Słoneczna, momentami wręcz upalna niedziela przyniosła trzecią serię gier w Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego w piłce nożnej. A w niej byliśmy świadkami kilku ciekawych, a momentami wręcz zaskakujących spotkań.
Derby na dobry początek
W niedzielę nie było przystawki. Już na dzień dobry na stół wjechało jedno z dań głównych, czyli konfrontacja Woodici Juszczyn z Relaxem Białka. Samo słowo derby oznacza tu więcej niż tysiąc słów.
Można mówić, że derby, jak to derby – rządzą się swoimi prawami. Juszczynianie zdecydowali się zaprzeczyć temu twierdzeniu i nie pozwolili białczanom zaklinać rzeczywistości. A w szczególności uczynili to przed przerwą. Wygrali tę część gry 3:1 i to zdecydowało o końcowym wyniku. Na bramki Dominika Chorążego, Wojciecha Dobrzyckiego i Arkadiusz Piątka odpowiedział jedynie Kamil Lenik.
W drugiej połowie co prawda Michał Bargiel dwukrotnie zamienił na bramki podania Tomasza Kaczmarczyka. Jednak juszczynianie także wykorzystali 25 minut na zdobycie dwóch goli – Wojciech Dobrzyński i Krystian Kwaśniewski. Tym samym to Woodica cieszyła się z wygranej 5:3, a przede wszystkim wywalczonego kompletu punktów. - Wydaje mi się, że mecz był całkiem wyrównany. Obie drużyny miały swoje sytuacje, zaważyła dyspozycja dnia. Rywale dali z siebie trochę więcej, dlatego mogą dopisać sobie do konta trzy punkty, my natomiast musimy ich szukać w kolejnych meczach – mówi Michał Bargiel, kapitan Relaxu.
Woodica Juszczyn – Relax Białka 5:3
Bramki: Dobrzycki (2), Chorąży, Kwaśniewski, Piątek – Bargiel (2), Lenik
* * * * *
Czarne Cienie zaskoczyły, a może to Golden Street zawiodła
W drugim spotkaniu kolejki doszło może nie do sensacji, ale jednak sporego kalibru niespodzianki. Będąca faworytem suska Golden Street uległa nieoczekiwanie zawojskim Black Shadows.
- Są spotkania które ciężko opisać słowami. Zagraliśmy chyba najgorsze spotkanie naszych przygód Orlikowych – stwierdził lakonicznie po meczu Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street. Jego zespół stać było bowiem w tym spotkaniu na zdobycie tylko jednego gola, autorstwa Roberta Sumery. A czasu na strzelenie kolejnych bramek suszanie mieli bardzo dużo, gdyż honorowy ostatecznie gol padł jeszcze w pierwszej połowie. W niej zawojanie ukłuli dwa razy. Najpierw Maciej Baca zamienił na bramkę podanie Łukasza Dudziaka, a następnie asystent huknął bezpośrednio z rzutu wolnego.
Po zmianie stron wynik ustalił Kamil Suski, a kolejną asystę w niedzielne przedpołudnie zanotował Dudziak, który zaskoczony był takim obrotem sprawy. - Nasza niemoc strzelecka trwa już drugi mecz w tym sezonie. Nie strzelamy, ale jest jedno pocieszeni . Zagraliśmy kolejny mecz, w którym wykreowaliśmy mnóstwo sytuacji nawet sam na sam z bramkarzem. Mam nadzieję, że nasi napastnicy, którzy grają bardzo dobrze w następnym meczu to potwierdzą. Wielka pochwała dla Dawida (Barcika – przyp. autora), który wniósł w nasze szeregi obronne dużo spokoju i dla naszego bramkarza Szymka (Bani – przyp. autora), który wybronił wiele piłek – podsumowuje spotkanie Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.
Black Shadows Zawoja – Golden Street Sucha Beskidzka 3:1
Bramki: Baca, Dudziak, Suski – Sumera
* * * * *
Zaszokowali swojego kapitana
Do kolejnej niespodzianki doszło w starciu Mucharz Team z Monterem. Wszak lepsze notowania mieli kurowianie, a tu nie dość, że przegrali, to jeszcze różnicą aż pięciu bramek!
- Byłem na krótkich wakacjach, więc zabrakło mnie na meczu. Gdy dowiedziałem się o wyniku byłem w szoku. Przegrana i to tak wysoka, No nie spodziewałem się. Wiem, że zdecydowały o niej błędy w obronie – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera, który po okazałej wygranej swojej ekipy z Thunder Team wierzył, że jego zespół pójdzie za ciosem.
O porażce i to w takich rozmiarach Montera zdecydowała pierwsza połowa, wygrana przez Mucharz Team aż 6:1. W drugiej padł bowiem remis 3:3.
Mucharz Team – Monter Kurów 9:5
Bramki: Wajdzik (3), Sł. Tłok (2), Drwal (2), Basiura, samobójcza – Gracjasz (2), Pluta, Świerkosz
* * * * *
Maszyna pracuje…
O ile trzy pierwsze spotkania niedzielnej kolejki przyniosły sporo emocji, tak dwa ostatnie były meczami do jednej bramki. W pierwszym z nich Luz Blues skuli Beton2 na proszek.
- Godzina 10, słońce wysoko, ale na szczęście jeszcze nie najwyżej. Na drodze maszyny zwanej Luz Blues tym razem stanął beton. Plan był prosty nie odpuszczać z tyłu i wykorzystać Co się da z przodu. Po 10 minutach nacierania na bramkę betonu nadal było 0. Czekaliśmy aż worek z bramkami w końcu się otworzy – opowiada Michał Ficek, rzecznik prasowy (tak, tak, mistrzowie ligi się rozkręcają) Luz Blues.
Nasz rozmówca postanowił przełamać niemoc partnerów. A okazję miał wyborną, bo piłkę ustawioną w miejscu, w którym lubi. Wszedł z ławki, huknął z wolnego, jak z armaty i wrócił na ławkę dalej odpoczywać, a zarazem i opalać się. Potem swoje show rozpoczął Dariusz Giertuga, notując trafienia numer dwa i trzy w tym meczu, a dla siebie pierwsze i drugie. Wtedy jeszcze chyba nikt nie spodziewał się, że tego dnia licznik zawojskiego snajpera zatrzyma się na… siódemce! Tym bardziej, że wówczas nastąpił moment dekoncentracji zawojan i Rafał Piątek zmusił Dawida Bartyzela do kapitulacji. - Jak się okazało tylko jeden raz, bo resztę strzałów „choć wiele ich nie było" wyciągał jak przystało na najlepszego bramkarza zeszłego sezonu. Mirosław Bartyzel z Jarosławem Franczakiem z pomocą Łukasza Stopki i na zmianę z Tomaszem Tomczakiem strzegli tyłów, wypełniając swoje zadania wzorowo – komplementuje partnerów Michał Ficek. Reszta drużyny skupiała się na ataku. Świetne kontry wyprowadzali Arkadiusz Smyrak i Łukasz Stopka dogrywając do Dariusza Giertugi i Grzegorza Bartyzela (zdobył dwa gole). W ostatniej akcji meczu Jarosław Franczak postawił kropkę nad „i” strzelając bramkę pierwszą dzisiaj dla siebie, jedenastą dla zespołu.
Luz Blues Zawoja/Skawica – Beton2 Sucha Beskidzka 11:1
Bramki: Giertuga (7), G. Bartyzel (2), Franczak, Ficek, - Piątek
* * * * *
14, 9, a teraz 5. Thunder Team robi postępy
Na koniec, płacący ciągle frycowe, debiutujący Thunder Team stanął do batalii z najbardziej utytułowaną drużyną ligi – Los Asfaltos. I choć przegrał, to pozostawił po sobie dobre wrażenie.
Jak już pisaliśmy Thunder Team dali sobie na inaugurację strzelić 14 bramek. Tydzień później już o pięć mniej, a w niedzielę licznik rywali zatrzymał się na pięciu trafieniach. Niby dużo. Jednak problemem zawojan nie jest obrona, bo ta z meczu na mecz spisuje się coraz lepiej i wyciąga lekcje z wcześniejszych niepowodzeń. Szwankuj za to atak. - Początek meczu zapowiadał się naprawdę dobrze. Stwarzaliśmy sytuacja bramkowe, lecz zabrakło nam trochę szczęścia. Druga połowa wyglądała już niestety gorzej w naszym wykonaniu, ale nie poddajemy się i będziemy dalej pracować nad nasza grą – komentuje Mateusz Pudalik, kapitan Thunder Team.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Thunder Team 5:0
Bramki: Pietrusa (2), Guzik, Knatt, Krzeszowiak,
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Monter | 9 | 22 | 57 | 27 |
| 2 | Los Asfaltos | 9 | 19 | 35 | 28 |
| 3 | Luz Blues | 9 | 19 | 52 | 22 |
| 4 | Mucharz Team | 9 | 19 | 63 | 34 |
| 5 | Woodica | 9 | 16 | 38 | 27 |
| 6 | Golden Street | 9 | 13 | 40 | 25 |
| 7 | A.K.P RELAX | 9 | 12 | 44 | 36 |
| 8 | Black Shadows | 9 | 6 | 27 | 39 |
| 9 | Thunder Team | 9 | 3 | 20 | 93 |
| 10 | Beton 2 | 9 | 3 | 26 | 71 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze