Wkrótce ma wejść w życie zmiana w systemie ubezpieczenia chorobowego, która znacząco wpłynie na finanse pracowników. Zgodnie z planem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, już od pierwszego dnia zwolnienia lekarskiego nie otrzymywać będziemy pełnego wynagrodzenia chorobowego od pracodawcy. Zamiast tego od pierwszego dnia będzie wypłacany przez ZUS zasiłek chorobowy na poziomie 80 proc. podstawy wymiaru.
Obecnie przez pierwsze 33 dni choroby (lub 14 dni - dla osób powyżej 50. roku życia) zatrudniony otrzymuje od pracodawcy 80 proc. wynagrodzenia, a następnie w kolejnych miesiącach - zasiłek z ZUS. Po reformie jednak cała kwota, czyli również okres krótszy niż 33 dni, będzie wypłacana wyłącznie jako zasiłek chorobowy. Dla wielu to oznacza realną stratę – dotychczas zdarzały się sytuacje, w których prawem wewnętrznym pracodawca gwarantował 100 proc. wynagrodzenia za chorobowe, np. w czasie ciąży czy w wypadku wypadku przy pracy. Po zmianie te uprawnienia zostaną zlikwidowane - chyba że zostanie jednocześnie wprowadzona obiecywana przez ministerstwo podwyżka zasiłku do 100 proc., co dziś nie jest jeszcze przesądzone.
Zmiany są przedstawiane jako ulga dla pracodawców - ZUS przejmie wypłaty świadczeń, co obniży obowiązki kadrowe firm. Jednak dla pracowników to jednoznaczna strata: zamiast wypłaty z pensji na poziomie 100 proc., będą otrzymywać 80 proc. z funduszy publicznych. I chociaż zasiłek chorobowy jest opodatkowany tak samo, to jednak realnie mniej wpływa na konto.
Eksperci wskazują, że system może zyskać na efektywności, ale bez równoległego podniesienia poziomu zasiłków pracownicy będą tracić. Zwracają uwagę, że przesunięcie kosztów z pracodawców na ZUS nie gwarantuje żadnego bezpośredniego zysku dla zatrudnionych. Wręcz przeciwnie - zasiłek chorobowy jest liczony inaczej niż wynagrodzenie chorobowe, a w praktyce może być niższy niż dotychczasowe wynagrodzenie.
Szczególnie poszkodowane mogą być młode kobiety w ciąży, pracownicy po wypadku czy osoby zatrudnione w firmach, które dotychczas wypłacały 100 proc. wynagrodzenia za czas choroby. Bez odpowiednich zmian legislacyjnych to konkretna utrata dochodów w trudnym momencie choroby. Rząd zapowiada również, że reforma obejmie możliwość pracy u innego pracodawcy podczas urlopu chorobowego, a zasiłek i wynagrodzenie będą mogły być wypłacane łącznie. Tyle że to rozwiązanie dotyczy wąskiego grona, osób zatrudnionych równocześnie w więcej niż jednej firmie.
Ustawa w obecnym kształcie nie przewiduje rekompensaty dla pracowników, choć priorytetem ma być uproszczenie systemu i odejście od obowiązku wypłacania chorobowego przez pracodawcę. Zmiana ma wejść w życie w ciągu najbliższych miesięcy – o ile prace legislacyjne potoczą się bez opóźnień.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ktoś kto pisał ten artykuł jest zdrowo odklejony... Nie znam nikogo kto ma płacone 100% chorobowego - znając życie to jakieś grupy wiecznie uprzywilejowane jak górnicy i inne nieroby. Zmiany nie są "przedstawiane" jako ulga dla przedsiębiorców tylko są ulgą dla przedsiębiorców. Dlaczego niby mają wypłacać chorobowe do 33 dni skoro płacimy składki na chorobowe? Zaboli jedynie kombinatorów, bo wcześniej ZUS kontrolował dopiero od 33 dnia a teraz będzie mógł od pierwszego.
Ktoś kto pisał ten artykuł jest zdrowo odklejony... Nie znam nikogo kto ma płacone 100% chorobowego - znając życie to jakieś grupy wiecznie uprzywilejowane jak górnicy i inne nieroby. Zmiany nie są "przedstawiane" jako ulga dla przedsiębiorców tylko są ulgą dla przedsiębiorców. Dlaczego niby mają wypłacać chorobowe do 33 dni skoro płacimy składki na chorobowe? Zaboli jedynie kombinatorów, bo wcześniej ZUS kontrolował dopiero od 33 dnia a teraz będzie mógł od pierwszego.