Reklama


Woodica nie zwalnia. A za jej plecami się dzieje!

06/11/2024 08:02

Po dziesiątej kolejce jesiennej edycji Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego można śmiało napisać, że już tylko totalny kataklizm może pozbawić Woodicę Juszczyn tytułu mistrzowskiego. Ale to nie oznacza, że w tej odsłonie ligi wieje nudą. Wręcz przeciwnie, bo batalia o pozostałe miejsca na podium rozpala do czerwoności.

Woodica po raz ósmy!

Niezwykle istotna dla Woodici Juszczyn, a jeszcze bardziej dla Montera Kurów była bezpośrednia konfrontacja pomiędzy tymi zespołami. Po niej jedna kwestia została już praktycznie wyjaśniona.

Gdyby kurowianie zostali pierwszą ekipą w tym sezonie, która nie tyle urwałaby punkty Woodice, co od razu ją pokonała, to utrzymaliby miejsce na pudle. Ale juszczynianie postanowili to takiego scenariusza nie dopuścić. Najpierw sprawy w swoje ręce, a konkretnie nogi wziął Jarosław Madziała, który wyprowadził lidera na dwubramkowe prowadzenie.

Reklama

Co prawda Szymon Tlałka pokusił się wówczas o gola kontaktowego, ale zawodnicy Woodici szybko pozbawili kurowian złudzeń. Po bramkach Kamila Lenika, Mateusza Surmiaka i kolejnym dublecie Jarosława Madziały było już praktycznie po meczu, a jeszcze przypomniał o sobie Jarosław Piątek i z 2:1 zrobiło się 7:1!

W końcówce Maciej Świerkosz i Szymon Tlałka zmniejszyli rozmiary porażki, ale były to już gole na otarcie łez. – Uważam, że podobnie jak tydzień temu porażka 0:6 z Los Asfaltos była za wysoka, tak i tym razem wynik jest nieco za wysoki. Oczywiście, Woodica była do bólu skuteczna, a jej zawodnicy wybiegani. Niemniej mieliśmy swoje sytuacje, ale właśnie… Przeciwnicy wykorzystywali wypracowane okazje, a my tylko czasami. Gramy dalej. Poza Relaxem wszystkie ekipy mają szansę na miejsce na podium, choć nam o zajęcie na nim miejsca na pewno będzie ciężko. Bo i do walki włączyły się „Blacki”, a Golden Street mają rozegrany o jeden mecz mniej – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.

Reklama

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że batalia o tytuł króla strzelców rozegra się między Pawłem Wajdzikiem z Mucharz Team i Adrianem Brytanem z Montera. Tyle tylko, że ten drugi przestał zdobywać bramki, ale za to instynkt strzelecki włączył się u Jarosława Madziały, który ma na koncie już 20 trafień, a zatem o dwa mniej od Wajdzika. – Zrobimy, co w naszej mocy, aby Paweł został królem strzelców – mówi Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team, który przyznaje, że juszczynianie są już w praktyce nowymi mistrzami ligi, ale batalia o koronę króla strzelców potrwa do ostatniej kolejki.

Woodica  Juszczyn – Monter Kurów 7:3
Bramki: Madziała (4), Lenik, Surmiak, Piątek – Tlałka (2), Świerkosz

Reklama

* * * * * *

Los Asfaltos wykorzystali swoją szansę

W drugim niedzielnym spotkaniu suscy Los Asfaltos, którzy wciąż maja szanse nie tylko na miejsce na podium, ale i tytuł wicemistrzowski mierzyli się z zamykającym stawkę, lecz zawsze groźnym Relaxem Białka.

O ile we wcześniejszych spotkaniach białczanie wielokrotnie straszyli rywali czy to odrabiając straty, czy nawet obejmując prowadzenie w meczach i to czasami kilkukrotnie, tak tam razem Los Asfatos przez większą cześć meczu mieli wydarzenia na boisku pod kontrolą.  

Reklama

Po golach Piotra Stawowego i Pawła Cieślewicza Los Asfaltos szybko objęli dwubramkowe prowadzenie. Inna sprawa, że w obu przypadkach bramkarz Relaxu niewiele mógł zrobić, bo suszanie strzelali po rykoszetach. I być może Asfaltosi poszliby za ciosem, ale na początku drugiej połowy strzegący ich bramki Michał Jurowaty interweniował ręką poza polem karnym i ujrzał czerwoną kartkę. W efekcie na bramkę powędrował Krystian Krzeszowiak, ale co ważniejsze przez długie minuty grali w liczebnym osłabieniu, co wybiło ich z rytmu, a i zmusiło do skupienia się na defensywie.

Gdy składy osobowe się wyrównały (w ALPS przy czerwonej kartce ukarany zawodnik może udać się pod prysznic, ale zespół gra w osłabieniu przez 5 minut) suszanie na nowo złapali wiatr w żagle. Na 3:0 podwyższył Tomasz Bielarz, a rezultat ustalił Robert Lichosyt. - Mecz bez jakiejś szczególnej historii. Opanowaliśmy środek pola i graliśmy piłką. Szybkie 2:0 po strzałach Stawowego i moim, choć w obu przypadkach pomogły rykoszety. Później niestrzelony karny przez Stawowego i kolejne dwie szybkie bramki zmienników Bielarza i Lichosyta. Zapewne worek z bramkami otworzyłby się bardziej gdyby przez wyrzucenie bramkarza nie musielibyśmy się bronić. Ale zwarliśmy szeregi i nic już nie wpadło – komentuje Paweł Cieślewicz z Los Asfaltos.

Reklama

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Relax Białka 4:0
Bramki: Stawowy, Cieślewicz, Bielarz, Lichosyt

* * * * * *

Golden Street mogła podgonić, ale została w grze

Po ostatnich dobrych występach suska Golden Street mogła na dobre włączyć się do walki nawet nie o miejsce na podium, ale nawet tytuł wicemistrzowski. Po niedzielnej porażce z Blach Shadows zachowała jeszcze co najwyższej szanse na trzecią lokatę.

W tym sezonie ekipa z Zawoi jest niczym realny cień. W słoneczne dni widać go bardzo dobre, a w pochmurne próżno szukać. W niedzielę ponownie się objawiła i po golach Grzegorza Głuszka, Łukasza Dudziaka i Mateusza Bieniasa prowadziła już 3:0. Tyle, że po dublecie Pawła Gołuszki i trafieniu Marcina Plewy zrobiło się 3:3 i mecz zaczął się jakby od nowa. I owszem, ale ostatnie słowo należało do Mateusza Bieniasa, który przechylił szalę zwycięstwa na stronę Black Shadows.

Reklama

- Pierwsza połowa bardzo dobra w naszym wykonaniu. Pewne prowadzenie i przewaga w polu. Niestety w drugiej połowie po strzeleniu bramki na 3:0 coś się zacięło. Okazje były, ale zamiast przypieczętować pewne prowadzenie, to traciliśmy kolejne bramki. Błąd z mojej strony i było 3:3. Na szczęście mamy Benego. Odpalił w kluczowym momencie i jakże ważne zwycięstwo. Za tydzień mecz o 9 punktów – komentował na gorąco Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.

Zgoła inne nastroje w obozie przegranych. - Mecz w naszym wykonaniu bardzo ospały. Graliśmy wolno, bez pomysłu i jakiegoś polotu, przez co przeciwnik za wiele nie musiał robić w tym spotkaniu. Sami dawaliśmy okazję do strzelania bramek. Praktycznie wszystkie padły po bezsensownych akcjach czy przypadku. No trudno się mówi, gramy dalej – podsumowuje zawody Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.

Reklama

Black Shadows Zawoja – Golden Street Sucha Beskidzka 4:3
Bramki: Bienias (2), G. Głuszek, Dudziak – P. Gołuszka (2), Plewa

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama