Pusto zrobi się niedługo na alei Kasztanowej w Makowie Podhalańskim. Wycięte zostaną w sumie cztery kasztanowce białe i trzy lipy drobnolistne rosnące po obu stronach jezdni od strony ulic Moniuszki i Kościuszki. Decyzja została podyktowana ich stanem, którzy stwarza ogromne zagrożenie dla osób i rzeczy znajdujących się w ich pobliżu.
- W trakcie jednej z ubiegłorocznych wichur na alei Kasztanowej wywróciła się akacja, która oparła się o budynek apteki. Po tym zdarzeniu zleciliśmy wykonanie badań dendrologicznych, by poznać stan w jakim są pozostałe drzewa przy tej alei. Nie ukrywam, że gdy zapadła decyzja o konieczności jej wycinki serce nam krwawiło. Musieliśmy jednak myśleć o bezpieczeństwie osób i mienia. W pobliżu znajduje się osiedle mieszkaniowe, szpital, biblioteka – mówi Paweł Barzycki, kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miejskim w Makowie Podhalańskim.
Wykonanie przez UM w Makowie ekspertyzy nie dawało jeszcze gminie podstaw do wycinki drzew. Musiała otrzymać na nią zgodę ze Starostwa Powiatowego w Suchej Beskidzkiej. To, z uwagi na fakt, że lipy i kasztanowce rosną w pasie drogowym wystąpiło o opinię do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie.
JAK PRZEPROWADZONO ANALIZĘ STANU DRZEW?
Zakres opracowania wykonanego przez Pracownię Projektową Architektury Krajobrazu "Januszówka" w Bielsku-Białej obejmował ocenę dendrologiczną 9 drzew (5 kasztanowców białolistnych i 4 lip drobnolistnych) oraz badania specjalistyczne (próba obciążeniowa i badanie kondycji pnia przy użyciu tomografu sonicznego). Celem było określenie stanu zdrowotnego, ocena stopnia zagrożenia dla ludzi i mienia w najbliższym otoczeniu drzew oraz wskazanie niezbędnych zabiegów pielęgnacyjnych poprawiających statykę lub kwalifikacja do usunięcia, gdy poprawa bezpieczeństwa jest niemożliwa do osiągnięcia.
Opinię wydano na podstawie wizualnej metody oceny stanu zdrowotnego i statyki drzew, szacunkowej oceny statyki przez analizę naporu wiatru. Opinia zawiera wnioski z wykonanych w terenie badań przy użyciu tomografu sonicznego i prób obciążeniowych, celem weryfikacji stabilności drzew w gruncie oraz wytrzymałości pni na złamanie z wykorzystaniem tzw. zintegrowanego pomiaru statyki drzew. W ramach opinii wykonano także dokumentację fotograficzną, niezbędne pomiary drzew, ocenę żywotności oraz wydano odpowiednie zalecenia pielęgnacyjne lub wskazano na konieczność usunięcia. Uwzględniono identyfikację patogenów oraz ich wpływ na stan fitosanitarny i statykę drzew. Ponadto, określono potencjalne zagrożenia związane z kondycją drzew.
Dokonywana w ten sposób ocena wskazuje na prawdopodobieństwo upadku drzewa lub złamania pnia. Nie bierze się przy tym pod uwagę skrajnych warunków pogodowych.
CO WYKAZAŁA OPINIA DENDROGOLICZNA?
Na podstawie analizy stanu 9 drzew rosnących pomiędzy apteką i starym pawilonem handlowym po drugiej stronie jezdni a skrzyżowaniem alei Kasztanowej z ulicami Kościuszki Moniuszki ustalono, że ich stan jest zróżnicowany. Dwa z badanych drzew sklasyfikowano jako niebezpieczne (ostatni kasztanowiec rosnący od strony osiedla i ostatnia lipa rosnąca od strony szpitala) i przeznaczono do dalszych badań. Natomiast pozostałe (4 kasztanowce i 3 lipy) uznano jako skrajnie niebezpieczne i wobec wysokiego prawdopodobieństwa wywrotu lub złomu, wskazano do usunięcia.
- Ze względu na antropopresję drzewa zakwalifikowane do usunięcia straciły stabilność w gruncie, czego dowodem jest ograniczona możliwość rozwoju (misy korzeniowe, wąski pas zieleni), zabudowanie stref korzeniowych nieprzepuszczalną nawierzchnią, płytka gleba, rozkład nabiegów korzeniowych i korzeni głównych oraz oznaki makroskopowe świadczące o ruchach systemu korzeniowego w podłożu tj. pęknięcia powierzchni gleby – czytamy w ekspertyzie wydaną przez Pracownię Projektową Architektury Krajobrazu "Januszówka".
Biorąc pod uwagę lokalizację drzew w pobliżu zabudowy i ciągów komunikacyjnych oraz ich słabą strukturę i postępującą korozję (rozkład systemu korzeniowego, nabiegów, pnia od odziomka i konarów), nie zalecono radykalnej redukcji koron, celem pozostawienia pni drzew jako „świadków” z uwagi na brak możliwości zapewnienia bezpieczeństwa ludzi i mienia w zasięgu drzew. Wskazano, że lipy i kasztanowce nie posiadają szans na regenerację i dalsze trwanie w otoczeniu, głównie z uwagi na brak możliwości przywrócenia stabilności w gruncie oraz ze względu na przewagę procesów rozkładu nad potencjałem regeneracyjnym i wzrostem odrodzeniowym.
- Drzewa były wewnątrz wypróchnione, ale to jeszcze nie oznacza, że musiały zostać wycięte. Bierzemy pod uwagę wiele czynników, analizując czy statyka drzewa jest zachowana, a także czy możliwa jest poprawa ich stanu. W tym przypadku takich przesłanek nie było. Drzewa stwarzały ogromne zagrożenie, gdyż groziły wywróceniem się – powiedział portalowi Sucha24.pl Przemysław Janusz właściciel Pracowni Projektowej Architektury Krajobrazu „Januszówka”.
W ekspertyzie wykazano, że na aktualny stan drzew wpłynęło wiele czynników, takich jakamputacja lub uszkodzenia mechaniczne korzeni głównych i obwodowych podczas budowy lub remontów nieprzepuszczalnej nawierzchni utwardzonej (asfalt) oraz infrastruktury (kanalizacja, gaz) i poważne ograniczenie możliwości rozwoju systemów korzeniowych, spowodowane wykonaniem przed laty nawierzchni asfaltowej i bruku w bezpośrednim sąsiedztwie drzew. Nie bez znaczenia jest również zagęszczony grunt, skutkujący zaburzeniem stosunku powietrzno-wodnego i zniszczeniem struktury gruzełkowatej gleby, skutkującej obniżeniem pojemności wodnej oraz nadmierne podkrzesanie drzew. Podobne osąd wydała jedna z mieszkanek osiedla załamana tym, że dorodne kasztanowce (obwód pnia części z nich ma ponad 3 metry) oraz lipy znikną z krajobrazu alei i miasta.
- Widziałam, że dwa drzewa były puste w środku, ale można było inaczej z nimi postąpić i pomyśleć wcześniej, np. nie zalewać ich asfaltem i tworzyć miejsca parkingowego na ich korzeniach, które były uciskane i nie miały dostępu do wody opadowej i tlenu – powiedziała ze smutkiem w głosie mieszkanka osiedla Tysiąclecia.
- W miejsce wyciętych drzew posadzimy nowe, ale chyba już nie wzdłuż alei Kasztanowej. Nie oznacza to jednak, że zostanie ona całkowicie pozbawiona drzew i niczym w serialu „Ranczo” padnie pomysł na zmianę jej nazwy. Niedawno w części od strony drogi krajowej posadzono młode drzewa. Może na razie nie są tak okazałe, jak te, które jesteśmy zmuszeni usunąć, ale zieleni nie będzie na ulicy brakowało. Wśród tych drzew są kasztanowce, więc nazwa alei nadal będzie miała odniesienie do stanu faktycznego – mówi Paweł Barzycki.
Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze