Reklama


Wychowankowie i rodzice zgotowali Januszowi Sasule mistrzowskie pożegnanie

16/12/2025 21:10

Po blisko 40 latach trenerskiej kariery na sportową emeryturę przechodzi pochodzący z Zembrzyc, ale od dwóch dekad związany z budzowskim Strzelcem – Janusz Sasuła. Dziś w wielkim stylu szkoleniowca pożegnali jego obecni podopieczni, a także rodzice piłkarzy, sprawiając trenerowi nie tylko niespodziankę, ale i powodując u niego ogromne wzruszenie.

Przygodę z futbolem Janusz Sasuła zaczął będąc w III klasie szkoły podstawowej. Wówczas trafił do zembrzyckiego Garbarza, w którym trenował do wieku juniorskiego. Po odbyciu obowiązkowej wówczas zasadniczej służby wojskowej zmienił klubowe barwy i stanął między słupkami budzowskiego Strzelca. Za namową trenera Stanisława Suwaja uzyskał uprawnienia trenerskie. – Gdy Stanisław Suwaj przeszedł do Garbarza, to zabrał mnie ze sobą. Od początku trenowałem drużyny młodzieżowe, choć miałem też epizody w futbolu seniorskim – mówi Janusz Sasuła. Jak wspomina krótko trenował pierwszy zespół Chełmu Stryszów, podobny okres przepracował w juszczyńskim Narożu, a i z rezerwami Garbarza uzyskał awans z C do B klasy. – Jak widać nie szło mi źle. Jednak nie miałem do tego serca. Praca z dziećmi i młodzieżą zawsze przynosiła mi więcej satysfakcji i dawała radość – zauważa.

Dwadzieścia lat temu Janusz Sasuła za namową Edwarda Pawlicy, któremu – jak podkreśla- bardzo dużo zawdzięcza, rozpoczął pracę z grupami młodzieżowymi. Pod swoimi skrzydłami miał skrzaty, żaków, trampkarzy, młodzików i orlików. Pod jego okiem pierwsze kroki w futbolu stawiali Piotr Mosór (grał potem w Ruchu Chorzów i Legii Warszawa), Łukasz Burliga (Wisła Kraków, Jagiellonia Białystok, Flota Świnoujście, Wieczysta Kraków, Kalwarianka), Sławomir Bączek (Jeziorak Iława, Wisła Kraków), Szymon Nieciąg (Rekord Bielsko-Biała), Kacper Nieckula (Cracovia, Garbarnia Kraków), Kacper Lorant (Wisła Kraków) oraz bracia Janiczakowie – Grzegorz i Gabriel, którzy obaj trafili do Wisły Kraków. Janusz Sasuła wychował także Natalię Skrok (Rekord Bielsko-Biała), która trafiła do reprezentacji Polski U17.

Reklama

A, że wychowankowie nie tylko szanują Janusza Sasułę, ale i o nim pamiętają najlepiej świadczy między innymi fakt, że Łukasz Burliga (był wówczas zawodnikiem Wisły Kraków) zaprosił swojego pierwszego trenera na ślub i wesele. Szkoleniowiec miał wówczas okazję spotkać nie tylko czołowych polskich piłkarzy, ale i Franciszka Smudę. Natalia Skrok zawsze podkreśla, że to Janusz Sasuła wprowadził ją w futbolowy świat. Ponadto po tym jak trafiła do Rekordu poprowadziła trening trampkarzy Strzelca, dzieląc się wiedzą, ale i dając przykład dziewczętom, że w małych społecznościach także rodzą się piłkarskie talenty płci pięknej.

Dziś Janusz Sasuła poprowadził ostatni trening żaków i skrzatów, jutro ma zajęcia z orlikami, a w czwartek z trampkarzami. W sobotę uda się jeszcze z orlikami na turniej, a po nim na pożegnalną… pizzę. W trakcie dzisiejszego treningu pod salą sportową w Budzowie licznie zgromadzili się rodzice dzieci, a także starsi podopieczni szkoleniowca. Pod koniec zajęć podstępem wywołali trenera, który ujrzał grono wdzięcznych mu osób z okazałym, ważącym ponad 7 kg, tortem. – Myślałem, że jakiś święty Mikołaj się pojawił. Naprawdę się nie spodziewałem. Zaskoczenie było ogromne. Dziękuję zarządowi za lata znakomitej współpracy, rodzicom za okazaną życzliwość i pomoc, a także wszystkim zawodnikom, których miałem przyjemność prowadzić – mówi Janusz Sasuła. Dodaje, że miło wspomina także Naroże Juszczyn i jego nieodżałowanego, nieżyjącego już prezesa Edwarda Gigonia. – Dzięki niemu, ale nie tylko w Juszczynie czuję się do dziś jak w drugim domu – dzieli się odczuciami.

Reklama

- Z głębi serc – dzieci i rodziców – pragniemy podziękować za wszystkie lata, w których był Pan nie tylko trenerem, ale przede wszystkim wychowawcą, mentorem i dobrym duchem naszych drużyn. W latach 1986–2025 prowadził Pan najmłodszych – skrzatów, żaków, młodzików, trampkarzy i juniorów – z niezwykłą cierpliwością, oddaniem i miłością do piłki. Każdy trening, każde słowo, każdy gest pokazywał, że wkłada Pan w swoją pracę całe serce. Dzięki Panu swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiały setki dzieci, z których wiele wyrosło na prawdziwe talenty. Ale przede wszystkim – wyrosły na dobrych ludzi, bo uczył ich Pan nie tylko techniki, lecz także szacunku, pokory, odwagi i wiary w siebie – dziękowali dziś rodzice trenerowi Sasule. Dziękowali, że zarażał pasją do futbolu, która potrafiła rozświetlić nawet najtrudniejszy dzień. Na boisku tworzył atmosferę, w której każdy czuł się ważny, zauważony i potrzebny. - Nic dziwnego, że wszyscy Pana uwielbiali – za uśmiech, za humor, za wsparcie, za wiarę w każde dziecko, nawet wtedy, gdy ono samo w siebie jeszcze nie wierzyło – podkreślili.

Na koniec podziękowali „za czas, za serce, za oddanie, na które nie ma miary. Za wspomnienia, które zostaną z nami na zawsze”. - Panie Trenerze – dla wielu z nas zawsze będzie Pan legendą, a przede wszystkim kimś, kto zmieniał dziecięce marzenia w prawdziwe, piękne historie – usłyszał od rodziców Janusz Sasuła.

Reklama

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama