Po dziesiątej kolejce jesiennej edycji Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego można śmiało napisać, że już tylko totalny kataklizm może pozbawić Woodicę Juszczyn tytułu mistrzowskiego. Ale to nie oznacza, że w tej odsłonie ligi wieje nudą. Wręcz przeciwnie, bo batalia o pozostałe miejsca na podium rozpala do czerwoności.
Woodica po raz ósmy!
Niezwykle istotna dla Woodici Juszczyn, a jeszcze bardziej dla Montera Kurów była bezpośrednia konfrontacja pomiędzy tymi zespołami. Po niej jedna kwestia została już praktycznie wyjaśniona.
Gdyby kurowianie zostali pierwszą ekipą w tym sezonie, która nie tyle urwałaby punkty Woodice, co od razu ją pokonała, to utrzymaliby miejsce na pudle. Ale juszczynianie postanowili to takiego scenariusza nie dopuścić. Najpierw sprawy w swoje ręce, a konkretnie nogi wziął Jarosław Madziała, który wyprowadził lidera na dwubramkowe prowadzenie.
Co prawda Szymon Tlałka pokusił się wówczas o gola kontaktowego, ale zawodnicy Woodici szybko pozbawili kurowian złudzeń. Po bramkach Kamila Lenika, Mateusza Surmiaka i kolejnym dublecie Jarosława Madziały było już praktycznie po meczu, a jeszcze przypomniał o sobie Jarosław Piątek i z 2:1 zrobiło się 7:1!
W końcówce Maciej Świerkosz i Szymon Tlałka zmniejszyli rozmiary porażki, ale były to już gole na otarcie łez. – Uważam, że podobnie jak tydzień temu porażka 0:6 z Los Asfaltos była za wysoka, tak i tym razem wynik jest nieco za wysoki. Oczywiście, Woodica była do bólu skuteczna, a jej zawodnicy wybiegani. Niemniej mieliśmy swoje sytuacje, ale właśnie… Przeciwnicy wykorzystywali wypracowane okazje, a my tylko czasami. Gramy dalej. Poza Relaxem wszystkie ekipy mają szansę na miejsce na podium, choć nam o zajęcie na nim miejsca na pewno będzie ciężko. Bo i do walki włączyły się „Blacki”, a Golden Street mają rozegrany o jeden mecz mniej – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że batalia o tytuł króla strzelców rozegra się między Pawłem Wajdzikiem z Mucharz Team i Adrianem Brytanem z Montera. Tyle tylko, że ten drugi przestał zdobywać bramki, ale za to instynkt strzelecki włączył się u Jarosława Madziały, który ma na koncie już 20 trafień, a zatem o dwa mniej od Wajdzika. – Zrobimy, co w naszej mocy, aby Paweł został królem strzelców – mówi Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team, który przyznaje, że juszczynianie są już w praktyce nowymi mistrzami ligi, ale batalia o koronę króla strzelców potrwa do ostatniej kolejki.
Woodica Juszczyn – Monter Kurów 7:3
Bramki: Madziała (4), Lenik, Surmiak, Piątek – Tlałka (2), Świerkosz
* * * * * *
Los Asfaltos wykorzystali swoją szansę
W drugim niedzielnym spotkaniu suscy Los Asfaltos, którzy wciąż maja szanse nie tylko na miejsce na podium, ale i tytuł wicemistrzowski mierzyli się z zamykającym stawkę, lecz zawsze groźnym Relaxem Białka.
O ile we wcześniejszych spotkaniach białczanie wielokrotnie straszyli rywali czy to odrabiając straty, czy nawet obejmując prowadzenie w meczach i to czasami kilkukrotnie, tak tam razem Los Asfatos przez większą cześć meczu mieli wydarzenia na boisku pod kontrolą.
Po golach Piotra Stawowego i Pawła Cieślewicza Los Asfaltos szybko objęli dwubramkowe prowadzenie. Inna sprawa, że w obu przypadkach bramkarz Relaxu niewiele mógł zrobić, bo suszanie strzelali po rykoszetach. I być może Asfaltosi poszliby za ciosem, ale na początku drugiej połowy strzegący ich bramki Michał Jurowaty interweniował ręką poza polem karnym i ujrzał czerwoną kartkę. W efekcie na bramkę powędrował Krystian Krzeszowiak, ale co ważniejsze przez długie minuty grali w liczebnym osłabieniu, co wybiło ich z rytmu, a i zmusiło do skupienia się na defensywie.
Gdy składy osobowe się wyrównały (w ALPS przy czerwonej kartce ukarany zawodnik może udać się pod prysznic, ale zespół gra w osłabieniu przez 5 minut) suszanie na nowo złapali wiatr w żagle. Na 3:0 podwyższył Tomasz Bielarz, a rezultat ustalił Robert Lichosyt. - Mecz bez jakiejś szczególnej historii. Opanowaliśmy środek pola i graliśmy piłką. Szybkie 2:0 po strzałach Stawowego i moim, choć w obu przypadkach pomogły rykoszety. Później niestrzelony karny przez Stawowego i kolejne dwie szybkie bramki zmienników Bielarza i Lichosyta. Zapewne worek z bramkami otworzyłby się bardziej gdyby przez wyrzucenie bramkarza nie musielibyśmy się bronić. Ale zwarliśmy szeregi i nic już nie wpadło – komentuje Paweł Cieślewicz z Los Asfaltos.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Relax Białka 4:0
Bramki: Stawowy, Cieślewicz, Bielarz, Lichosyt
* * * * * *
Golden Street mogła podgonić, ale została w grze
Po ostatnich dobrych występach suska Golden Street mogła na dobre włączyć się do walki nawet nie o miejsce na podium, ale nawet tytuł wicemistrzowski. Po niedzielnej porażce z Blach Shadows zachowała jeszcze co najwyższej szanse na trzecią lokatę.
W tym sezonie ekipa z Zawoi jest niczym realny cień. W słoneczne dni widać go bardzo dobre, a w pochmurne próżno szukać. W niedzielę ponownie się objawiła i po golach Grzegorza Głuszka, Łukasza Dudziaka i Mateusza Bieniasa prowadziła już 3:0. Tyle, że po dublecie Pawła Gołuszki i trafieniu Marcina Plewy zrobiło się 3:3 i mecz zaczął się jakby od nowa. I owszem, ale ostatnie słowo należało do Mateusza Bieniasa, który przechylił szalę zwycięstwa na stronę Black Shadows.
- Pierwsza połowa bardzo dobra w naszym wykonaniu. Pewne prowadzenie i przewaga w polu. Niestety w drugiej połowie po strzeleniu bramki na 3:0 coś się zacięło. Okazje były, ale zamiast przypieczętować pewne prowadzenie, to traciliśmy kolejne bramki. Błąd z mojej strony i było 3:3. Na szczęście mamy Benego. Odpalił w kluczowym momencie i jakże ważne zwycięstwo. Za tydzień mecz o 9 punktów – komentował na gorąco Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.
Zgoła inne nastroje w obozie przegranych. - Mecz w naszym wykonaniu bardzo ospały. Graliśmy wolno, bez pomysłu i jakiegoś polotu, przez co przeciwnik za wiele nie musiał robić w tym spotkaniu. Sami dawaliśmy okazję do strzelania bramek. Praktycznie wszystkie padły po bezsensownych akcjach czy przypadku. No trudno się mówi, gramy dalej – podsumowuje zawody Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Black Shadows Zawoja – Golden Street Sucha Beskidzka 4:3
Bramki: Bienias (2), G. Głuszek, Dudziak – P. Gołuszka (2), Plewa
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze