Mecze piłkarskie wywołują wiele emocji, a na boisku nierzadko między zawodnikami iskrzy. Po ostatnim gwizdku przychodzi jednak czas na podanie sobie ręki, bo futbol łączy a nie dzieli. Te może górnolotne słowa stają się jakże istotne po 4. kolejce spotkań Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego, której wyniki zeszły na plan dalszy, a cała społeczność ligi jest teraz myślami z drużyną Montera Kurów i bliskimi zawodnika tej drużyny, niezwykle lubianego Pawła Gacha, który walczy o życie i zdrowie.
Wynik prawdy nie mówi
Czwartą serię gier zainaugurowała konfrontacja Relaxu z Golden Street. Jeżeli ktoś przyszedł na jej zakończenie i jedynie zobaczył rezultat, to po pierwsze może żałować, bo stracił znakomite widowisko, a po drugie mógł nabrać błędnego przekonania, iż był to jednostronny mecz.
Są dni, że jak nie idzie, to nie idzie. I taki właśnie w niedzielę przytrafił się białczanom. Ci ani trochę nie odstawali od suszan. Dzięki temu akcje przenosiły się z jednej połowy na drugą. Tyle tylko, że w futboli liczy się to, co w sieci. - Walczyliśmy dzielnie, ale drużyna Golden Street okazała się zbyt silna. Mieliśmy wiele okazji do zdobycia bramek, ale nieskuteczność w wykończeniu była naszą zgubą. Wiele mówi to, że bramkarz Golden Street zasłużył na statuetkę MVP meczu - był nie do przejścia, a ich kontrataki były zabójcze. Mimo porażki, nie poddaliśmy się i walczyliśmy do końca – podsumował mecz Michał Bargiel z Relaxu.
W podobnym tonie wypowiedział się po spotkaniu Paweł Gołuszka. - Jestem mega zadowolony z zespołu, ponieważ zagraliśmy jedno z lepszych spotkań. Szczególnie chciałbym pochwalić postawę w bramce Piotra Bargieła, który nominalnie jest naszym trzecim bramkarzem, a mimo to zagrał wyśmienite spotkanie. Mecz był bardzo wyrównany, mieliśmy swoje okazje, rywal również, ale to nam udało się je wykorzystać. Takie mecze budują zespół i pozwalają myśleć pozytywnie o dobrym wyniku na końcu – komentuje Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street wygraną równicą aż trzech goli.
Golden Street Sucha Beskidzka – Relax Białka 3:0
Bramki: Fidelus, Plewa, Rozum
* * * * * *
Black Shadows postraszyło Los Asfaltos
W drugim niedzielnym meczu Los Asfaltos mierzyli się z Black Shadows. Nieoczekiwanie suszanie długo męczyli się z zawojanami, którzy trzeba przyznać napędzili faworytom sporo strachu.
- Zaczęliśmy nieźle, stwarzając sobie parę okazji, ale z bramki cieszyli się rywale. W drugiej połowie goniliśmy wynik, mieliśmy kolejne swoje sytuacje, lecz jednak przegraliśmy kolejny mecz. Trudno. Walczymy za tydzień – mówił po meczu Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows. I w jego słowach jest sporo racji, co zresztą zauważyli przeciwnicy. – Zamiast ich „dobić” niepotrzebnie się cofnęliśmy się i mogło się to skończyć źle – przyznaje Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos.
Wynik otworzył Paweł Józefiak, ale szybko wyrównał Kamil Suski, a na gola Krystiana Krzeszowiaka odpowiedział właśnie Łukasz Dudziak. Przed przerwą suszanie wypracowali sobie już dwubramkową przewagę po dwóch golach Daniela Knatta. A gdy po zmianie stron na 5:2 podwyższył Paweł Cieślewicz miało być po meczu. Tyle, że Dariusz Ciapała zmniejszył straty, a po trafieniu Mateusza Bieniasa zawojanie złapali kontakt. Los Asfaltos są jednak zbyt doświadczeni, by dać sobie wydrzeć wygraną, ale mogli uniknąć niepotrzebnych nerwów.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Blach Shadows Zawoja 5:4
Bramki: Knatt (2), Józefiak, Krzeszowiak, Cieślewicz – Bienias, Ciapała, Dudziak, Suski
* * * * * *
Bez niespodzianki. Kanonierzy roztrzaskali się na Woodice
Jeżeli ktoś się spodziewał, że Kanonierzy zdołają nawiązać walkę z Woodicą, to mocno się rozczarował. Juszczynianie co prawda nie imponują ostatnio, ale w tym przypadku wywiązali się z roli faworytów. Ba, zdobyli wszystkie bramki…
Jak to możliwe, że przy wyniku 14:1 dla Woodici, juszczynianie pokusili się o 15 trafień? To oczywiste. Jeden raz skierowali piłkę do własnej bramki. Tym pechowcem okazał się Arkadiusz Piątek, który po rzucie rożnym dla Kanonierów został trafiony z bliskiej odległości piłką, którą ułamki sekund wcześnie wypiąstkował Juszczyński bramkarz. Nieszczęśnik miał lekko skwaszoną minę, ale humor poprawiło mu zapewne pięć goli strzelonych już do właściwej bramki.
Woodica Juszczyn – Kanonierzy 14:1
Bramki: Piątek (5), Job (4), Lenik (2), Dobrzycki, Guzik, Rusin – samobójcza
* * * * * * *
Thunder Team nie złożył broni, ale…
Czwarty mecz kolejki przyniósł starcie Thunder Team z Monterem, które zapowiadało się na jednostronne widowisko. Tymczasem zawojanie mocno się postawili. Jednak dziś na to niedzielne spotkanie wszyscy patrzą przez inny pryzmat i wynik teraz nie ma żadnego znaczenia.
- To miał być dla nas łatwy mecz. Prowadziliśmy 3:1 i mieliśmy go pod kontrolą. Thunder Team jednak nas zaskoczył. Zdobył cztery bramki i to ładnej urody. Nie były to jakieś przypadkowe trafienia – mówił na gorąco po spotkaniu Tadeusz Copija, kapitan Montera Kurów.
Kilkanaście godzin później tak on, jak i cała społeczność ALPS był zdruzgotany. Lotem błyskawicy zawodnicy dowiedzieli się, że poszkodowanym w poniedziałkowym wypadku w Budzowie jest napastnik Montera – Paweł Gach. – Wczoraj zdobył 5 bramek, a teraz walczy o życie. Mam nadzieję, że wszystko się dobrze zakończy – mówił w poniedziałkowy wieczór kapitan Montera.
Monter Kurów – Thunder Team Zawoja 9:4
Bramki: Gach (5), Brytan (2), Świerkosz, Wolany – Pudalik (3), Żywczak
* * * * * *
Mecz na szczycie na remis
Na zakończenie kolejki na suskim orliku doszło do meczu na szczycie. Niepokonani dotychczas Luz Blues kontra mający dwa punkty mniej Mucharz Team. I spotkanie nie zawiodło.
Pierwsi ze zdobycia bramki cieszyli się zawojanie, których na prowadzenie wyprowadził Łukasz Stopka. Potem jednak zdecydowanie lepiej prezentowali się zawodnicy z Mucharza i tylko Dawid Bartyzel potrafi odpowiedzieć jak to się stało, że piłka po strzałach rywali znajdywała się w jego rękach. Jednak raz musiał skapitulować, gdy strzał w „długi” róg zdecydował się Dominik Gajda. - Wyciągnął się niczym gepard do ofiary, ale brakło kilku centymetrów – opisuje interwencję kolegi Michał Ficek, rzecznik Luz Blues.
- Dla jednych niedosyt dla drugich szczęście. Zdania są podzielone. Mecz trudny a nawet bardzo trudny. Obie drużyny zostawiły naprawdę sporo zdrowia na boisku. Najwięcej roboty mieli obrońcy i bramkarz – dodaje Michał Ficek, wspominając, że w jego drużynie szczególne na pochwały zasłużyli Mirosław Bartyzel, Jarosław Franczak i Krzysztof Kudzia, którzy dwoili się i troili by zatrzymać rywali, a gdy już jakaś piłka przechodziła to wzorową postawę utrzymywał bramkarz Dawid Bartyzel który wyciągał dzisiaj strzały, które były nie do wyciągnięcia. - W środku niepodzielnie rządził Łukasz Stopka i to on otworzył wynik strzelając lewą nogą tuż przy słupku. Z przodu robili co mogli Grzegorz Bartyzel i "Bartek" Smyrak. Defensywa przeciwnika jednak nie pozwalała na dużo. Nawet zmiennicy Darek Giertuga i Kacper Marek nie potrafili zagrozić bramce rywala. Robiliśmy co mogliśmy ale nasze ataki biły w mur – opisuje żywiołowo mecz rzecznik Luz Blues.
W końcówce Luz Blues mieli swoje szanse na rozstrzygnięcie meczu na swoją korzyść. Grzegorz Bartyzel trafił jednak w słupek, Tomasz Tomczak nawinął dwóch obrońców, ale mu zabrakło zdecydowania. Brakło niewiele i zostałby bohaterem spotkania. - Twardy mecz no i wynik 1:1 pokazuje że w czołówce będzie ciasno i wyrównanie – puentuje Michał Ficek.
Luz Blues Skawica/Zawoja – Mucharz Team 1:1
Bramkarz: Stopka – Gajda
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Golden Street | 9 | 21 | 47 | 19 |
| 2 | Los Asfaltos | 9 | 19 | 45 | 25 |
| 3 | A.K.P RELAX | 9 | 18 | 61 | 29 |
| 4 | Luz Blues | 9 | 17 | 39 | 21 |
| 5 | Monter | 9 | 16 | 53 | 36 |
| 6 | Woodica | 9 | 14 | 50 | 27 |
| 7 | Mucharz Team | 9 | 14 | 46 | 26 |
| 8 | Black Shadows | 9 | 6 | 30 | 42 |
| 9 | Kanonierzy | 9 | 3 | 11 | 90 |
| 10 | Thunder Team | 9 | 3 | 20 | 87 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze