już poszło. Rywale dopiero przy stanie 7:0 odpowiedzieli trafieniem Jakuba Szpaka. A ostatnie słowo i tak należało do Golden Street. Rezutat na 8:1 ustalił Ksawery Fidelus. - Wynik spotkania może nie odzwierciedlać rzeczywistego przebiegu gry, ponieważ przeciwnik postawił wysokie wymagania na początku meczu. Pokonanie defensywy rywala nie było łatwe, a przy odrobinie szczęścia mógł on nawet uzyskać większą liczbę bramek. Styl gry dzisiaj nie był może piękny, ponieważ mieliśmy trudności na początku, ale po zdobyciu bramki zaczęliśmy grać lepiej. Najważniejsze są 3 punkty i pozytywne nastawienie, ponieważ przed nami dopiero najtrudniejsze wyzwania w tym sezonie – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
W słowach kapitana „Złotej Uliczki” jest dużo racji. Suszanie objęli prowadzenie w lidze i mają atrybuty ku temu, aby je utrzymać do końca sezonu. Niemniej przed nimi mecze z Monterem i Los Asfaltos. Wiele wskazuje na to, że muszą oba wygrać, aby móc myśleć o tytule mistrzowskim.
Golden Street – Kanonierzy 8:1
Bramki: Szwed (3), Fidelus, Gołuszka, Plewa, Rozum, Sumera – Szpak
* * * * * *
Po porażce z Golden Street skawicko-zawojscy Luz Blues nie złożyli broni. Pokonali suskich Los Asfaltos, a w niedzielę stanęli do kolejnego arcyważnego boju. Ich rywalem był kurowski Monter, który także miał chrapkę na mistrzostwo ligi. No i obie ekipy zaserwowały kibicom prawdziwą piłkarską ucztę, a kurowianie występując specjalnie przygotowanych koszulkach ponownie pokazali, że są myślami z Pawłem Gachem.
Monter zagrał taktycznie i postawił na obronę, posyłając co chwilę piłki na Adriana Brytana. Po jednym z takich zagrań ten zdołał się obrócić i strzelił przy słupku nie dając Dawidowi Bartyzelowi szans na skuteczną interwencję. Radość kurowian nie trwała jednak długo. Wszystko zaczęło się od Mirosława Bartyzela, który przejął piłkę w środku i podprowadził ją kilka metrów, a potem huknął. Piłka niczym wystrzelona z armaty trafiła w bramkarza. Ten zgodnie ze sztuką sparował ją w bok, ale dla niego pech chciał, że tam czaił się już Arkadiusz „Bartek” Smyrak, który z zerowego konta posłał piłkę „po bramkarzu” do siatki.
Minęło kilka minut i to już Monter musiał gonić wynik. Dariusz Giertuga przyjął piłkę w polu karnym, podrzucił ją i z woleja wpakował do siatki. - Bramkarz tylko poczuł wiatr we włosach od przelatującej obok jego głowy piłki. Jednak z drugiej strony znowu Brytan i znowu remis – opisuje obrazowo kapitan Luz Blues Michał Ficek jak piękne gole padały w tym spotkaniu, ale też jak dynamicznie zmieniał się rezultat.
W kolejnych minutach Monter zagrażał bramce Luz Blues, ale wszystko co przeszło Jarosława Franczaka i Mirosława Bartyzela umiejętnie kasował Dawid Bartyzel. Za to w drugiej połowie skawicko-zawosjki team dalej napierał na rywali. - Grzegorz Bartyzel pokazał, że szczęście sprzyja lepszym. Piłka wstrzelona w pole karne poodbijała się od kilku zawodników i spadła mu pod nogi, a ten bezlitośnie umieścił ją w bramce – relacjonuje kapitan Luz Blues.
Już po chwili był remis, bo Adrian Brytan wykorzystał rzut karny, choć zdaniem ekipy spod Babiej Góry i Policy ten nie powinien być podyktowany. - Naszym zdaniem sędzia popełnił błąd i podyktował karnego po zagraniu ręką obrońcy. Ręką w 100 procentach przypadkowa. W świetle najnowszych zasad nie ma mowy o odgwizdaniu takiego przewinienia – dzieli się przemyśleniami Michał Ficek.
Można się spierać, ale fakt jest jeden. Po raz trzeci i nie ostatnie w niedzielne przedpołudnie na tablicy wyników pojawił się remis. Kolejna akcja i potężny strzał Dariusza Giertugi lewą nogą po długim rogu daje kolejne prowadzenie Luz Blues, którzy nie utrzymali go z własnej winy. Nieporozumienie bramkarza z obrońcą zakończyło się swojakiem. Ale ostatnie słowo należało do Luz Blues, a konkretnie Łukasza Stopki, który udowodnił że ma ułożoną stopę i z rzutu wolnego dał prowadzenie, którego jego ekipa nie wypuściła już z rąk. - Wszyscy spodziewali się dobrego widowiska i drużyny nie zawiodły. Ciekawy mecz, który miło się oglądało. Wynik który pozostawia nas dalej w walce o mistrzostwo ligi – podsumowuje Michał Ficek.
- Ładny, wyrównany mecz. Bramka za bramkę. My zdobyliśmy ją jako pierwsi, ale niestety ostatnie słowo już do rywali. Zabrakło nam czasu na wyrównanie. Inna sprawa, że choć pierwsi prowadziliśmy, to potem już cały czas goniliśmy wynik. Znowu klasę pokazał Adrian Brytan. O naszej porażce zdecydowały drobne błędy, które przeciwnicy wykorzystali na maksa. Porażka powoduje, że mamy już tylko matematyczne szanse na zdobycie mistrzostwa ligi. Musimy wręcz mocno się postarać, aby w ogóle znaleźć się na podium – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.
Luz Blues Zawoja/Skawica – Monter Kurów
Bramki: Giertuga (2), G. Bartyzel, Smyrak, Stopka – Brytan (3), samobójcza
* * * * * *
Zawojskie Grzmoty z pierwszą wygraną
Przed tygodniem Thunder Team nie wykorzystały dobrej okazji do sięgnięcia po pierwsze punkty w tym sezonie. Niepowodzenie powetowały sobie w minioną niedzielę, pokonując w derbowym starciu Black Shadows.
W tym sezonie i Thunder Team i Black Shadows mieli tzw. momenty, ale generalnie spisywali się słabo. Jednak ciut, ciut lepiej wiodło się Czarnym Cieniom i to one w tej sytuacji wydawały się mieć więcej szans na wygraną. No i bramka Mateusza Bieniasa, która otworzyła wynik zdawała się to potwierdzać. Były to jednak dla Black Shadows miłe złego początki.
Gol Mateusza Bieniasa okazał się jedyny trafieniem nie tylko jego, ale i jego partnerów. Tymczasem zespół Thunder Team trzykrotnie znalazł sposób na umieszczenie piłki w siatce. Najpierw sztuki tej dokonał Mateusz Pudalik, a potem Michał Smyrak i Bogdan Kobiela.
Thunder Team – Black Shadows 3:1
Bramki: Pudalik, Smyrak, Kobiela – Bienias
* * * * * *
Woodica reaktywacja!
W tym sezonie Woodica Juszczyn nie odgrywa w ALPS głównej roli. Jednak w niedzielę pokazała, że wciąż należy się z nią liczyć, a o jej dużej sile przekonał się Mucharz Team.
Juszczynianie zaczęli rozgrywki od remisu 3:3 z Los Asfaltos. Wydawało się wówczas, że jest to dobry prognostyk na przyszłość. Tymczasem potem Woodica punktowała wyłącznie w spotkaniach, które przegrać, czy nawet zremisować po prostu jej nie przystawało. Tyle tylko, że porażki 1:7 z Monterem, 2:3 z Golden Street, a w szczególności 3:5 z Relaxem spowodowały, że przestała się liczyć w walce o miejsca na podium. Szanse na nie stracił już wcześniej także Mucharz Team, który przystępował do wiosennej edycji z dużymi aspiracjami. W tej sytuacji można było spodziewać się wyrównanego spotkania. Tymczasem Woodica objęła sześciobramkowe prowadzenie i było po ptakach. Honor ekipy znad Jeziora Mucharskiego uratował Dominik Gajda.
Woodica Juszczyn – Mucharz Team 7:1
Bramki: Job (3), Piątek (2), Marek, Polak – D. Gajda
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Golden Street | 9 | 21 | 47 | 19 |
| 2 | Los Asfaltos | 9 | 19 | 45 | 25 |
| 3 | A.K.P RELAX | 9 | 18 | 61 | 29 |
| 4 | Luz Blues | 9 | 17 | 39 | 21 |
| 5 | Monter | 9 | 16 | 53 | 36 |
| 6 | Woodica | 9 | 14 | 50 | 27 |
| 7 | Mucharz Team | 9 | 14 | 46 | 26 |
| 8 | Black Shadows | 9 | 6 | 30 | 42 |
| 9 | Kanonierzy | 9 | 3 | 11 | 90 |
| 10 | Thunder Team | 9 | 3 | 20 | 87 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze