Reklama


Derby na dobry początek - Woodica Juszczyn kontra Relax Białka. Wynik: 5:3Artykuł zawiera wyniki meczów piłkarskich, bramki, kapitanów drużyn

19/09/2023 22:15

Słoneczna, momentami wręcz upalna niedziela przyniosła trzecią serię gier w Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego w piłce nożnej. A w niej byliśmy świadkami kilku ciekawych, a momentami wręcz zaskakujących spotkań.

Derby na dobry początek

W niedzielę nie było przystawki. Już na dzień dobry na stół wjechało jedno z dań głównych, czyli konfrontacja Woodici Juszczyn z Relaxem Białka. Samo słowo derby oznacza tu więcej niż tysiąc słów.

Można mówić, że derby, jak to derby – rządzą się swoimi prawami. Juszczynianie zdecydowali się zaprzeczyć temu twierdzeniu i nie pozwolili białczanom zaklinać rzeczywistości. A w szczególności uczynili to przed przerwą. Wygrali tę część gry 3:1 i to zdecydowało o końcowym wyniku. Na bramki Dominika Chorążego, Wojciecha Dobrzyckiego i Arkadiusz Piątka odpowiedział jedynie Kamil Lenik.

Reklama

W drugiej połowie co prawda Michał Bargiel dwukrotnie zamienił na bramki podania Tomasza Kaczmarczyka. Jednak juszczynianie także wykorzystali 25 minut na zdobycie dwóch goli – Wojciech Dobrzyński i Krystian Kwaśniewski. Tym samym to Woodica cieszyła się z wygranej 5:3, a przede wszystkim wywalczonego kompletu punktów. - Wydaje mi się, że mecz był całkiem wyrównany. Obie drużyny miały swoje sytuacje, zaważyła dyspozycja dnia. Rywale dali z siebie trochę więcej, dlatego mogą dopisać sobie do konta trzy punkty, my natomiast musimy ich szukać w kolejnych meczach – mówi Michał Bargiel, kapitan Relaxu.

Woodica Juszczyn – Relax Białka 5:3
Bramki: Dobrzycki (2), Chorąży, Kwaśniewski, Piątek – Bargiel (2), Lenik

Reklama

* * * * *

Czarne Cienie zaskoczyły, a może to Golden Street zawiodła

W drugim spotkaniu kolejki doszło może nie do sensacji, ale jednak sporego kalibru niespodzianki. Będąca faworytem suska Golden Street uległa nieoczekiwanie zawojskim Black Shadows.

- Są spotkania które ciężko opisać słowami. Zagraliśmy chyba najgorsze spotkanie naszych przygód Orlikowych – stwierdził lakonicznie po meczu Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street. Jego zespół stać było bowiem w tym spotkaniu na zdobycie tylko jednego gola, autorstwa Roberta Sumery. A czasu na strzelenie kolejnych bramek suszanie mieli bardzo dużo, gdyż honorowy ostatecznie gol padł jeszcze w pierwszej połowie. W niej zawojanie ukłuli dwa razy. Najpierw Maciej Baca zamienił na bramkę podanie Łukasza Dudziaka, a następnie asystent huknął bezpośrednio z rzutu wolnego.

Reklama

Po zmianie stron wynik ustalił Kamil Suski, a kolejną asystę w niedzielne przedpołudnie zanotował Dudziak, który zaskoczony był takim obrotem sprawy. - Nasza niemoc strzelecka trwa już drugi mecz w tym sezonie. Nie strzelamy, ale jest jedno pocieszeni . Zagraliśmy kolejny mecz, w którym wykreowaliśmy mnóstwo sytuacji nawet sam na sam z bramkarzem. Mam nadzieję, że nasi napastnicy, którzy grają bardzo dobrze w następnym meczu to potwierdzą. Wielka pochwała dla Dawida (Barcika – przyp. autora), który wniósł w nasze szeregi obronne dużo spokoju i dla naszego bramkarza Szymka (Bani – przyp. autora), który wybronił wiele piłek –  podsumowuje spotkanie Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.

Black Shadows Zawoja – Golden Street Sucha Beskidzka 3:1
Bramki: Baca, Dudziak, Suski – Sumera

Reklama

* * * * *

Zaszokowali swojego kapitana

Do kolejnej niespodzianki doszło w starciu Mucharz Team z Monterem. Wszak lepsze notowania mieli kurowianie, a tu nie dość, że przegrali, to jeszcze różnicą aż pięciu bramek!

- Byłem na krótkich wakacjach, więc zabrakło mnie na meczu. Gdy dowiedziałem się o wyniku byłem w szoku. Przegrana i to tak wysoka, No nie spodziewałem się. Wiem, że zdecydowały o niej błędy w obronie – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera, który po okazałej wygranej swojej ekipy z Thunder Team wierzył, że jego zespół pójdzie za ciosem.

Reklama

O porażce i to w takich rozmiarach Montera zdecydowała pierwsza połowa, wygrana przez Mucharz Team aż 6:1. W drugiej padł bowiem remis 3:3.

Mucharz Team – Monter Kurów 9:5

Bramki: Wajdzik (3), Sł. Tłok (2), Drwal (2), Basiura, samobójcza – Gracjasz (2), Pluta, Świerkosz

* * * * *

Maszyna pracuje…

O ile trzy pierwsze spotkania niedzielnej kolejki przyniosły sporo emocji, tak dwa ostatnie były meczami do jednej bramki. W pierwszym z nich Luz Blues skuli Beton2 na proszek.

- Godzina 10, słońce wysoko, ale na szczęście jeszcze nie najwyżej. Na drodze maszyny zwanej Luz Blues tym razem stanął beton. Plan był prosty nie odpuszczać z tyłu i wykorzystać Co się da z przodu. Po 10 minutach nacierania na bramkę betonu nadal było 0. Czekaliśmy aż worek z bramkami w końcu się otworzy – opowiada Michał Ficek, rzecznik prasowy (tak, tak, mistrzowie ligi się rozkręcają) Luz Blues.

Reklama

Nasz rozmówca postanowił przełamać niemoc partnerów. A okazję miał wyborną, bo piłkę ustawioną w miejscu, w którym lubi. Wszedł z ławki, huknął z wolnego, jak z armaty i wrócił na ławkę dalej odpoczywać, a zarazem i opalać się. Potem swoje show rozpoczął Dariusz Giertuga, notując trafienia numer dwa i trzy w tym meczu, a dla siebie pierwsze i drugie. Wtedy jeszcze chyba nikt nie spodziewał się, że tego dnia licznik zawojskiego snajpera zatrzyma się na… siódemce! Tym bardziej, że wówczas nastąpił moment dekoncentracji zawojan i Rafał Piątek zmusił Dawida Bartyzela do kapitulacji. - Jak się okazało tylko jeden raz, bo resztę strzałów „choć wiele ich nie było" wyciągał jak przystało na najlepszego bramkarza zeszłego sezonu. Mirosław Bartyzel z Jarosławem Franczakiem z pomocą Łukasza Stopki i na zmianę z Tomaszem Tomczakiem strzegli tyłów, wypełniając swoje zadania wzorowo – komplementuje partnerów Michał Ficek. Reszta drużyny skupiała się na ataku. Świetne kontry wyprowadzali Arkadiusz Smyrak i Łukasz Stopka dogrywając do Dariusza Giertugi i Grzegorza Bartyzela (zdobył dwa gole). W ostatniej akcji meczu Jarosław Franczak postawił kropkę nad „i” strzelając bramkę pierwszą dzisiaj dla siebie, jedenastą dla zespołu.

Luz Blues Zawoja/Skawica – Beton2 Sucha Beskidzka 11:1
Bramki: Giertuga (7), G. Bartyzel (2), Franczak, Ficek, - Piątek

Reklama

* * * * *

14, 9, a teraz 5. Thunder Team robi postępy

Na koniec, płacący ciągle frycowe, debiutujący Thunder Team stanął do batalii z najbardziej utytułowaną drużyną ligi – Los Asfaltos. I choć przegrał, to pozostawił po sobie dobre wrażenie.

Jak już pisaliśmy Thunder Team dali sobie na inaugurację strzelić 14 bramek. Tydzień później już o pięć mniej, a w niedzielę licznik rywali zatrzymał się na pięciu trafieniach. Niby dużo. Jednak problemem zawojan nie jest obrona, bo ta z meczu na mecz spisuje się coraz lepiej i wyciąga lekcje z wcześniejszych niepowodzeń. Szwankuj za to atak. - Początek meczu zapowiadał się naprawdę dobrze. Stwarzaliśmy sytuacja bramkowe, lecz zabrakło nam trochę szczęścia. Druga połowa wyglądała już niestety gorzej w naszym wykonaniu, ale nie poddajemy się i będziemy dalej pracować nad nasza grą – komentuje Mateusz Pudalik, kapitan Thunder Team.

Reklama

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Thunder Team 5:0
Bramki: Pietrusa (2), Guzik, Knatt, Krzeszowiak,

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Monter 9 22 57 27
2 Los Asfaltos 9 19 35 28
3 Luz Blues 9 19 52 22
4 Mucharz Team 9 19 63 34
5 Woodica 9 16 38 27
6 Golden Street 9 13 40 25
7 A.K.P RELAX 9 12 44 36
8 Black Shadows 9 6 27 39
9 Thunder Team 9 3 20 93
10 Beton 2 9 3 26 71


 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama